"Wymień 8 powodów dla których islam jest zły"- powiedział katecheta. Polskie szkoły nie radzą sobie z dyskryminacją

Prawo autorskie: stockbroker / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: stockbroker / 123RF Zdjęcie Seryjne
"Większość ma prawo decydować za wszystkich, brak wyraźnego sprzeciwu oznacza zgodę, jednostki odmienne powinny się dostosować, w tym przystać na swoje gorsze traktowanie” – podsumowuje raport Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej „Ostatni dzwonek". Skąd te wnioski? Oto kilka przykładów, które ukazały się na portalu polityka.pl:



"W warszawskim gimnazjum katecheta uczniom, którzy chcieli dostać szóstkę, zadał pracę domową: wymień osiem powodów, dla których islam jest zły."

"W lubelskim liceum uczennica napisała w internetowej gazetce szkolnej tekst o uchodźcach, w którym nazywa ich „rozbestwionymi i chamowatymi osiłkami”, którzy szerzą choroby i gwałcą dzieci. Władze szkolne usunęły wpis dopiero po interwencji mediów."

"Ojciec ( 10-letniego chłopca) protestował przeciw temu, by lekcje matematyki zaczynały się modlitwą do Ducha Świętego. Poskarżył się w kuratorium, a to zasugerowało, by modlitwę odmawiać przed dzwonkiem. Musiał potem przenieść syna do innej szkoły, bo był wytykany palcami. Dyrektorka wytoczyła 10-latkowi i jego rodzicom sprawę o demoralizację w sądzie dla nieletnich."


Resort problem dyskryminacji ignoruje, a szkoły nie mogą liczyć na pomoc kuratoriów. Po samobójczej śmierci czternastoletniego Dominika z Bieżunia, wyzywanego od pedziów, kuratorium wszczęło kontrolę i... zaproponowało wykład prof. Mariusza Jędrzejko, który przestrzega przed „promocją homoseksualizmu”, którą określa jeszcze jako dewiację seksualną i patologię.

W obecnej sytuacji, poruszanych z każdej strony tematów dotyczących mniejszości, inności, uchodźców, problem dyskryminacji wydaje się nasilać. Przekłada się to na konkretne przypadki w szkołach, na podwórku, a ci odważni i otwarci nauczyciele, pedagodzy, którzy próbują się z tym uporać, robią to najczęściej na własną rękę. Kuratorium pojawia się wtedy, gdy coś się już wydarzy. Czy tak powinna wyglądać szkoła? Miejsce w którym dzieci powinny czuć się bezpiecznie, a my - spokojni?
Małgorzata Urbańska
Dyrektor ds. Nauczania Początkowego Fundacji Edukacyjnej Varsovia

Rozpoczynamy lekcję od możliwości wyrażenia siebie. Dzieci mówią jak się czują, z czego się cieszą, jak spędziły weekend. Uczą się otwartości, nie boją się. Jeśli jednak jest w klasie ktoś, kto dominuje i zaczyna się z nich wyśmiewać, nauczyciel od razu interweniuje. Podejmuje pracę z uczniem i klasą, żeby przeciwdziałać dominacji idącej w złym kierunku. Dzieci już w klasach 1-3 oglądają telewizję, słuchają radia. Tematy dotyczące dyskryminacji, mniejszość, uchodźców, przewijają się w ich rozmowach. Nauczycielki prowadzą też spotkania, w trakcie których dzieci opowiadają co widziały, słyszały np. w wieczornych wiadomościach. Odbywa się to jeszcze przed rozpoczęciem zajęć lekcyjnych. Wszyscy siadają w kręgu i rozmawiają o tym, co się wydarzyło i co je najbardziej zaciekawiło w informacjach płynących z mediów. Urozmaiceniem jest zabawa w "prawdziwe" i "nieprawdziwe" wydarzenie . O tym, które są fałszywe, a które nie, decydują uczniowie, co daje im pole do dyskusji i zwiększenia ich świadomości.

Do tego dochodzą spotkania, cykl zajęć z psychologiem, które przez pewien czas odbywały się raz w miesiącu.
Małgorzata Urbańska
Dyrektor ds. Nauczania Początkowego Fundacji Edukacyjnej Varsovia

Wykorzystywane były tutaj także bajki terapeutyczne, które następnie omawiano. Psycholog wiedziała, w jakiej klasie jaki może być problem i tak dobierała tematy, żeby można je było przenieść na grunt klasy. W pewnym sensie manipulowała sytuacją, aby dzieci mogły powiedzieć o tym, co siedzi im w głębi duszy, ale niekoniecznie nazywając rzeczy po imieniu. Dodatkowo też, raz w miesiącu, cała szkoła chodzi do domu kultury na pokazy filmów dokumentalnych poruszających tematy m.in."inności". W przypadku, gdy ktoś w klasie ma odstające uszy, dzieci mogą taką osobę dyskryminować, a za kilka lat mogą prześladować kogoś ze względu na inne wyznanie religijne, tak to niestety często się zaczyna.

Piękne, prawda? I chociaż mowa tu o niepublicznej placówce oświatowej, to dowód na to, że można robić wiele, ale nie każdy na wolę, chęci i niestety możliwości, a tych za dużo nie mają w publicznych szkołach. Panuje skupienie na przepisach, realizacji programu. Dominuje biurokracja, brakuje narzędzi, ale też chyba trochę wrażliwości i kompetencji. W tym całym mechanizmie, dziecko jest gdzieś daleko. Czy jest w ogóle nadzieja?

W Świnoujściu czterech chłopaków pobiło kolegę. Miał obcobrzmiące nazwisko i krzyczeli: "Ty imigrancie". Po całym zajściu, w rozmowie ze szkolnym pedagogiem twierdzili, że zainspirował ich antyimigrancki marsz, który kilka dni wcześniej przeszedł przez miasto. Nauczyciel zainterweniował, dyrekcja się zaangażowała, zorganizowano zajęcia o inności i tolerancji, ale na razie to wyjątek...

Źródło: polityka.pl, tea.org.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...