Dziecko powinno spać na dworze, ile chce i kiedy tylko ma na to ochotę, z jednym wyjątkiem

Mroźne dni są równie dobre na drzemkę pod gołym niebem.
Mroźne dni są równie dobre na drzemkę pod gołym niebem. Prawo autorskie: famveldman / 123RF Zdjęcie Seryjne
Tak, zostawiałam śpiące dziecko na dworze, podczas gdy ja, w domu przygotowywałam obiad. Tak, robiłam to nawet wtedy, kiedy było kilka stopni na minusie. Nie, nie było to 15 minut, a raczej 4 godziny i nie, nie żałuje, nigdy tego nie żałowałam, bo drzemki na dworze to samo zdrowie i lepsze samopoczucie dziecka. I są na to dowody.

Podczas gdy popołudniowa drzemka dziecka w domu trwa ok. 1,5 godziny, na dworze może się ona wydłużyć nawet do 4. Przetestowałam to po raz pierwszy nad morzem. Był listopad, a my spacerujący rodzinnie po plaży byliśmy mocno zdziwieni, gdy nasza młodsza latorośl dobijała do 4 godziny snu. Zrelaksowana, z uśmiechem na ustach. Spędzając tak kilka dni urlopu (tak wiem listopad to specyficzny okres na urlop nad morzem, ale dla dzieci najlepszy, jeśli chodzi o ich zdrowie), zauważyłam pewną prawidłowość – po takim śnie mała była energiczna, radosna, mniej się denerwowała i minął jej permanentny katar.

Śladem Skandynawów
Po powrocie to domu wiedziałam, że to nie musi się zmienić. Zostawiałam ją w ogrodzie – stawiałam obok elektroniczną nianię (kabel ciągnęłam przez okno albo pod drzwiami) i tak moje młodsze dziecko spało sobie w ogrodzie nawet ponad 3 godziny. A gdy byliśmy na wyjeździe u znajomych, czy dziadków – wykorzystywaliśmy ich balkony.

W Skandynawii dzieci śpią w wózkach przed restauracjami, przedszkolami – u nas, dla wielu jest to nie do pomyślenia. Mi się zdarzyło i polecam, w bezpiecznych, sprawdzonych miejscach oczywiście (o czym możecie przeczytać tutaj: "Jak to, zostawiła dziecko i poszła na kawę?!").


Skandynawowie tworzą specjalne wózkowe parkingi albo wiaty, które mają chronić maluchy przed zacinaniem deszczu, śniegu, gradu. Hartowanie jest tu naczelną zasadą. I niestraszna jest im temperatura 5 stopni na minusie, nawet 15 ich nie przeraża, bo uznają mroźne drzemki za niezwykle cenne. Przedszkolaki nawet 5 godzin dziennie spędzają na dworze.

Jak zauważa portal dziecisawazne.pl, Skandynawowie wystawiają na mróz nawet 2-tygodniowe maluszki. Oczywiście istotny jest odpowiednio ciepły, ale oddychający zestaw ubrań z dobrej jakości materiałów, podobnie zresztą śpiworek. Ważne też, żeby malucha nie przegrzać i nie przykrywać mu niczym ust. Dobrze jest posmarować mu buzię kremem i oczywiście zaglądać co jakiś czas do wózka lub postawić przy nim właśnie elektroniczną nianię.

Potwierdzone naukowo
Łatwiej o chorobę, przesiadując w dusznym, suchym pomieszczeniu, niż na mrozie. O tym m.in. mówią badania przeprowadzone przez Institute of Health Sciences Uniwersytetu Oulu w Finladii. Nie od dziś wiadomo, że spędzanie czasu na powietrzu pomaga w budowaniu odporności. Tak hartowane dzieci rzadziej chorują, po prostu.

Jak wytłumaczyć fakt, że maluchy dłużej śpią na dworze? "Prawdopodobnie chodzi o kontaminację dwóch czynników: ograniczenie ruchów jest tu podobne jak przy spowijaniu, jednak nie dochodzi do przegrzania dziecka, co miałoby miejsce w zamkniętym pomieszczeniu" – czytamy na dziecisawazne.pl. Ponadto 66 proc. rodziców stwierdziło, że aktywność dzieci jest większa po drzemce na powietrzu, a 88 proc. potwierdziło, że dzieci wyraźnie to lubią.
Jeden wyjątek
Smog. To niestety poważne przeciwwskazanie do wielogodzinnych drzemek na dworze. Czasami jesteśmy w stanie wyczuć sami, że aktualna sytuacja nie jest najlepsza, bo i oddycha nam się ciężej i widoczna mgła zdaje się wisieć nad miastem. Dla pewności warto na bieżąco śledzić informacje pogodowe i gdy tylko pojawi się ostrzeżenie, najlepiej nie wychodzić z dzieckiem wcale. Przeciwwskazaniem jest również wysoka temperatura, ale przecież to każdy rodzic dobrze wie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE