Uwaga, pora się zmywać! 13 "czerwonych lampek", które wskazują, że ten związek to farsa

Przesadzasz? Niekoniecznie. Oto "czerwone lampki", po których warto wziąć nogi za pas
Przesadzasz? Niekoniecznie. Oto "czerwone lampki", po których warto wziąć nogi za pas Zrzut z ekranu/Facebook
Przesadzam. Wymyślam coś sobie. Czepiam się szczegółów. On/ona zawsze ma wytłumaczenie i w sumie ma to ręce i nogi... Znacie to? To tłumaczenia "czerwonych lampek", sygnałów ostrzegawczych, które wysyła nasz umysł, a często i ciało, a które traktujemy jako głupie myśli, które nie mają związku ze stanem faktycznym.


Przesadzam czy nie przesadzam?
Niektóre osoby po kilku "lampkach" orientują się, że coś jest nie tak i zarządzają ewakuację. Inni latami trwają w obciążających, toksycznych i destrukcyjnych relacjach. Szukają tłumaczeń, przyjmują je, coraz bardziej tracąc wiarę w swoje podejrzenia i przeczucia. Wkręcanie się w domysły nie jest oczywiście dobrym pomysłem na życie, jednak już umiejętność reagowania, gdy czujemy się niekomfortowo, jak najbardziej może się przydać.


– Dostaję wiele wiadomości od ludzi z całego świata, którzy są w sytuacjach/związkach wypełnionych czerwonymi flagami, ale ciężko jest im się z tego wydostać ze względu na wygodę lub presję na "ustabilizowanie się". Ostatnio dużo nad tym myślałam i dotarło do mnie, że sama pozostaję w sytuacjach, znacznie dłużej niż powinnam, ignorując czerwone flagi. Ostatecznie doprowadziły mnie one do miejsca, w którym jestem teraz, więc nie żałuję, że je obserwowałam – napisała ilustratorka Amanda Oleander.

I dalej pyta: "Czy wierzysz, że mamy wcześniej napisane przeznaczenie? Ile czerwonych flag zignorowałeś, zanim zorientowałeś się, że jesteś nieszczęśliwy? Może, kiedy zaczniemy dostrzegać sygnały ostrzegawcze, będziemy umieć wychodzić z takich relacji?".

Czerwone lampki, flagi, drzwi, kartki. Nazwij, jak chcesz, ale uciekaj
Oleander zwróciła uwagę na to, co można nazwać "przesadzaniem". Oczywiście może być tak, że zbyt impulsywnie reagujesz i sam do wydarzeń lub zachowań innych dopisujesz intencje, których wcale tam nie ma. Warto jednak w przypadku konkretnej relacji, która nas niepokoi zastanowić się nad tym, jak często i w jakich sytuacjach pojawia się dyskomfort. Obserwować, dać sobie czas na obalenie lub utwierdzenie się w swoich uczuciach.


Czy to możliwe, żeby czerwone lampki zapalały się codziennie? Czy jeżeli czuję się z czymś źle, to partner/partnerka ma prawo to zbagatelizować? Zarówno umysł, jak i ciało (zmęczenie, ból głowy, senność), dają nam znać, że dzieje się coś niedobrego. Nie daj sobie wmówić, że jesteś przewrażliwiony, tylko naucz się rozpoznawać sygnały, obserwować je, zapisywać, jeżeli jest ich bardzo dużo, podążać za nimi, wyciągać wnioski. Bo może okazać się, że masz rację. A niestety im później sobie to uświadomisz, tym gorzej.

Pisarka i poetka Rebecca Lammersen stworzyła listę zachowań, które są "czerwonymi lampkami". Niepokojące sygnały opisała na przykładzie mężczyzn w związkach, trzeba jednak podkreślić, że dotyczą one również kobiet, które krzywdzą w taki sposób partnera. Równie dobrze mogą wystąpić w relacjach koleżeńskich. Przeanalizowałam je i kilka skomentowałam.

1. Brak bliskich znajomych – jeżeli twój wybranek nie ma (lub mówi, że nie ma, żebyś nie naciskała na spotkanie), chociażby jednego bliskiego przyjaciela to znak, że coś może być nie tak. Zaawansowana wersja kłamstwa zakłada, że jego JEDYNY, najbliższy kumpel zginął w wypadku sto lat temu i trudno mu (twojemu ukochanemu, nie zmarłemu przyjacielowi) otworzyć się na nowe znajomości. Współczuj i przytulaj, niewiasto! Trwaj przy nim, by ukoić cierpienie.

2. Wstawanie i wychodzenie w trakcie kłótni – dojrzali ludzie konfrontują się z problemem, próbują go rozwiązać, chcą poznać stanowisko drugiej osoby. Jeżeli "miłość twojego życia" bagatelizuje to, co mówisz, za nic ma twoje uczucia, nie szanuje tego, że czujesz potrzebę porozmawiania, to znak, że raczej nie jest miłością twojego życia.

3. Mówisz o ważnej dla siebie sprawie, a on przewraca oczami, chce zmienić temat, nie słucha – chyba sama czujesz, że dla niego mało istotne jest to, że coś przeżywasz i chcesz się tym podzielić?

4. Partner czeka do ostatniej chwili, żeby zaangażować się we wspólne plany, nie myśli o przyszłości + "za tydzień porobimy coś ciekawego", ale nie robicie; "na wakacje zarezerwuję domek nad morzem", ale ostatecznie unika tematu, ma dużo pracy, a domek możesz pooglądać na zdjęciach w internecie; "pójdziemy na spacer innym razem, bo dziś jestem zmęczony" – powtarza piętnasty raz w miesiącu. Pomyśl. Ile planów zrealizowaliście? Co robicie razem? Jak często on coś inicjuje lub angażuje się w twoje pomysły?

5. Nie znasz jego rodziny. Tata jest nieuprzejmy i ma problem z alkoholem? Siostra chora? Mama bywa wredna, a on chce ci zaoszczędzić cierpienia? Brat zachowuje się jak prostak i cham? Biedaczek mówi, że wstydzi się swojego środowiska? Hahaha, jasne. Za miesiąc na pewno wszyscy w magiczny sposób się "naprawią" i będą idealną rodziną "do przedstawienia wybrance serca". Nie. Za miesiąc usłyszysz nowe kłamstwa. Albo poznasz jego żonę. I dzieci.

6. Nie byłaś w jego mieszkaniu, spotykacie się głównie u ciebie – nikt nie musi cię zapraszać do siebie na trzeciej randce, ale po dwóch miesiącach to już trochę dziwne. Po ośmiu też. Już sobie nie wmawiaj, że jest nieśmiały i zapewne boi się, co pomyślisz, jak zobaczysz grzyba na suficie w łazience...

7. Wszystko, co mu się przydarza, jest winą kogoś/czegoś innego – głupi koledzy w pracy, uszczypliwy sąsiad, nieczuli rodzice, wredna ekspedientka w sklepie, premier Azerbejdżanu, smog, wybuch wulkanu w '72. Serio nie widzisz, że cały świat jest przeciwko niemu? A, byłabym zapomniała. KAŻDA była partnerka go zdradziła. KAŻDA, rozumiesz? Dlatego ty jesteś taka wyjątkowa, a twoim zadaniem jest poskładanie rozerwanego na strzępy serduszka.

8. Roztrząsanie najdrobniejszego problemu do rangi katastrofy globalnej – to absurdalne, ale niektórzy potrafią z jednego niewłaściwego (ich zdaniem) słowa, zrobić kilkudniowy maraton obrażania się, unikania i karania innych milczeniem za to, że coś im się nie spodobało. Dla jasności: nie, to nie jest normalne.

9. Nie lubi pracować, ciągle zmienia pracę – bo szef go gnębi (w każdej pracy, każdy szef), bo warunki pracy są uwłaczające, bo jego stanowisko go ogranicza, nie ma możliwości wydobycia swojego potencjału. To oczywiście rozterki całkiem racjonalne, które dotyczą wielu osób, ale jeżeli powtarza się to w każdej pracy, która zmieniana jest co 2. miesiące, to... No właśnie.

10. Wnioskiem z większości jego historii jest to, jak to "mu się udało". Klasyczny cwaniaczek. Tam skłamał, tam się uśmiechnął, tam kogoś zmanipulował, tam dostał coś w gratisie. Ale przecież osiągnął, co chciał, więc w czym problem? Ah, przy okazji tych opowieści z jego arcyciekawego życia, dowiesz się, że każdy inny jest durny, gorszy, głupszy i oczywiście mniej cwany. Nie zapomnij pochwalić swojego bohatera.

11. Syndrom Doktora Jekylla i Pana Hyde'a, czyli niejednokrotnie odnosisz wrażenie, że przebywasz z dwiema różnymi osobami zależnie od okoliczności. Ukochany zachowuje się inaczej w towarzystwie, a inaczej kiedy jesteście sami? I jeszcze wmawia ci, że wcale tak nie jest, coś sobie ubzdurałaś, a nawet masz problemy psychiczne? Ciekawe... Mam nadzieję, że wiesz, czym jest gaslighting.

12. Mówi jedno, robi drugie.
"Martwiłem się, bo nie odpisywałaś. Nie dałaś znaku życia, całą noc nie spałem, ja bym tak ci nigdy nie zrobił". Zrobiłby i zrobi. Następnym razem (a potem jeszcze z 254 razy) ukarze cię milczeniem, to ty nie będziesz mogła się z nim skontaktować. Po kilku godzinach niewinnie wyzna, że nie miał zasięgu, ratował szczeniaczka albo porwała go fala powodziowa. Cudem przeżył, więc się ciesz. Należą się buziaczki na przywitanie.

13. Często przy nim płaczesz, jest ci smutno, czujesz niepokój, obciąża cię jego towarzystwo, masz wrażenie, że jesteś zmęczona. Na co zrzucisz? W poniedziałek na poniedziałek, we wtorek na pracę, a w czwartek na pogodę. Jeżeli chcesz trwać w tej relacji, to polecam przejrzeć encyklopedię w poszukiwaniu usprawiedliwień złego humoru. Dział: tragedie i dramaty.

"Czerwonych lampek" jest oczywiście znacznie więcej. Ufaj sobie. Czujesz się wykorzystywany, oszukiwany, "robiony w balona", wkręcany w absurdalne sytuacje? Czujesz dyskomfort, niepokój? Coraz częściej myślisz o tym, że coś jest nie tak (szczególnie po kontakcie z daną osobą)? Podążaj za tym, obserwuj, bo im szybciej powiesz sobie, że nie, nie przesadzasz, tym prędzej wyrwiesz się ze szponów niebezpiecznej relacji.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...