Róbmy to jak króliki – tak MZ zachęca Polaków do rodzenia dzieci. I to kosztowało nas 3 mln zł?

Nowa kampania Ministerstwa Zdrowia przekonuje, by ludzie zachowywali się jak króliki.
Nowa kampania Ministerstwa Zdrowia przekonuje, by ludzie zachowywali się jak króliki. Zrzut z ekranu/You Tube
Czy zawsze muszą być dobre chęci, które nie pokrywają się z efektem? Twórcy reklamy bronią się, ale odbiorcy są bezlitośni.

To rząd nam to zapewni?
Ludzie mają zachowywać się jak króliki i powinni brać z nich przykład? Ta teza nie pokrywa się w żaden możliwy sposób z rzeczywistością. Jest infantylna, nieprecyzyjna i absolutnie niemerytoryczna. Ale jeśli rząd da Polakom wystarczająco dużo pieniędzy, by mieli czas na ruch na świeżym powietrzu, by mieli też pieniądze na zdrową i ekologiczną żywność i zapewni im taką pracę, w której nie będą musieli się stresować, to czemu nie? Ach, zapomniałam, że jak już spłodzą te dziesiątki dzieci, to musi im zapewnić także opiekę zdrowotną, edukację, no i dużo pożywienia. No, ale to chyba oczywista oczywistość, nieprawdaż?



Piękna sceneria, młoda para siedząca na łące. Potem głos przejmuje domniemany królik, który przekonuje słuchaczy, dlaczego to ludzie powinni brać z niego przykład. Jest w końcu specjalistą, ma aż… 63 dzieci. Postanawia więc zdradzić nam swój sekret. Otóż płodny króliczek dużo się rusza, zdrowo je, no i nie denerwuje się, kiedy nie trzeba. Proste?
A papież chyba radzi coś innego?
Do tej pory określenie, że ktoś zachowuje się jak króliczek, świadczyło o jurności, ale i dużej nierozwadze samca, który dla zaspokojenia własnych chuci kopuluje zbyt często, co sprawia, że zostaje ojcem zbyt wielu dzieci. Dziś Ministerstwo Zdrowia namawia, by brać przykład ze zwierząt, choć jak słusznie zauważa Dziennik Gazeta Wyborcza, nie jest to popierane przez papieża Franciszka. Wszyscy pamiętamy jego wypowiedź dla Bayerischer Rundfunk, w którym zaznaczył, że ilość dzieci jest ważna, ale nie znaczy to, że chrześcijanie muszą robić je seriami.
Papież Franciszek
źródło: Fronda.pl

Myślę, że trójka dzieci, o czym Pan wspomina, jest bardzo ważna dla podtrzymania populacji. Trzy na małżeństwo. Gdy ta liczba spada, dochodzi do innego ekstremum, które mamy we Włoszech. Słyszałem, nie wiem, czy jest to prawda, że w 2024 r. nie będzie pieniędzy na emerytury, z powodu spadku populacji.

Bo to takie fajne zwierzątka
Autorzy kampanii w rozmowie z DGP starali się wytłumaczyć, skąd taki pomysł na kampanię. Ich zdaniem chodziło głównie o uświadomienie ludziom, że sposób życia może mieć wpływ na dzietność. Dlaczego wybrano króliczki? Bo to, jak twierdzi Jakub Kubicki z firmy Propeller, są to zwierzątka, które budzą sympatię i są synonimem płodności. Poza tym temat seksualności według niego nadal obarczony jest wstydem, więc trudno znaleźć stosowny pomysł na namawianie Polaków do rozważnego, za to owocnego seksu.

Nijak się to ma do drugiej kampanii, która z kolei ma uderzyć w sumienie ludzi i ostrzec ich przed rozwiązłością seksualną. "Nie skacz z kwiatka na kwiatek, bo prędzej dokicasz się do lekarza niż króliczej rodziny. Minister Zdrowia ostrzega: choroby przenoszone drogą płciową wciąż stanowią realne zagrożenie. Dokonuj bezpiecznych wyborów”. Tylko jest to sprzeczne z tokiem myślenia twórców kampanii, bo zapomnieli chyba, że ci, co tak nierozważnie skaczą sobie i wybierają innych partnerów, potencjalnie mają większe szanse, by mieć więcej potomstwa, a o to w końcu tak naprawdę chodzi.
I to kosztowało nas 3 mln zł?
Trudno zachować powagę, kiedy widzi się królicze natarcie z każdej strony. Spoty reklamowe w autobusach, na przystankach autobusowych, czy w telewizji, naprawdę wyglądają karykaturalnie i nie sposób pogodzić się z tym, że na tę kampanię wydano blisko 3 mln zł. Jaki będzie kolejny etap? Czy jeżeli kampania zawiedzie, a na świecie nie pojawi się więcej obywateli, władza zakaże używania nie tylko tabletek antykoncepcyjnych, ale i prezerwatyw?

Smutne i śmieszne zarazem jest prowadzenie takich kampanii w mediach. Skierowane jak deklarują twórcy dla ludzi powyżej 18 r.ż. spokojnie mogłyby być puszczane przedszkolakom. W końcu edukować trzeba od małego, a i milusie króliczki bardziej przypadną do gustu kilkulatkom niż ludziom w wieku rozrodczym, którzy świadomie planują rodzicielstwo, znają swoje potrzeby i możliwości finansowe i decydują się na dziecko, gdy mają stabilizację, a nie idąc na żywioł jak króliki. Nie zapominajmy, że te urocze stworzonka płodzą dzieci w ilościach hurtowych, bo wiedzą, że są łatwym łupem dla drapieżców. By przetrwał ich gatunek, muszą iść w dziesiątki. U ludzi na razie tak nie jest.
źródło: Dziennik.pl
Fronda.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...