Lauren od początku miała problem z laktacją
Lauren od początku miała problem z laktacją fot. Daily Mail

Dla niemowlęcia nie ma nic zdrowszego od mleka mamy. Niestety, laktacja to trudny i często bolesny temat, dlatego wiele kobiet jest poniekąd zmuszonych do porzucenia karmienia piersią. Na nietypowy pomysł rozwiązania problemu wpadła pewna mama z Londynu.

REKLAMA
Kiedy mały Leo pojawił się na świecie, Lauren wręcz nie posiadała się z radości. Jak każda mama, chciała dać swojemu synkowi wszystko, co najlepsze, zdecydowała się więc na karmienie piersią. Niestety ich "mleczna droga" nie okazała się tak łatwa i przyjemna, jak się spodziewała. Lauren borykała się z wieloma problemami laktacyjnymi. Gdy pokarm w jej piersiach zaczął zanikać, postanowiła dokarmiać synka mlekiem modyfikowanym. Jednak przekonana o wyjątkowych zaletach kobiecego mleka, wpadła na nietypowy pomysł.
Lauren zamieściła na Facebooku post skierowany do innych karmiących mam, aby te... podzieliły się z nią własnym mlekiem! – Leo przestał prawidłowo przybierać na wadze, a ja nie miałam wystarczająco mleka, żeby regularnie go karmić i żeby mógł jeść tyle, ile potrzebuje – tłumaczy mama chłopca.
Lauren opublikowała ogłoszenie w jednej z grup, która zrzesza kobiety chętnie odsprzedające swoje mleko innym mamom w potrzebie. Po kilku dniach zgłosiła się do niej pewna kobieta mieszkająca w okolicy, która zapewniła, że może pomóc.
Ogłoszenie na Facebooku
W związku z ryzykiem przeniesienia chorób poprzez mleko matki – w tym np. wirusa HIV – Lauren i jej mąż Nick zdecydowali najpierw spotkać się z donatorką mleka i poprosili ją o przedstawienie wyników badań krwi.
– Spotkaliśmy się z nią i po tym, jak sprawdziliśmy wyniki badań krwi – oczywiście wszystko było w porządku – wiedziałam już, że mogę podać jej mleko mojemu synkowi. Leo nie miał żadnych problemów z piciem z butelki i w końcu poczułam ogromną ulgę, że mogę podawać mu kobiece mleko, a nie modyfikowane – przyznaje Lauren.
Ostatecznie Leo dostaje mleko od pięciu różnych kobiet. Z każdą z nich Lauren spotkała się osobiście, każda musiała przedstawić wyniki badań. – Postanowiłam zaufać tym kobietom i mimo możliwości przeniesienia wirusa HIV czy innych chorób w mleku, podjąć to niewielkie ryzyko, żeby zapewnić mojemu synkowi jak najlepszy start w przyszłość – podkreśla.
logo
Leo dostaje mleko od pięciu kobiet fot. Daily Mail
Choć Leo niedługo skończy 7 miesięcy i jego zapotrzebowanie na mleko zmaleje, Lauren nadal zamierza zajmować się kwestią dawstwa mleka kobiecego. Mówi, że jej doświadczenia w tej kwestii są tak pozytywne, że chce dzielić się nimi z innymi kobietami i upowszechniać wiedzę na ten temat.
– Niektórzy ludzie twierdzą, że to dziwne, ale to dlatego, że nie dzielenie się mlekiem z innymi kobietami jest tematem, z którym nie jesteśmy oswojeni – podkreśla.
To nie temat tabu
Karmienie dziecka mlekiem innej kobiety to nie temat tabu, jak może się niektórym wydawać. Coraz popularniejsze są banki mleka, z których korzystać mogą m.in. mamy wcześniaków. Na pewno każdy też słyszał o mamkach, które były nie tylko opiekunkami maluchów, ale także karmicielkami. Niedawno pisałyśmy też o kobiecie, która nakarmiła obce dziecko, gdy to było głodne, a jego mama właśnie przechodziła operację.
To, co faktycznie może niepokoić, to ryzyko przekazania chorób w mleku matki, o którym mówi sama Lauren. Oczywiście sumienie można uspokoić badaniami, ale czy faktycznie można w tej kwestii zaufać obcej kobiecie? Czy potencjalne ryzyko przeniesienia wirusa jest mniejsze niż korzyści wynikające z karmienia piersią? Co wy zrobiłybyście na miejscu Lauren?
Źródło: Daily Mail