Efekt Pigmaliona i efekt Golema. Zobacz, jak łatwo podcinasz dziecku skrzydła

Fot. Flickr.com/ [url=http://bit.ly/20Tp61A] BiblioArchives[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY 2.0[/url]
Fot. Flickr.com/ BiblioArchives / CC BY 2.0
Te tajemniczo brzmiące nazwy, tak naprawdę ukrywają bardzo proste i znane nam zjawiska, którym sami ulegamy. Ale od początku. Słyszeliście takie zdania, jak np. "On sobie nie poradzi”, "Nic z niej nie będzie”, "Ona jest bardzo zdolna, łatwo jej przychodzi nauka”. Ja znam je doskonale. Pamiętam bardzo dokładnie nawet wyraz twarzy mojej nauczycielki od matematyki, która mówiła, że w tej dziedzinie to nic ze mnie nie będzie. Tych i podobnych etykietek trochę mnie w życiu spotkało i nie ukrywam, trochę się boję, że czeka to też moje dzieci. Dlaczego? Bo etykietki to nic dobrego. Chyba, że są one nacechowane pozytywnie, budująco. Wtedy sytuacja wygląda już nieco inaczej.



Czym jest efekt Pigmaliona?
To rodzaj samorealizującego się proroctwa. Nazwa wywodzi się z greckiej mitologii, ale w kontekście edukacji jest nawiązaniem do sztuki G.B.Shawa, w której to prosta kwiaciarka przechodzi przemianę i staje się zmanierowaną damą. Jeśli uważam kogoś za matematycznego głąba (nie chce nikogo obrażać, po prostu mi tak mówiono nie raz), to ta osoba zaczyna się z nim stawać. Jeśli wyobrazimy sobie kogoś jako kompetentnego, mądrego, refleksyjnego i zaczniemy go traktować w taki sposób, to w efekcie - rzeczywiście takim się stanie, bo zacznie on postępować zgodnie z przekonaniem jakie o nim żywimy.

Miał miejsce też pewien eksperyment, który został przeprowadzony przez harvardzkiego psychologa. Opisuje go edunews.pl: "(Psycholog)Poprosił o poinformowanie nowych nauczycieli, że mają w klasie pięciu wybitnie uzdolnionych uczniów, rzekomo szczególnie predestynowanych do uzyskania wysokich osiągnięć w nauce. Pomimo, że w rzeczywistości uczniowie ci nie wyróżniali się niczym spośród pozostałych - pod koniec roku to właśnie oni zrobili największe postępy. W teście na inteligencję uzyskali od 15 do 27 punktów więcej. Co więcej z obserwacji nauczycieli wynikało także, że dzieci te były bardziej szczęśliwe, towarzyskie, autonomiczne, dociekliwe i czułe niż pozostałe".

Było jeszcze wiele innych badań i wszystkie potwierdziły wzrost kompetencji u uczniów, którzy przedstawieni zostali nauczycielom jako wybitnie zdolni. I nie jest to umyślne działanie ze strony nauczycieli, a działa tutaj podświadomość. A co się dokładnie dzieje? "zdolny" uczeń może liczyć na więcej uwagi nauczyciela, który to częściej odpowiada na jego pytania. Tym "zdolnym" więcej się wybacza, obdarza się większym zaufaniem. Mają większą przestrzeń na eksperymenty, na niezależne działanie i przyzwolenie na więcej błędów. Dostają trudniejsze działania, które sami muszą rozwiązywać, trochę zmuszani uczą się większej samodzielności.
A w konsekwencji? Jego samoocena rośnie i rośnie i ma więcej motywacji. I co bardzo istotne, z tymi "zdolnymi", nauczyciele mają skłonność do budowania bardziej przyjaznego klimatu emocjonalnego
(za pomocą postawy, słów, tonu głosu, wyrazu twarzy) wobec uczniów, których postrzegają jako bardziej zdolnych.

To w jakim tempie dziecko przyswaja nowe umiejętności, z jakim skutkiem, jak samo siebie ocenia, i wreszcie, jaki ma poziom samoakceptacji i wiary we własne siły - zależy od nas. Od dorosłych. Zarówno od nauczyciela, jak i rodziców. W przypadku tych pierwszych, wszystko zaczyna się od tego przysłowiowego "pierwszego wrażenia"."Niejednokrotnie wynika z przekazów (opinii), jakie otrzymujemy od innych. Wyobrażenia o uczniach ulegają wzmocnieniu, jeśli kontakt z nimi nie zaprzecza wkodowanemu obrazowi. Nie musi go nawet potwierdzać. Decydujący jest zatem moment początkowy" - czytamy na edunews.pl. A wtedy, te wysokie oczekiwania wobec dziecka stwarzają mu warunki, przestrzeń do osiągania lepszych rezultatów.

Czym jest efekt Golema?
To negatywna odmiana efekty Pigmaliona. Mamy z nim do czynienia w przypadku, gdy niskie oczekiwania wobec dziecka prowadzą do zahamowania postępów. Dzieci uznane za słabsze są spostrzegane jako mniej interesujące, stawia się im mniej wyzwań a ich zachowanie częściej podlega krytyce. Złe zdanie o kimś determinuje już w naszym umyśle przypisywanie mu szeregu negatywnych cech.
Co z tego wynika? To jak traktujemy dziecko, ucznia zwyczajnie może podciąć mu skrzydła.

Ludzie kształtują się, rozwijają, rosną. Częściowo tworzeni przez wyobrażenia innych ludzi o nich samych. To jak dziecko czuje się traktowane, jakie mamy do niego nastawienie, ma przełożenie na jego potencjalne sukcesy i porażki.

Źródło: edunews.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...