Absurd goni absurd: Droga Matko pamiętaj, strzeż się! Na każdym kroku czai się niebezpieczeństwo

Zagrożenie, niebezpieczeństwo, ryzyko – gros informacji z takim tytułem dotyczy rodzicielstwa.
Zagrożenie, niebezpieczeństwo, ryzyko – gros informacji z takim tytułem dotyczy rodzicielstwa. Prawo autorskie: marysmn / 123RF Zdjęcie Seryjne
Zagrożenie zdrowia dziecka tu, zagrożenie życia tam. To ryzykowne, nie rób tego! Tamto niesie ze sobą katastrofalne skutki. Zobaczysz, jak będziesz to robić, zrobisz dziecku krzywdę. Ojej, a jak nie będziesz robiła tamtego, to zniszczysz jego potencjał. A nie daj boże, krzykniesz! Koniec. Więź zerwana. Kochana, zniszczyłaś jego poczucie bezpieczeństwa, zrujnowałaś przyszłość swojego dziecka. Amen.

Nie łatwy jest los współczesnego rodzica, bo przecież nie tylko matki. Już samo wychowywanie, dbanie, wspieranie, przy pełnym poczuciu odpowiedzialności za drugiego człowieka i to kim może być w przyszłości, bywa mocno obciążające. A codzienność? Zwykłe czynności, wyjście do sklepu, zawiezienie do przedszkola, ubranie dziecka, czy nawet spanie – każda z nich może u młodej mamy wywoływać lęk, albo ryzyko narażenia się na społeczny lincz. Trzeba się mieć na baczności! Wszystkie zmysły wyostrzone 24 godziny na dobę, bo przecież nie chcemy wyrządzić krzywdy własnemu dziecku.

Fotelik story
„Nie pozwól spać dziecku w foteliku – to zagraża jego życiu. W pewnym przedszkolu, niemowlę przez to umarło”. Tak wiem, nawet my o tym napisaliśmy, informacyjnie. Sprawa była dość głośna, bo opiekunka w żłobku zostawiła w nim śpiącego malca na długi czas i zapewne nie zaglądała do niego zbyt często, mając na głowie jeszcze gromadkę innych. Ale powodów mogło być wiele. Czy jak dziecko zaśnie nam w aucie, to nie odwracamy głowy co jakiś czas by na niego zerknąć, przykryć kocykiem, sprawdzić, czy główka dobrze jest ułożona – większość rodziców tak właśnie robi. No i postoje co dwie godzinki, by maluch mógł wyjść z ciasnego fotelika i trochę się poruszać.

Ile śpi niemowlę? To przecież jego główne zajęcie, obok jedzenia. Ilu rodziców podróżuje z maluchami nie tylko od święta, a przemierza i pół Europy? Znam takich wielu. Pamiętam naszą wyprawę – trzy tygodnie po porodzie wyruszyliśmy nad morze, co dawało prawie 500 km. Było spanie i ssanie, spanie i ssanie. I było cudownie! A fotelik to przede wszystkim bezpieczeństwo podróżowania, a nie narzędzie tortur.

Obłęd podróży
Zostawiasz dzieci na 10, 20 sekund w aucie, żeby zapłacić za tankowanie, gdy oboje śpią? Jesteś wyrodna do kwadratu, zero litości kochana! Powinnaś przerzucić je sobie przez plecy – ale ostrożnie, tak żeby ich nie obudzić – w międzyczasie założyć kurtkę i czapkę, wejść na stację, dokonać owej płatności i spokojnie wrócić z uśmiechem na ustach. Co tam 30 kilo, może też być pod pachą, żaden problem. Przecież to wykluczone, żebyś je zostawiła! Nie ważne, że przeparkujesz samochód pod główne wejście, wyciągniesz ze stacyjki kluczyki i masz przygotowane, odliczone pieniądze, żeby załatwić to w trybie ekspresowym. Oj, nie! Jesteś absolutnie nieodpowiedzialna!

Czas siebie ukarać. Biada mi, za te kilkanaście minut biegania dzieci samopas po ogrodzie, podczas gdy ja zajęta byłam robieniem obiadu. Skandal! Do tego dzieci ubrudziły się błotem, posypały głowy piaskiem i niewykluczone, że skonsumowały źdźbło trawy – ile to baterii, zarazków! Nie ma dla mnie ratunku...
Sztuka bujania, lulania, osłaniania i...
Absolutnie nie możesz trząść mocno gondolką. Podobnie samym dzieckiem, podczas bujania na rękach. Ale kiedy jest za mocno? Na zdrowy rozum – szarpanie, podrzucanie małym człowiekiem jest niewskazane. Od dnia narodzin, chwytając bezbronnego malucha z ogromną delikatnością w obawie przed wyrządzeniem mu krzywdy, chyba jednak mamy tego świadomość. Nie zmienia to faktu, że mój syn usypiał natychmiast, gdy prowadziłam wózek po najbardziej nierównych chodnikach.

– Przykryj wózek chustką bawełnianą albo pieluchą tetrową, jeśli nie masz parasolki – słyszałam od starszych koleżanek – żeby ochronić dziecko przed słońcem. Od tamtej pory minęły dwa, może trzy lata: „Nie! Nie rób tego! Nie przykrywaj. Tam się nie da oddychać” – czytam apele mam i blogerek. Patyczki do czyszczenia uszu? Absolutnie nie! Nawet nie dotykaj nimi uszu dziecka! Zabrać dziecko do centrum handlowego – źle. Zostawić wózek pod sklepem, piekarnią, kawiarnią, salonem fryzjerskim – o tym, jak bardzo wyrodna jestem.
Ale na tym nie koniec!

Bakterie, zarazki, wirusy i grzyby
Czy wiesz, ile bakterii jest na uchwycie takiego koszyka w supermarkecie, czy sklepowego wózka, na którym sadzasz swojego malucha? Mnóstwo! Wielu radzi, żeby przecierać je środkiem antybakteryjnym, zanim dziecko chwycić za drążek. Idąc tym tropem: Mamy takie w autobusach, tramwajach, są poręcze przy schodach i przyciski do windy… Pewnie, odkażajmy wszystko, walczmy o sterylną przestrzeń, a na pewno wzmocnimy odporność naszego dziecka.

Nocne koszmary
„Nie śpij z nim w łóżku, bo możesz je przygnieść, uderzyć”. Albo nie – „Śpij z maluchem! Ta bliskość między wami, jaka wtedy się rodzi, ta więź, jest mu niezbędna jak powietrze i zbawienna dla matki, z racji wygody podczas nocnego karmienia piersią”. Poczekaj! „Nie bądź egoistką! Nie możesz ruszyć tyłka do dziecka w nocy? A ryzyko uduszenia? A jak nakryjesz je kołdrą i się nie zorientujesz? Uwaga, może też spaść z łóżka!” – krzyczą nagłówki, upominają znajomi, raczy cię nieproszoną radą teściowa.

Czego nie zrobisz, będzie źle… i dobrze.
Koniec ze strachem!
Głęboki wdech i rób swoje.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...