
Nadmiar prac domowych w polskich szkołach to nie wymysł rodziców. Do tej pory to oni najczęściej apelowali do rządzących i do nauczycieli, jednak są badania, które pokazują, że polskie dzieci ślęczą nad książkami wyjątkowo długo. Do walki o mniej zadań domowych przystąpili nauczyciele i Rzecznik Praw Obywatelskich.
REKLAMA
— Mamy własną pracę domową: nauczyć się, jak zadawać, żeby to miało sens i nie zabijało kreatywności uczniów — mówią nauczyciele, którzy rozpoczęli akcję "Zadaję z sensem", w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Jacek Staniszewski, nauczyciel historii i Marcin Zaród, nauczyciel języka angielskiego postanowili zaapelować do swoich kolegów po fachu. Wiedzą, że dzieciaki siedzą nad książkami do późnych godzin wieczornych. Że czasem na naukę przeznaczają więcej czasu niż ich rodzice na pracę zawodową. Dlatego zapoczątkowali akcję w mediach społecznościowych "Zadaję z sensem".
Polskie dzieci nad książkami
Jak pisze "Wyborcza", badanie PISA w 2012 roku pokazało, że polscy gimnazjaliści poświęcają na prace domowe średnio 7 godzin tygodniowo. Podczas gdy ich rówieśnicy z innych krajów OECD o dwie godziny mniej.
Jak pisze "Wyborcza", badanie PISA w 2012 roku pokazało, że polscy gimnazjaliści poświęcają na prace domowe średnio 7 godzin tygodniowo. Podczas gdy ich rówieśnicy z innych krajów OECD o dwie godziny mniej.
Po reformie siódmoklasiści pracują jeszcze więcej – ok. 3 godziny dziennie, a niemal jedna trzecia z nich nie może poradzić sobie bez pomocy dorosłych. Tak wynika z raportu opracowanego dla Rzecznika Praw Dziecka.
Jednocześnie nie ma dowodów, że prace domowe pozytywnie wpływają na wyniki w nauce. Przynajmniej dla uczniów szkół podstawowych. Ponadto dla większości nauczycieli liczy się tylko to, czy praca domowa została wykonana – nie, czy została wykonana prawidłowo.
Jak informuje Wyborcza, ok. 40 proc. nauczycieli przyznaje, że zadawanie prac domowych ma na celu nadganianie materiału. Jednak niemal wszyscy twierdzą, że odrabianie prac domowych to nauka systematyczności. Niektórzy zauważyli, że dzięki pracom domowym, uczniowie interesują się przedmiotem i angażują w naukę.
Jak zadawać z sensem?
Inicjatorzy akcji "Zadaję z sensem" twierdzą, że praca domowa powinna rozwijać, a nie tylko przekazywać informacje. Jak zatem wymyślić takie pożyteczne zadanie domowe?
Inicjatorzy akcji "Zadaję z sensem" twierdzą, że praca domowa powinna rozwijać, a nie tylko przekazywać informacje. Jak zatem wymyślić takie pożyteczne zadanie domowe?
W mediach społecznościowych powstał hasztag #zadajęzsensem, dzięki któremu nauczyciele mogą dzielić się doświadczeniami i przemyśleniami w zakresie zadawania sensownych prac domowych.
– Nie planujemy tworzyć wielkiego ruchu, organizować protestów, tylko stworzyć platformę do rozmów. Chcemy skupić wokół tej inicjatywy uczniów, rodziców i nauczycieli, bo każda ze stron ma swoje spojrzenie na problem – mówi Staniszewski w rozmowie z "Wyborczą".
– My, nauczyciele, musimy sobie np. odpowiedzieć na pytanie, co chcemy osiągnąć, zadając daną pracę. Bo nie chodzi nam o to, by zadań domowych nie zadawać wcale, tylko właśnie by miały sens. To wcale nie jest takie łatwe, dlatego te rozmowy są ważne.
Apel Rzecznika Praw Obywatelskich do MEN
Skargi od rodziców na nadmiar prac domowych zalewają nie tylko nauczycieli, szkoły i internet, ale i rzeczników. Rzecznik Praw Dziecka już w 2017 roku apelował do minister Anny Zalewskiej o zmniejszenie ilości zadawanych prac domowych. Teraz do apelu przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.
Skargi od rodziców na nadmiar prac domowych zalewają nie tylko nauczycieli, szkoły i internet, ale i rzeczników. Rzecznik Praw Dziecka już w 2017 roku apelował do minister Anny Zalewskiej o zmniejszenie ilości zadawanych prac domowych. Teraz do apelu przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.
"Rzecznik nie uważa, aby zadawanie prac domowych było sprzeczne z prawem. Jednak jego zdaniem obecna sytuacja wymaga interwencji i pomocy państwa dla rodzin. Problem przemęczenia uczniów może mieć związek ze zbyt obszerną podstawą programową oraz nauką w systemie dwuzmianowym i kończeniem zajęć o późnej godzinie" – czytamy na oficjalnej stronie RPO.
Ponadto jego uwagę zwróciło nastawienie polskich uczniów do szkół. "Z raportu z badania TIMSS z 2015 r. wynika, że mimo sukcesów w nauce, uczniowie w Polsce raczej nie lubią szkoły i nie wierzą we własne możliwości. W rankingu pozytywnego nastawienia wobec szkoły polscy uczniowie znaleźli się dopiero na 46. miejscu – tylko o trzy miejsca wyższym od japońskich, ostatnich na liście. W Europie są na samym końcu, wraz z Francuzami i Czechami" – czytamy na stronie RPO.
Z tego powodu Rzecznik Praw Obywatelskich zaapelował do MEN, by ministerstwo ustaliło wytyczne dotyczące zadawania prac domowych. – Brak konkretnych wytycznych dotyczących zadawania prac domowych stawia nauczycieli w trudnym położeniu, gdyż muszą zrealizować podstawę programową oraz sprostać oczekiwaniom uczniów i ich rodziców, żądających wysokich wyników w nauce i dobrego przygotowania do przyszłych egzaminów – pisze Adam Bodnar.
Źródło: wyborcza.pl, rpo.gov.pl
