Ojciec ukarał syna w okrutny sposób i pochwalił się w sieci. Czy tak karci się dziś dzieci?

Ojciec ukarał 10-latka. Bryan Thornill.
Ojciec ukarał 10-latka. Bryan Thornill. Zrzut z YouTube Inside Edition
Trudno uwierzyć, że rodzic może wykazać się takim okrucieństwem. Mężczyzna twierdzi, że chciał dobrze i starał się w ten sposób oduczyć syna złego zachowania, sam jednak zagalopował się chyba w swoich działaniach.


Skumulował złość na dziecku
Do zdarzenia doszło w Virginii. Nagranie, które trafiło do sieci zszokowało wszystkich i wywołało ogromną dyskusję. Bryan Thornill z Roanoke starał się wytłumaczyć swoje postępowanie, ale nie znalazł zbyt wielu sojuszników.


Rayden, syn Bryana dostał zakaz wstępu do szkolnego autobusu, po tym, jak kilkukrotnie zwrócono mu uwagę na złe zachowanie. Chłopiec wspinał się po siedzeniach i przypadkowo kopnął inne dziecko. Przez trzy dni chłopiec musiał więc w ramach kary dostać się do szkoły przy pomocy rodziców. W ten sposób dyrekcja szkoły stara się utrzymać porządek w czasie dojazdu do placówki. Niestety zdarzenie bardzo zirytowało 33-letniego ojca, który swoja złość i frustrację za taki obrót zdarzeń postanowił skumulować na dziecku.


Nakazał więc synowi, by do domu wracał pieszo. To oczywiście nie byłoby dotkliwą karą, gdyby nie to, ile dziecko miało kilometrów do domu i w jakich warunkach musiało wracać. 3 kilometry spaceru i truchtu w deszczu to prawie obóz przetrwania. Zmuszanie dziecka do takiej podróży jest już samo w sobie okrutne. Najbardziej jednak w tym wszystkim przeraża to, że ojciec wolno jechał za dzieckiem i nagrywał cała przerażającą scenę, a potem jeszcze dodał, że dziecko ma zaburzenia.
To stara, dobra szkoła
Mężczyzna w rozmowie z Washington Post bronił się, tłumacząc, że to zdrowy sposób karania dziecka. – To, co tu widzicie, to stara szkoła, rodzicielstwo takie jak dawniej. To nie zabije nikogo – przekonuje. Zdania komentujących były bardzo podzielone. Większość uznała, że ojciec powinien dostać kuratora i ktoś powinien przyjrzeć się relacjom panującym w rodzinie. Obawiano się, że dziecko może być poddawane takim karom także w innych sytuacjach, co niewątpliwie może odbyć się negatywnie na jego psychice.


Pojawiły się także opinie, że skoro dziecko zostało wyrzucone ze szkolnego autobusu za złe zachowanie, to taka dotkliwa kara może przynieść pozytywny skutek. Chłopiec może dzięki temu zrozumieć, że za złe zachowanie kary bywają dotkliwe. Tylko, czy na pewno dręczony przez ojca chłopiec wyniesie coś pozytywnego z tej sytuacji? Ukarany w tak odrażający sposób i szykanowany przez własnego ojca, być może tym bardziej będzie chciał odbić sobie swoje krzywdy na innych?

ADHD nie może być wymówką
Kolejna bomba wybuchła, gdy ojciec podzielił się w wywiadzie informacją, że jego syn ma zdiagnozowaną nadpobudliwość psychoruchową. Karanie dziecka nie rządzącego sobie z problemami jest skrajnie nieodpowiedzialne.

– Mój syn to taki klasowy klaun. Kocha zabawę i śmianie się. Nie chcę tego zmieniać, ale muszę nauczyć go prawidłowego zachowania. Musi nauczyć się żyć z własnymi niedociągnięciami, zwłaszcza, że zdiagnozowano u niego zespół nadpobudliwości psychoruchowej znanej pod nazwą ADHD. Nie chcę jednak, by ktoś go za to definiował i ograniczał i by sam to sobie robił. Dlatego chciałem, by wziął odpowiedzialność za swoje czyny i nie wykorzystywał ADHD jako wymówki do złego zachowania – wyjaśniał Thornhill.

Mężczyzna nie widzi nieczego złego w opublikowanym nagraniu. Jest pewny tego, że zachował się prawidłowo i stara się przekonać do takiego systemu kar innych rodziców. – Jeśli widzisz coś złego w tym nagraniu, jeśli cię obraża, to zejdź z kanapy. Prawdopodobnie potrzebujesz okrążenia lub dwóch. Jeśli jest ci przykro, że dziecko biega, to szkoda mi ciebie – dodaje.

Szkoda, że tata zupełnie zapomina, że ADHD nie da się wybiegać. Jest to zaburzenie, które wymaga leczenia i pomocy dziecku, a nie twardej szkoły życia i obozu przetrwania. Do typowych objawów ADHD zalicza się nadmierną ruchliwość dziecka, brak koncentracji i zaburzenia emocjonalne. W leczeniu ważna jest psychoterapia, a także podawanie leków farmakologicznych. Zamiatanie problemu pod dywan i udawanie, że złe zachowanie można "wyplenić" z dziecka poprzez wychowanie twardą ręką, na pewno nie przyniesie takich rezultatów, jakich oczekuje ojciec.

Czy takie tłumaczenia was przekonują i uważacie, że nie ma nic dziwnego w takim wymierzaniu kar?
źródło: Inside.edition
"Washington Post"

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...