Tak wygląda walka o psa typu shih tzu. Schronisko obnażyło żenującą reakcję matki

Fundacja wystawiła do adopcji psy typu shih tzu
Fundacja wystawiła do adopcji psy typu shih tzu Fot. Fundacja dla Szczeniąt Judyta
Fundacja dla Szczeniąt Judyta zamieściła na swoim profilu na Facebooku zapis rozmowy z jedną z mam, która zgłosiła się, żeby adoptować małego shih tzu. Na odpowiedź schroniska, że jest już 63 osobą na liście chętnych, a piesków jest 5, wpadła w furię. Zaczęły się groźby, straszenie policją i wyzwiska.


W niedzielę, 15 lipca, na profilu fundacji pojawił się wpis o czekającej na adopcję rodzinie piesków w typie shih tzu. – Dziś oficjalnie ogłaszamy do adopcji. Trzy dziewczynki oraz największy, czarny chłopczyk oraz przecudowna mamusia. Cała rodzina wspaniała, proludzka, przytulaśna i zdrowa – czytamy pod nagraniem z przeuroczymi psiakami.

Chętni, żeby adoptować pieska, musieli zgłosić się mailowo. Napisać krótko o swojej rodzinie, warunkach mieszkaniowych i innych zwierzętach w domu. W ciągu zaledwie kilku godzin zgłosiło się 67 osób. Zainteresowanie było więc znacznie większe niż w przypadku kundelków, których w domu tymczasowym jest obecnie ponad 120.

O ile samo zainteresowanie adopcją cieszy, to już forma tego zainteresowania pozostawia wiele do życzenia. – Kochani, po dzisiejszym wystawieniu rodziny w typie Shih Tzu dostaliśmy 67 maili od chętnych do adopcji. Dostaliśmy również próby szantażu, groźby oraz próby łapówki – czytamy w poście, jaki pojawił się na profilu fundacji.
"Bez psa nie odjeżdżam"
Pracownicy fundacji opublikowali na Facebooku także zapis rozmowy z jedną z mam, która chciała adoptować pieska. Zaczęło się zwyczajnie – od wiadomości, że kobieta jest zainteresowana adopcją. Jednak na informację, że jest dopiero 63 na liście chętnych oraz że obowiązują pewne procedury – np. wizyta preadopcyjna – kobieta wpadła w furię.


– To, co robicie, jest trochę chore. Ci co bardzo by chcieli psa pokochać nie mają szans. Rozdajecie je tylko wśród swojej elity i znajomych. Zwykłego kundla to ok, proszę bardzo. Wam też by się przydało, aby was sprawdzić. Jutro przyjeżdżam po psa i bez niego nie odjeżdżam. Jak nie, to policja pomoże – napisała kobieta.

W dalszej części konwersacji jest jeszcze gorzej. Pojawiają się wyzwiska i wulgaryzmy. – Robicie problemy. Tylko kasę potraficie ciągnąć. Dotacje dostajecie, a jeszcze mało. Kupię sobie psa, stać nas (...) Już się postaram, że dobrej opinii nie będziecie mieli – zakończyła swój wywód kobieta.

"Może dobrze, że napisała"
– Nawet lepiej, że ta pani napisała, przynajmniej wiadomo od razu, że takiej osobie nie można powierzyć psa – napisała pod postem Sylwia, a inni komentujący jej przyklasnęli. Niektórzy jednak nie byli tak delikatni i nie przebierali w słowach.

– Polak cebulak, myśli że promocje w Lidlu wyhaczyła. Brak słów na głupotę ludzką. Fundacja sama się obroni, żadne opinie tego typu przykrych osób nie są w stanie jej zagrozić. Ale przynajmniej wiadomo, z kim ma się do czynienia i kto na pewno nie powinien mieć zwierząt – napisała Monika.

– Takie "bydło" nie powinno mieć w domu żadnych zwierząt, bo widać, że nie chodzi o pomoc zwierzakowi, tylko o szpan, że ma rasowego psa. Przynajmniej po wypowiedzi od razu wiadomo, że takiego "typa" w kwestii adopcji psa nie należy brać pod uwagę. Idioci sami się eliminują – podkreśliła Sonia.

Zwierzę to nie zabawka
– Na szczęście rzadko mamy psiaki w typie rasy, a na co dzień ponad 120 psiaków czekających do adopcji to KUNDELKI, o które dzwoni 1, góra 2, w większości NORMALNYCH osób – czytamy na profilu Fundacji.

Schronisko odpowiedziało też wszystkim tym, którzy – podobnie jak mama z posta – kierowali pod jej adresem groźby i wyzwiska. – Odezwiemy się do 10 wybranych rodzin i te będą zaproszone do procedury adopcyjnej. Reszcie polecam kupienie PLUSZOWYCH PIESKÓW – napisali.

Podpisuję się pod tą radą rękami i nogami. Tym bardziej, że ewidentnie widać, że tutaj zwierzę zostało potraktowane przedmiotowo – jak zabawka. Co gorsza, takie zachowanie dorosłych w stosunku do zwierząt kształtuje też postawy dzieci w tej kwestii. Jeśli wyniosą taki wzorzec z domu, same też zakodują sobie, że zwierzę jest jak przedmiot.

Szczerze wierzę jednak, że dzieci spotkają się z odpowiednią postawą poza domem, skoro nie mogą zaobserwować jej w rodzinnym gronie. Oraz, że wyrosną na empatycznych dorosłych, którzy rozumieją, że każde zwierzę ma uczucia i zasługuje na szacunek.

Napisz do autorki: katarzyna.grzelak@mamadu.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...