Kobiety wciąż mają utrudniony dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego, ale w niektórych województwach statystyki wręcz szokują.
Kobiety wciąż mają utrudniony dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego, ale w niektórych województwach statystyki wręcz szokują. Prawo autorskie: halfpoint / 123RF Zdjęcie Seryjne

REKLAMA

Jest czarnym punktem na mapie Polski jeśli chodzi o dostępność znieczulenia zewnątrzoponowego – lubuskie. – Tutaj Kobiety praktycznie nie mają możliwości rodzenia bez bólu – powiedział Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, po przeanalizowaniu ilości faktycznie wykonywanych znieczuleń zewnątrzoponowych w kraju.

Gigantyczne dysproporcje Dla świebodzin.tv rzecznik kontynuował: – Są województwa, w których faktycznie coraz częściej kobiety mogą zażyczyć sobie takiego znieczulenia i je otrzymują – Bodnar podkreślił jednak, że w wielu miastach na nic są prośby i żądania kobiety.

Dla przykładu, w województwie podlaskim co czwarta rodząca korzystała ze znieczulenia zewnątrzoponowego, natomiast w lubuskim – kilka pojedynczych przypadków. Najbardziej szokujący jest przykład szpitala w Świebodzinie – tutaj w ciągu dwóch lat znieczulenie zewnątrzoponowe otrzymała raptem jedna pacjentka! I to w wyniku wskazań medycznych, a nie „na życzenie”.

Wydawać by się mogło, że króluje tu hasło: „ból – nieodłącznym elementem porodu”. Co niektórzy faktycznie twierdzą, że przecież tak to wymyśliła natura. Natura to też ból głowy – idąc od tych łagodniejszych, a potem – zakaźne choroby, zawały serca, i wszelkie bolączki i choroby świata. A jednak korzystamy w tych przypadkach z osiągnięć współczesnej medycyny. Jasne, jeśli ktoś ma ochotę proszę bardzo – eko poród w lesie tez może być dla kogoś fajny, albo we własnej sypialni, ale nie można nikogo zmuszać do rodzenia w męczarniach.


Może cię zainteresować także: Pielgrzymki do twojego krocza. Urodziłaś? Nie bój się powiedzieć nie


Tortury

Mroczki przed oczami, całkowita utrata kontroli. Nic, tylko ból. Do tego położna i lekarz odraczający w nieskończoność moment podania mi znieczulenia. I nagle robi się już za późno. Już nic nie dostanę. Moja córka jest blisko, ponoć. Już nie mogą mi pomóc, za wyjątkiem kibicowania i zagrzewania mnie do boju. Ale ja nie mam już siły, cała się trzęsę…

Agata

Mama 3-letniej Natalki urodzonej w Warszawie

W tak trudnej, bolesnej i stresującej dla kobiet sytuacji, kiedy liczy się na pomoc ze strony personelu i prosi się o możliwość uśmierzenia bólu – w niektórych miejscach w Polsce nikogo to nie interesuje.

Brak kadry Jest za mało lekarzy – to główny argument środowisk medycznych. – Szpitale mają duże problemy z zabezpieczeniem dodatkowego lekarza anestezjologa dla pacjentek rodzących – mówiła w swiebodzin .tv Wiesława Cieplicka, Prezes Zarządu Nowego Szpitala w Świebodzinie. – Każda pacjentka ma prawo do równego dostępu do znieczulenia, a więc trzeba by było zagwarantować dostępność anestezjologa 24-godzinnie, a żadnego szpitala powiatowego i w Świebodzinie – przy tej ilości porodów jakie mamy – zwyczajnie na to nie stać. Nie ma szans na stworzenie całodobowego dyżuru anestezjologicznego – podsumowała prezes Cieplicka.

W tym szpitalu położne proponują inne formy znieczuleń farmakologicznych, np. gaz rozweselający. Z niefarmakologicznych: łóżko z masażerem, immersja wodna, muzykoterapia, czy ćwiczenia z użyciem worków sako, piłek.

Ważne jednak jest to, żeby kobieta mogła wybrać, którą metodę znieczulenia preferuje. Dlatego też RPO Adam Bodnar apeluje do NFZ i innych instytucji o pomoc w poprawieniu tej sytuacji.

Tymczasem dane Najwyższej Izby Kontroli są jednoznaczne – prócz słabej dostępności do znieczulenia, wciąż zdarzają się w Polsce szpitale, które nie gwarantują rodzącym nawet prawa do intymności!

Tylko osiem z 29 zbadanych przez NIK oddziałów spełniało wszystkie wymogi dotyczące wyposażenia. W 16 szpitalach niektóre sale porodowe i gabinety badań zorganizowano w sposób, który nie gwarantował pacjentkom prawa do intymności: działały tam np. wielostanowiskowe sale porodowe, rozdzielane jedynie parawanami.

NIK