Gorsi niż wampiry energetyczne. Zobacz, jak narzekający znajomi wpływają na twój mózg

Starajmy się przynajmniej nie narzekać przy dzieciach!
Starajmy się przynajmniej nie narzekać przy dzieciach! 123rf.com
Sam fakt, że często uznajemy Amerykanów za fałszywych, świadczy o tym, czym jest dla nas narzekanie. Jest uważane za efekt szczerości, bezpośredniości, zaufania. Kochamy wysłuchiwać seriali z życia koleżanek, a kiedy nie wiemy, co powiedzieć przypadkowemu znajomemu spotkanemu w pracy, mówimy o tym, że ochlapał nas autobus albo ta kawa w ekspresie to jednak kiedyś była smaczniejsza. Empatyzujący z nami rozmówca daje nam odrobinę satysfakcji, a my jemu – swoją życzliwość. Teoretycznie to sytuacja win-win, praktycznie – nieodwracalna szkoda dla mózgu słuchającego naszych wynurzeń.


Niestety tę szkodę przenosimy na nasze dzieci, bo to one – czasem chcąc, czasem zdecydowanie nie chcąc – są adresatami, czy mimowolnymi odbiorcami naszych narzekań i frustracji.

Stres powyżej normy
Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda przebadali wpływ glikokortykosteroidów (wydzielanych przez korę nadnerczy podczas krótkotrwałego stresu psychicznego) na mózg. Aktywne wysłuchiwanie cudzych żali i bycie świadkiem czyichś nerwów zdecydowanie podwyższa poziom stresu.


Wiedzą to specjaliści różnej maści, którzy opracowali szereg ćwiczeń zapobiegających udzielaniu się cudzych emocji: wyobrażanie sobie między sobą, a drugim człowiekiem czerwonej róży, czarnego krzyża, albo utworzenie z palców kółeczek, które "symbolicznie" odgradzają od drugiej osoby mogą (przynajmniej w teorii) pomóc. Wielu ludzi stosuje podobne metody, kiedy chce pomóc drugiemu człowiekowi bez angażowania własnych, nadszarpniętych już nerwów i emocji. Im bardziej jest się bowiem empatycznym, tym bardziej jesteśmy narażeni na przejęcie nastroju innej osoby. Odpowiadają za to "neurony lustrzane", które są podstawą zdolności do odczuwania empatii.


Zetknięcie z cudzymi frustracjami intuicyjnie odbieraliśmy za stresujące. Teraz jednak wiemy, że mózg automatycznie interpretuje narzekanie jako zagrożenie i uruchamia nieodzowne w sytuacji niebezpieczeństwa procesy fizjologiczne. Jako że nie ma z czym walczyć, a my dalej słuchamy narzekań, procesy te sprawiają, że neurony obumierają.


Zagrożenie dla mózgu
Najbardziej zagrożona jest kora przedczołowa, która odpowiada za kontrolę emocji i podejmowanie decyzji, oraz hipokamp (obszar mózgu, który cierpi u osób chorych na Alzheimera), który odpowiada za działania w zakresie zapamiętywania, uczenia się i inteligencji. Co gorsza, im więcej narzekamy lub słuchamy narzekań, tym bardziej jest to dla nas łatwe i naturalne. Właśnie dzięki neuronom, które rozgałęziają się, żeby za kolejnym razem usprawnić przepływ podobnych informacji.

Co możesz zrobić, żeby uchronić się przed destrukcyjnym narzekaniem? Można chociażby wykształcić w sobie postawę wdzięczności. Brzmi może szarlatańsko, ale działa. Jeśli każdą złą myśl zrównoważysz dobrą ("ochlapał mnie autobus, ale przynajmniej na niego zdążyłem"), wejdzie ci to w krew. I uchroni twoje neurony.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Bella Happy Pants 0 0Strach jest zaraźliwy. Psycholog: zanim zaczniesz tłumaczyć dziecku świat, przepracuj swoje lęki

B JAK BEZPIECZEŃSTWO, B JAK BELLA BABY HAPPY PANTS

0 0Dom najbezpieczniejszym miejscem? To mit – zobacz, ile zagrożeń czyha na twoje dziecko
0 0Znamy ranking dziecięcych imion pierwszej połowy 2019
0 0Tak po cichu odbiera się kobietom kontrolę nad porodem. Położna: "To będzie trauma"