
"Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie"– tak mówił Jezus. Duchowni widzą to jednak trochę inaczej.
Kiedyś dzieci nie przeszkadzały W kościele św. Mikołaja w Gdańsku można było zobaczyć wiele rodzin. Przychodziły tu chętnie, bo dzieci miały na zakrystii zapewnioną opiekę. Pomieszczenie przygotowano tak, by maluchy mogły się swobodnie bawić, a rodzice w tym czasie mogli uczestniczyć w eucharystii. Niestety ostatnio ogłoszono, że koniec z tym, a obecność dzieci może odbywać się tylko na restrykcyjnych zasadach. Dzieci mogą przebywać w zakrystii tylko w czasie jednej mszy w ciągu dnia, nie mogą przekraczać 4 roku życia i nie mogą korzystać z zabawek wydających dźwięki. Pilnować ich mają rodzice, a nie osoba duchowna, więc rodzice i tak nie skorzystają z mszy, koncentrując się na opiece nad dzieckiem.
Coś, co dobrze działało i przyciągało rzesze rodziców, zostało zaniechane, bo kościół to nie plac zabaw. I ponownie wraca na tapetę to samo pytanie – czy księżom przeszkadzają dzieci?
Teoretycznie według ostatnich doniesień, coraz więcej parafii decyduje się wyjść naprzeciw oczekiwaniom rodzin i tworzy w kościele strefy, w których małe dzieci mogą bawić się z innymi, a rodzice w tym czasie spokojnie słuchają słowa bożego. Taki projekt pojawił się w kościele przy ul. Klasyków, o czym pisaliśmy w: Kościół czy plac zabaw? Projekt, który nie spodoba się wszystkim. Niestety pomysł jest nadal w fazie pozyskiwania funduszy z budżetu partycypacyjnego na 2018 r., ale proboszcz w rozmowie z nami podkreśla, że zgoda z jego strony będzie, a kącik będzie urządzony w takim miejscu na korytarzu, że nie powinno to budzić żadnych sprzeciwów innych wiernych.
To wierni mają często obiekcje. Co starsi Bo jak się okazuje, to ludzie często mają obiekcje wobec takich praktyk. Swoją drogą są i tacy, którym przeszkadza wszystko. Nie mogą znieść dzieci chodzących po kościele, nie mogą zrozumieć, dlaczego rodzice pozwalają im jeść i bawić się w czasie mszy św.,a co dopiero mówić o jakichś kącikach zabaw.
Halina, 76 lat
Takich postaw jest więcej zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Ludziom wydaje się, że to fanaberia, ale przyznają, że jak ich dzieci były małe, to rzeczywiście mszę pamiętają jak przez mgłę.
Maria, 69 lat
A jednak da się to zorganizować Kącik dla dzieci w parafii pw. św. Maksymiliana Kolbe w Gorzowie istnieje od 2009 r. Jak widać, da się wszystko zorganizować tak, by i dzieci miały przestrzeń dla siebie i rodzice mogli wysłuchać mszy. Nie ma żadnych sprzeciwów, jak zapewnia w rozmowie z Mama:Du jeden z księży. Sala umiejscowiona jest na końcu kościoła i jedna z części jest przeszklona. Wykładzina, dwa domki dla dzieci, stoik i kolorowanki, trochę zabawek. Tak niewiele trzeba, by zapewnić małym dzieciom atrakcję, a rodzicom umożliwić dzięki nagłośnieniu udział w mszy świętej. Jak widać sala funkcjonuje już od 8 lat i nie ma z tego powodu żadnych protestów, więc zastosowanie tej metody w innych parafiach zależy w dużej mierze od chęci wiernych i proboszcza.
W kościele św. Mikołaja w Gdańsku dominikanie znacznie ograniczyli korzystanie przez dzieci z zakrystii, gdyż jak twierdzą w rozmowie z Gazetą Wyborczą, stracili kontrolę nad tym, co tam się dzieje. Dziećmi wcześniej zajmował się jeden ze starszych braci, który niestety odszedł. Księża uznali, że ilość zabawek i to wydających dźwięki zakłóca mszę, gdyż słychać je nawet z zakrystii. Dlatego też wprowadzono zmiany, które bardzo nie spodobały się rodzicom. Jak deklarują, mają poczucie, że modlą się o dzieci nienarodzone, a ich dzieci już żyjące są dla kościoła problemem. Stąd też pomysł, by odejść z tej parafii i znaleźć inną, która ma bardziej przyjazne podejście do rodzin.
Jak wynika z rozmów z rodzicami, to, w jaki sposób traktowane są dzieci, w dużej mierze zależy od podejścia proboszcza. Sytuacja w każdej parafii jest wiec inna i przez to trudna do porównania. Biorąc jednak pod uwagę słowa Jezusa, cytowane w Ewangelii św. Marka, jak i podejście obecnego papieża Franciszka do dzieci, warto może wyciągnąć rękę do młodych ludzi i dzieci, niż pokazywać, że kościół to miejsce, które nie lubi tłoku. Bo tego akurat w kościołach ostatnio coraz mniej.
Może cię zainteresować także: Kościół "pokazuje środkowy palec" niepełnosprawnym. Pierwsza Komunia nie dla nich
źródło: Gazeta Wyborcza
