
Przez nieodpowiedzialne zachowanie jednego rodzica, cierpią dziesiątki dzieci i inni opiekunowie. Tata "kibic" zrobił awanturę sędziemu w czasie meczu i spotkanie zostało zakończone.
Gdzie mają głowę rodzice, którzy najgłośniejsi i najbardziej awanturujący się w czasie meczu? Skąd pomysł, że to ich opinia odnośnie przebiegu meczu jest najważniejsza i muszą koniecznie podzielić się nią z wszystkimi uczestnikami spotkania? Naprawdę nie potrafią oni zrozumieć, że ich wybuchom złości, agresji, a często i braku kultury przyglądają się dzieci, które właśnie zdobywają w ten sposób wiedzę o tym, jak powinno wyglądać zachowanie "prawdziwego" kibica?
Może cię zainteresować także: Rodzice czasem nie zdają sobie sprawy z potęgi słów. Krótki film o tym, jak zabić w dziecku pasję i radość
Drogi rodzicu,
Ogarnij się. Nikomu nie pomagasz. Twoje zachowanie nie różni się niczym od internetowego trolla, który pod anonimowym nickiem daje upust swojej frustracji. Zepsułeś mu całą zabawę Twojemu synowi i jeszcze kilkunastu jego rówieśnikom. Nie obchodzi mnie, jakiego babola popełnił sędzia tego spotkania. Oni zawsze popełniają jakieś błędy. Mniejsze lub większe. Są tylko ludźmi.
Czy chcesz by twoje dziecko, było kolejnym pokoleniem sportowców, które winę za porażkę zawsze zwalają na sędziego? Czy chcesz, by chodziło na mecze koszykówki i razem z całą bandą frustratów skandowało nienawistnie „Złodzieje, złodzieje!”? Zachowując się w taki sposób, nie jesteś dla niego dobrym przykładem. A w tym wieku rodzice są dla dzieci największym autorytetem. Wozicie je na trening, płacicie za zajęcia koszykówki, kupujecie buty i kibicujecie im na trybunach. Jesteście dla nich wszystkim, one są wszystkim dla Was. Po co mieszać w tyle negatywnych emocji?
Drogi rodzicu, dlaczego nie skupisz się na pozytywach, tylko postanawiasz iść na wojnę z całym światem?A gdy wszyscy dookoła mają Cię dosyć, to ty jeszcze bardziej podkreślasz, że najbardziej na świecie nie liczy się twoje dziecko i jego kumple z boiska, tylko JA, JA i jeszcze raz JA. Serio? Drogi rodzicu ogarnij się. Szukaj pozytywów w koszykówce, szukaj akcji, w których możesz nagrodzić swojego syna brawami, krzyknąć mu głośno „Brawo synu! Świetna obrona”. Nie idź na bezsensowną wojnę z sędziami. Po co ci to? Komu to służy? Przecież ten gość z gwizdkiem zarywa weekend za grosze, by sędziować mecz jedenastolatków. Może nawet robi to za darmo?
Przecież Ty też poświęcasz swój prywatny czas, jedziesz dopingować swoje dziecko w dyscyplinie, którą pokochał. W końcu przecież ten nieszczęsny mecz nie jest o finał mistrzostw świata. Psujesz fajną zabawę, jaką w tym wieku dla Twojego syna powinna być koszykówka.
P.S. List otwarty napisany do rodzica, którego dziecko grało podczas tego weekendu w Kwidzynie. Cała sytuacja została opisana poniżej na stronie klubu. Serio, nie obchodzi mnie, co takiego zrobili sędziowie w tym meczu. Nie obchodzą mnie tłumaczenia rodzica, że musiał interweniować. Żal mi po prostu tych małych chłopaków.
Może cię zainteresować także: Lekcja wychowania dla zbyt ambitnych rodziców – to zdjęcie podbija internet
Dlaczego coraz częściej trenerzy w klubach sportowych nie wpuszczają na zajęcia rodziców? Wynika to z tego, że coraz częściej dochodzi do żenujących sytuacji z udziałem rodziców, zbyt serio biorących rozgrywki dziecięce. Dla takich właśnie "demotywujących" rodziców, Piast Kołodziej, przygotował specjalny spot.
Napisz do autora: ewa.podlesna-slusarczyk@mamadu.pl
