Błąd pielęgniarki spowodował śmierć niemowlaka. Internet już ją osądził, a my prosimy - zostawcie ją w spokoju!

Prawo autorskie: photobac / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: photobac / 123RF Zdjęcie Seryjne
Pielęgniarka krakowskiego szpitala popełniła błąd. Pomyliła ampułki, co w efekcie doprowadziło do śmierci 3-miesięcnego dziecka – to, wszyscy już wiemy. Również to, że ową pomyłkę zauważono natychmiast, ale dla niemowlęcia nie było już ratunku. To największy życiowy dramat jaki może spotkać rodziców. Nie ma żadnych wątpliwości, że odpowiedzialna za tę tragedię jest pielęgniarka, która zamiast chlorku sodu, podała dziewczynce chlorek potasu. Jak informuje rmf24.pl i gazetakrakowska.pl, rodzice dziecka dostali wsparcie psychologa, nie wyobrażam sobie nawet co muszą teraz przeżywać, pielęgniarka również, bo jest w stanie ciężkiego szoku, to dla mnie również jest zrozumiałe.
natalia
komentarz z gazetakrakowska.pl

"Biedni są rodzice, a nie pielęgniarka. Mam nadzieje, ze dostanie najwyższy wyrok z możliwych."

buda
komentarz z rmf24.pl

"Czytam i nie mogę uwierzyć... czy ktoś z was ma dzieci? Ja mam i nie wyobrażam sobie tragedii, jaką teraz przeżywają rodzice! A wpis typu - Każdy ma prawo do pomyłki - ręce opadają!(…) Moim zdaniem, jeśli chodzi o podanie leku to niestety, nie ma prawa się pomylić!"

mam
komentarz z rmf24.pl

„Cwaniactwo i pewność siebie wygrało z fachowością i ludzkim podejściem do pacjenta:((…)Dokumenty presja itd. itp. To nie jest żadne usprawiedliwienie. Jeśli ktoś tego nie wytrzymuje w takim stopniu, że uśmierca niemowlaka, to powinien ZMIENIĆ ZAWÓD, bo to oznacza, że do tej pracy się nie nadaje.(…) Rodzice zwrócili uwagę pielęgniarce, że to chyba miał być sód, a nie potas, na co usłyszeli: WIEM, CO ROBIĘ."

Może zgubiła ją pewność siebie, a może taka rozmowa, sytuacja w ogóle nie miała miejsca? Pojawiło się mnóstwo spekulacji dotyczących tego co, wydarzyło się tuż przed podaniem śmiertelnej dawki. Wiele historii pochodzi od rzekomych znajomych rodziny, przyjaciół. Ktoś, gdzieś usłyszał, od kogoś…

Jeden z internetowych głosów sugeruje, że tragedia dotknęła rodzinę patologiczną, bo ją zna, a nagłośnienie sprawy przez ojca dziecka ma być wstępem, na drodze do walki o gigantyczne odszkodowanie. Inni, również podając się za znajomych, twierdzą, że to kłamstwo, że przecież pojechali do szpitala z maleństwem, które miało po prostu biegunkę, co też jest dowodem, że jak każdy rodzic, troszczyli się o swoje dziecko. I tak toczą się burzliwe dyskusje, ale jeśli nawet jest to "rodzina patologiczna to co? Dziecka mniej żal? Czy rodziców, bo nie rozumiem? – napisała Ona na rmf24.pl i uważam to za trafne podsumowanie.
Trzeba by było być potworem, wypraną z wszelkich emocji człekopodobną istotą, by nie mieć świadomości czynu, jaki się popełniło, do czego się doprowadziło. Ta pielęgniarka nieumyślnie odebrała życie niewinnej, maleńkiej istocie. To musi być też dramat dla niej, jako człowieka i pielęgniarki własnie, bo przecież z jakiś powodów wybrała właśnie ten zawód. Wiadomo, że po latach pracy czasami to gdzieś umyka, cierpliwość wystawiana jest na coraz trudniejsze próby, powołanie ustępuje miejsca rutynie, jak w wielu zawodach. Ale to nie oznacza, że traci się ogólną zdolność do odczuwania empatii.

Jestem matką i z jednej strony nie dziwię się rodzicom, że ją obwiniają. Ich dziecko umarło w wyniku jej błędu, ale jestem też, przede wszystkim, człowiekiem i nie uważam, żeby linczowanie tej kobiety miało tu jakiegokolwiek słuszne uzasadnienie. Nic o niej nie wiemy, może też ma dzieci? Wykonuje trudną i niezwykle odpowiedzialną pracę i warto spojrzeć na to z nieco szerszej perspektywy.
wrocławiak
komentarz z gazetakrakowska.pl

(…) 2 pielęgniarki, które mają do ogarnięcia 2 piętra, a na każdym piętrze 12 sal, w których jest łącznie 83 łóżka czyli 83 pacjentów. O czymś takim jak monitoring poszczególnych sal mogą tylko pomarzyć. Za dnia nie jest lepiej, bo jest pielęgniarek w sumie 6, ale dwie są od prac pielęgnacyjnych, a jedna od papierologii. Koleżanka siostry pracuje w Austrii. Na nocnym dyżurze jest z dwiema koleżankami, a do obsługi mają 8 sal, w sumie 29 łóżek. Do tego dysponują monitoringiem wszystkich 8 sal. Na zmianie dziennej jest ich 6(…), pracują na 3 zmiany po 8 godz. Siostra pracuje na dwie zmiany po 12 h. Nie dziwię się, że kończy właśnie kurs szkoleniowy i we wrześniu wyjeżdża do Austrii. Aha i jeszcze jedno - siostry koleżanka w Austrii ma o jakieś 30% mniej obowiązków, niż pielęgniarka w Polsce. (…) Na całym oddziale jest 34 pielęgniarek na 92 pacjentów, u siostry na oddziale jest 19 pielęgniarek na 174 pacjentów”.

Niewątpliwie to wielka tragedia dla obu stron. Nikt nie zwróci życia dziecku, ale przecież nie było to celowe działanie pielęgniarki. Zastanawiam się tylko… Gdyby to mnie spotkał taki dramat, czy potrafiłabym być równie wyrozumiała dla tej kobiety, jak teraz? Mam nadzieję, że nigdy się o tym nie dowiem.


Smutne jest to, że po raz kolejny okazuje się, że nikomu nie można ufać i powinniśmy patrzeć na ręce każdemu i na każdym kroku. Rodzic musi osiągnąć pewien poziom z zakresu wiedzy medycznej, bo i lekarze często różnią się w swoich opiniach, co aktualnie jest najlepsze dla naszego dziecko. Musimy być czujny.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE