"Dostałem jedynkę, znaczy jestem do niczego". Jak dzieci rozumieją system oceniania w szkołach?

Dzieci uczą się dla osiągania konkretnych stopni, a nie to powinno być ich główną motywacją.
Dzieci uczą się dla osiągania konkretnych stopni, a nie to powinno być ich główną motywacją. Prawo autorskie: hgalina / 123RF Zdjęcie Seryjne
Czy pamiętasz swoją ocenę z dyktanda, które napisałeś w 6 klasie szkoły podstawowej? A końcową ocenę z matematyki? Nie? My też ich nie pamiętamy, może dlatego, że tak naprawdę nie miały większego znaczenia?

Co z tą edukacją?
System edukacji jest polem, na którym dyskusja goni dyskusję, aż w końcu przeistacza się w spór. Spór goni więc spór, bo kwestia jest emocjonalna i ważna. Edukacja i szkolnictwo to niemała część życia każdego z nas. Życia naszych dzieci, które zaliczają wszystkie pierwsze testy dojrzałości w szkolnych murach.

Jeżeli system jest nieudolny i ma braki, to i dojrzałość naszych dzieci nie będzie kompletna. Coraz częściej tak właśnie się dzieje. Nie oczekujmy od szkoły, że w ramach swoich sztywnych schematów nauczy nasze dzieci, czym jest kreatywność, pasja, pewność siebie i umiejętność radzenia sobie z krytyką. Nasze oczekiwania, prędzej czy później, zostaną boleśnie zredukowane przez dużą dawkę rozczarowania.

Czym właściwie jest ocena?
Ocena powinna być dla dziecka sygnałem, odpowiedzią, na to, co zrobił w tej chwili. Ocena powinna być dla dziecka jasna, zrozumiała. Absolutnie konieczne jest wyjaśnienie dziecku, jak funkcjonuje system oceniania i jak jest oceniane, w tym konkretnym przypadku. Takie metody są wdrażane jeszcze zdecydowanie zbyt rzadko.

W konsekwencji uczeń określa siebie przez stopnie w szkole. Nie jest to opinia samokrytyczna, świadoma i motywująca. Słaba ocena jest dla dziecka równoznaczna z własną słabością pod każdym względem, a jej efektem jest najczęściej brak motywacji do uzupełnienia swojej wiedzy.

Jeżeli uczeń stara się poprawić swoje oceny, robi to najczęściej ze względu na funkcjonujący system kar i nagród. Zna konsekwencje otrzymywania negatywnych ocen i stara się ich unikać. Takie zachowanie pozbawione jest najczęściej jakiejkolwiek autorefleksji i prowadzi w prostej linii do zautomatyzowania nauki. Zakuć, zapamiętać, zapomnieć.

O to, jak rozmawiać z dziećmi i do czego prowadzi aktualny system oceniania, zapytaliśmy psychologa:
Katarzyna Kucewicz
Psycholog

Coraz częściej mówi się, że oceny nie są ważne, dla uczniów. Dla nich samych stanowią jednak ważny punkt odniesienia. Nie tylko są opinią o stanie wiedzy, ale też pozycjonują ucznia w hierarchii klasowej. To właśnie cień oceniania. Zjawisko, które jest zgubne dla samooceny i może naprawdę zrujnować na lata poczucie własnej wartości naszego dziecka.

Starszak może na dobre utożsamić się z etykietą–tego gorszego, nieudolnego. Tymczasem, złe oceny szkolne nie mówią wiele na temat sukcesu w przyszłości. Z perspektywy teorii inteligencji Gardnera to, że uczeń nie ma talentu w dziedzinach logiczno–matematycznych, czy językowych, znaczy tylko tyle, że jego mocne strony są ulokowane w czymś innym, może w ruchu, może w umiejętnościach interpersonalnych.

Podstawą dobrej rozmowy z dzieckiem jest akceptacja jego możliwości intelektualnych. Wielu rodziców uparcie pragnie, by dziecko było przede wszystkim umysłem ścisłym, albo wybitnym humanistą. Może się wydarzyć, że naprawdę mimo starań, nic z tego nie będzie, bo talent poszedł w inną stronę.

Co możemy zrobić?
Nie zmienimy obecnego systemu, ot tak. Każda zmiana to długi proces. To, co możemy zrobić, to kształtować osobowość naszych dzieci z poziomu relacji rodzic-dziecko. Rozmawiać i tłumaczyć, słuchać i obserwować. I nigdy, przenigdy nie oceniać szkolnych sytuacji nie poznawszy wszystkich stron. Być z dzieckiem i dla dziecka, a nie w opozycji dla niego. Mieć otwarty umysł i umiejętność przekazania naszych perspektyw.

Napisz do autora: magda.wozniak@mamadu.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...