"Raz, dwa, trzy, do innej szkoły pójdziesz ty!”. W Bytowie o losie dzieci zadecydowało losowanie

Dzieci są rozdzielane ze względu na miejsce zamieszkania.
Dzieci są rozdzielane ze względu na miejsce zamieszkania. dolgachov / 123RF
Kolejne absurdy reformy — no, ale jaka reforma, takie działania szkół. Gminy muszą dostosować się do wymogów, ale jak zdecydować, które dzieci muszą zmienić szkołę, bo się nie pomieszczą?


Gminy muszą radzić sobie same
Gimnazja do likwidacji, a dodatkowe roczniki podstawówki, mają się jakoś pomieścić w obecnych placówkach. Mają – tylko jak zrobić to rozsądnie i sprawiedliwie, by nikt nie miał pretensji?
Dzieci z trzecich klas, które kończą pierwszy etap edukacji oraz dzieci z klas szóstych, czyli jako pierwsze zaczynające po latach klasę siódmą, są w najgorszej sytuacji. To właśnie te roczniki najczęściej brane są pod uwagę w kontekście zmian. Większość gmin postanowiła kierować się miejscem zamieszkania dziecka, decydując o przydziale uczniów do konkretnych placówek szkolnych. Nowe obwody sporo zmieniają, bo dzieci z tych samych klas mogą być przez to rozdzielone.


Ślepy los
Dlatego też w Bytowie, jak donosi Gazeta Wyborcza, zdecydowano rozwiązać problem zupełnie inaczej. Zdano się na ślepy los. Andrzej Hrycyna, kierownik Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Bytowie. - Nie chcieliśmy kierować się obwodami szkolnymi, żeby nie rozdzielać dzieci od lat uczących się w tych samych klasach. Nie chcieliśmy odgórnie rozbijać stworzonych już klasowych społeczności. Dlatego wylosowaliśmy całe klasy, które będą musiały się przenieść. Cokolwiek byśmy zrobili, byłoby źle. Najprościej było zdać się na ślepy los.

Czy ktoś ma lepszy pomysł?
Choć niektórzy krytykują decyzję bytowskich urzędników, muszą przyznać, że nie ma lepszego pomysłu na rozwiązanie tego problemu. Organizowanie konsultacji z rodzicami i pozyskiwanie ich zgód na przeniesienie dzieci do innej szkoły, okazuje się niemożliwe, bo trudno o jednomyślność rodziców w tej sprawie. Nierozdzielanie dzieci, które od kilku lat uczą się w jednej klasie, powinno być brane pod uwagę jako jedna z ważniejszych przesłanek,a o tym właśnie myśli się najmniej.

Nie można jednak oskarżać tych, którzy poszli w stronę rejonizacji. Każdy wypełnia odgórne polecenia w najlepszy według niego sposób, bo wrzesień coraz bliżej, a reforma ma "płynnie wejść w życie". Pytanie tylko czy dzieci, które 1 września staną wśród nieznanych uczniów, w zupełnie nowej szkole, też "płynnie" wejdą w nowe realia?


Czy wasze dzieci zaczynać będą następny rok szkolny w innej placówce?

Napisz do autora: ewa.podlesna-slusarczyk@mamadu.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...