
"To poczucie, że niedopatrzenie lekarza mogło spowodować aż taką tragedię, nie daje mi po dziś dzień spokoju" - gdy słyszymy te słowa, trudno nie mieć pretensji, że tak się dziś rodzi w Polsce.
Poród siłami natury - jedyny i słuszny wybór? Takie historie są alarmujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnią wypowiedź Ministra Zdrowia, który oficjalnie powiedział, że szpitale będą promować porody naturalne, co ma zakończyć proceder cesarek na życzenie. Czy nie zdawał on sobie, jak ogromną krzywdę mógł tymi wytycznymi zrobić tym ciężarnym, które NAPRAWDĘ nie mogą urodzić w inny sposób, niż poprzez cesarskie cięcie?
Może cię zainteresować także: Poród naturalny? Nie w Polsce. Prezentujemy wyniki najnowszego raportu Fundacji Rodzić po Ludzku
Już dziś nawet mając w ręku skierowanie na cc z przyczyn medycznych, natykają się na zupełny brak zrozumienia w szpitalach. Decyzje lekarzy prowadzących ciążę przez 9 miesięcy są podważane, a kobiety przetrzymywane do czasu, aż sytuacja zrobi się na tyle poważna, że trzeba ratować życie i dziecka i matki. Właśnie poprzez cc. Czasem jest na to zbyt późno, o czym pisaliśmy ostatnio w artykule:"Na cesarkę trzeba zasłużyć... bólem" – dlatego właśnie lekarze zwlekają do ostatniej chwili? Relacje czytelniczek
Oto historia kobiety, która rodziła w Krakowie. Gdyby nie jej zdecydowane działanie i nieczekanie na to, co lekarze sami wymyślą, nie wiadomo, jaki ta historia miałaby finał. Co by się stało z dzieckiem, dwukrotnie owiniętym pępowiną, gdyby lekarze nie zgodzili się w końcu zrobić cesarskiego cięcia?
"W ciągu minuty podjęłam decyzję - wstałam, zaczęłam pakować torbę"
List od czytelniczki
dla Mama:Du.pl
Może cię zainteresować także: "Proszę próbować cesarki gdzie indziej". Zmuszane, by rodzić naturalnie. Za wszelką cenę
Takie historie muszą ujrzeć światło dzienne, nie możemy udawać, że opieka okołoporodowa w Polsce jest na bardzo dobrym poziomie. Być może dzięki Waszym listom, dzięki niezadowoleniu kobiet, opisujących prawdziwe historie, a nie statystyki, coś się będzie zmieniać. Piszcie do nas koniecznie (ewa.podlesna-slusarczyk@mamadu.pl).
