Prawo autorskie: kryzhov / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: kryzhov / 123RF Zdjęcie Seryjne
Reklama.
Tyle do zrobienia, a tak mało czasu!
Nareszcie święta, można odpocząć, zwolnić i poczuć się błogo! Można, ale najpierw trzeba się narobić niczym wół - przecież okna muszą być pomyte, podłogi wypastowane, zakupy same się nie zrobią, a gotowanie na wigilijną wieczerzę to wręcz niekończąca się opowieść. Przy takim natłoku obowiązków i pragnieniu perfekcji w każdym szczególe, nie trudno o spięcia i zgrzyty. Kłócimy się o to, kto więcej przygotował, mamy pretensje do zbyt pobłażliwie traktującego zadania partnera, denerwuje nas ignorujący nasze prośby nastolatek, a energiczny przedszkolak staje się prawdziwym utrapieniem.
"Co roku robię mężowi awanturę o nieposprzątany garaż, gdy szukam ozdób choinkowych. To już tradycja" mówi S., mężatka z długoletnim stażem. "U mnie zazwyczaj kłótnię zaczyna siostra, która ma pretensje o to, że bardziej pomogła mamie w świątecznych porządkach. To nic, że ja mieszkam 300 kilometrów od rodziców i mam trójke małych dzieci, zawsze się na mnie obraża" zwierza się K.
Nietrudno też o kuchenne awantury rodzinne- gdzie kucharzy pięciu tam spięcie na spięciu. "Do szału doprowadza mnie teść, który w Wigilię od rana szwęda się po kuchni, zagląda w garnki i daje dobre rady dotyczące odpowiedniego przyprawiania, a tak naprawdę palcem nawet nie kiwnął żeby pomóc". "Moja bratowa jest mistrzynią gotowania, ale tylko w opowieściach i cudzymi rękoma. Wymyśla różne potrawy, podsyła mojej mamie przepisy, a potem chwali się, że to jej patent " opowiada P. "Mój szwagier komentuje każdą potrawę i jeszcze chyba nigdy nie był zadowolony, zawsze ma jakieś ale. Za słone, za tłuste, za suche, za ostre - nie mam co liczyć na pozytywną opinię".
Szał prezentów
Choć upominki od bliskich powinny wiązać się z radością, bywają powodem do sprzeczki. Szczególnie wtedy, gdy zdarzają się naprawdę nietrafione. "Na pierwszą wspólną Gwiazdkę mój mąż podarował mi butelkę koniaku i czekoladę. Myślałam, że go zabiję. Jak głupia szukałam dla niego prezentu, zamawiałam miesiąc wcześniej, chciałam, żeby to było coś osobistego, a on wybrał się do pobliskiego marketu i załatwił sprawę w pięć sekund". "Mój facet kupił mi kiedyś patelnię. Powiedziałam mu wtedy, że jak jeszcze raz da mi w prezencie jakieś garnki albo przybory do gotowania to będzie od tej pory sam szykował sobie posiłki". "Mistrzynią prezentów jest moja teściowa - w zeszłym roku dostaliśmy od niej zegar z kukułką, dwa lata temu perłowego gołąbka w srebrnej klatce, który kurzy się gdzieś na strychu".
Czasami kłótnie wybuchają o prezenty, których jeszcze nie zdążyliśmy nikomu podarować. "Mój brat dla swoich dzieci uznaje tylko drogie zabawki i modne nowości, które kosztują fortunę. Jego na to stać, mnie niekoniecznie, więc gdy mam coś kupić jego dzieciakom wolę nie pytać go o zdanie, bo zawsze kończy się to awanturą". "Rodzina mojego męża w zeszłym roku stwierdziła, że kupujemy podarunki tylko dla najmłodszych, a potem wyciągnęli paczki dla każdego. Było nam głupio, bo zgodnie z umową mieliśmy prezenty tylko dla dzieci i uważam mąż słusznie miał pretensje do swoich rodziców. W tym roku nie damy się już nabrać".
Gorzkie wspomnienia
Rodzinne spędy i biesiady to czas wspomnień, często także tych mało przyjemnych i bolesnych. Rozdrapywanie starych ran jeszcze nigdy nie doprowadziło do niczego dobrego, a wyciąganie minionych błędów przy wigilijnym stole to najprostsza droga do awantury. "W zeszłym roku niemal cała rodzina pokłóciła się o gołębie. Teściowa zaczęła opowiadać, jak wiosną na balkonie zniosły jajka i wykluły się młode. Teść stwierdził, że to była jej wina, on chciał gniazdo zrzucić i byłoby po kłopocie, a jej głupiej było żal piskląt. Nagle każdyprzy stole miał najlepszy patent na pozbycie się ptaków - od elektrycznych urządzeń, przez spray z trutką po zawieszanie baloników. Rodzina podzieliła się na obrońców praw zwierząt i pogromców gołębi. A ja tłumaczyłam później córce, że jej dziadziuś wcale nie jest mordercą".
"Moja matka uwielbia wracać do tematu mojego rozwodu. Chociaż minęło pięć lat, ja mam drugą żonę i dziecko, jestem szczęśliwy, to przy każdej okazji wypomina mi, że ślub kościelny wziąłem z inną i teraz żyję w grzechu" opowiada K. Nie lepiej ma O., który przy każdym rodzinnym spotkaniu słucha pretensji o nieskończone studia "To jest już nudne i denerwujące. Mam swoją działalność, wychodzę na prostą, co z tego, że przed nazwiskiem nie mam mgr?" pyta retorycznie.
Polityka, wychowanie i kasa
O co jeszcze kłócimy się w czasie świąt? Nierzadko o bieżące wydarzenia w kraju i politykę - w tym roku działalność rządu z pewnością da nam mnóstwo okazji do wymiany poglądów i małe (lub duże) sprzeczki. Kłócimy się, standardowo, o wychowanie dzieci, najczęściej cudzych, bo komuś innemu łatwiej wytknąć błąd, własnych zazwyczaj nie zauważamy. Powodem do awantury stają się także pieniądze - patenty na to, jak je zdobyć, dobre rady finansowe, długi ciągnące się za rodziną od lat, spadki i darowizny, nie zawsze według wszystkich sprawiedliwie podzielone. "Tak naprawdę pokłócić się można o byle pierdołę. Tak to już w święta bywa" odpowiada mi M. gdy pytam ją o zdanie. I choć każdy marzy o Bożym Narodzeniu w sielankowej i spokojnej atmosferze niczym z filmu familijnego, trudno o lepsze i bardziej prawdziwe podsumowanie.