
Są takie rodzicielskie dylematy, które nigdy nie zostaną definitywnie rozstrzygnięte. Mimo, że każdy przyszły rodzic ma swój superplan, to życie redefiniuje znaczną część jego punktów.
I tak nie istnieje metoda idealna na usypianie, na karmienie, na ząbkowanie, na kolkę. Każdy rodzic ma swój najlepszy sposób dla swojego najlepszego dziecka. Co jakiś czas powracają jednak spory, których choćby próba rozwiązania jest wyjątkowo kusząca.
Dla mnie taką kwestią jest „oblizywanie dziecięcego smoczka”. Do tej pory wydawało mi się, że nie ma w tym niczego niestosownego a nawet jest to zupełnie normalne. Okazuje się, że byłam w dużym błędzie. Opinii na ten temat jest tyle, ilu rodziców. Sprawdziłam, co ma do powiedzenia lekarz z wieloletnim doświadczeniem i świeżo upieczona matka.
"Oblizywanie smoczka - stanowczo odradzam" Telefon do profesora wykonałam w celu wyjaśnienia problemu z perspektywy medycznej. Ten nie miał żadnych wątpliwości, był w swojej ocenie bardzo zdecydowany:
prof. dr hab. n. med. Andrzej Radzikowski
Pediatra
Może cię zainteresować także: Przekazywanie bakterii czy lekcja bliskości? Całowanie dzieci oczami ekspertów
"Moje bakterie są mu chyba znane..." Poszukując innego spojrzenia na kwestię, skontaktowałam się z młodą mamą. Jej zdanie okazało się być całkowicie odmienne:
Mama 7. miesięcznej Apolonii
Brak spójności To, jak to w końcu jest z tym "oblizywaniem" smoczków? Medycyna mówi "nie" i nie pozostawia żadnych wątpliwości. Rodzice mówią cichym głosem "nie", dopóki nie znajdą się w sytuacji, w której będzie to jedyne wyjście.
Dla jednych nielogiczną jest obawa przed bakteriami matki, która chyba jak nikt jest z organizmem dziecka "połączona". Innym nie mieści się w głowie, nawet pomysł "oblizania" smoczka. Wniosków końcowych więc brak, a każdy postąpi tak, jak podpowiada mu instynkt najlepszego rodzica.
Może cię zainteresować także: Oddaj ten smoczek! Kiedy dzieciaki powinny skończyć ze swoimi przyzwyczajeniami?
