Poród na łonie natury transmitowany na YouTube. Ponad 50 milionów wyświetleń

Fot. screen z YouTube
Fot. screen z YouTube
Simone Thurber, posiadająca kwalifikacje douli podjęła decyzję, że jej czwarte dziecko przyjdzie na świat z dala od szpitala i wszelkiej nowoczesnej aparatury, na łonie natury.

Poród odbył się w lesie w Queenslad w Australii. Wprawdzie lekarze przestrzegali kobietę przed realizacją takiego pomysłu, jednak Simone była pewna, że dzięki swoim kompetencjom douli sobie poradzi. I nie myliła się: urodziła zdrową dziewczynkę.

Po porodzie Simon wypiła napój przygotowany z własnego łożyska, a to, co z niego zostało zakopała w lesie tak, jak dawniej robiły to Aborygenki. I jest tylko jedno, co odróżnia poród Simone od porodów Aborygenek sprzed lat: one nie rejestrowały przebiegu porodu kamerą cyfrową i nie pokazywały nagrania w internecie, a Simone Thurber owszem. Nagranie zamieściła na YouTube z okazji pierwszych urodzin swojej córeczki, obejrzały go 52 miliony osób.
Całe szczęście, że cała historia dobrze się skończyła, a kobieta urodziła wspaniałą, zdrową dziewczynkę. Trudno jednak odpędzić od siebie myśl: "co by było gdyby?". Gdy pojawiły się komplikacje? Gdyby niebzędna okazała się interwencja lekarska? Cesarskie cięcie?

Owszem, kobiety przez tysiące lat rodziły w lasach, w górach, na pastwiskach, na pustyniach. Jednak od kiedy pojawiła się możliwość przeprowadzenia porodu w higienicznych warunkach, z pomocą położnej znacznie więcej noworodków je przeżywa. A skoro już pokładając wiarę w swoje umiejętności douli Simone Thurber postanowiła z nowoczesnej aparatury zrezygnować, to pozostaje jedno pytanie: dlaczego przedłożyła cyfrową kamerę nad sprzęt medyczny ratujący życie? Trudno znaleźć na nie odpowiedź.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE