
Czasem trudno uwierzyć, że dziecko tak szybko dorasta i problemy, które miały być odległą przyszłością, stają się palące. Dlatego warto się przygotować na tzw. "Armagedon" i zawczasu porozmawiać z dzieckiem.
Rodzice boją się trudnych rozmów Gdy dzieci dorastają rodzice wpadają w pewien paradoks. Z jednej strony chcą, by ich pociechy stały się samodzielnymi bytami, które nie potrzebują bezustannej pomocy i opieki, z drugiej strony upływający czas dobitnie pokazuje im, że się starzeją i niedługo zostaną sami, więc warto zatrzymać takie chwile jak najdłużej.
Dorastające dzieci to też rosnące problemy i nie chodzi tu już o wybór butelki, czy przedszkola, tylko o problemy z alkoholem, narkotykami, dopalaczami, energetykami oraz przedwczesną inicjacją seksualną. Warto zastanowić się kiedy i w jaki sposób rozmawiać z dzieckiem na takie tematy i jaki ton nadać rozmowie. Przyjacielski, kumpelski, moralizatorski, kaznodziejski? Wybór jest trudny, bo albo spłycimy problem i chcąc przypodobać się dziecku, za bardzo się upodobnimy do jego przyjaciół, którzy wiedzą kiedy przymknąć oko, albo staniemy się zbyt surowo oceniającymi rzeczywistość "starymi", którzy jęcząc i marudząc, zniechęcą dziecko do kontaktu i szczerości.
List do nastolatka Ci rodzice postanowili spisać sobie swoje postanowienia, kiedy ich dziecko dorastało i trzymać się tych wytycznych, gdy pojawią się pierwsze problemy. List takiej treści odczytali dziecku, gdy zaczęło swoje pierwsze wyjścia z kumplami wieczorem.
List do redakcji
Może cię zainteresować także: Podaruj mu bezcenny skarb. Napisz list do swojego dziecka z przyszłości
