Przykry los maluchów z domów dziecka. Rodzice chcą je odzyskać, bo dostaną 500 zł

Prawo autorskie: altanaka / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: altanaka / 123RF Zdjęcie Seryjne
"Bywa, że dzieci przebywające w placówkach wychowawczych i rodzinnych domach dziecka nie widziały rodziców od lat. Teraz odbierają telefony. – Rodzice wcześniej nie interesowali się dziećmi, nie dzwonili, a odkąd pojawiła się mowa o programie „500 plus”, zaczęli się kontaktować – mówi Maria Kożuchowska z Ośrodka Adopcyjnego Fundacji „Mam Dom” w Szczecinie."-opisuje tvn24.pl – I to nie wyjątek. Takich przypadków jest coraz więcej. Rodzice chcą umawiać się na spotkania, dzwonią nawet po 8 latach nie kontaktowania się z dzieckiem. Są też tacy, którzy wprost pytają w placówkach, czy jak odbiorą dzieci to kiedy i ile dostaną, czy 500 czy 800?

Dziennikarki z gazety wyborczej opisały sytuację Sylwii, która prowadzi z mężem dom zastępczy dla dzieci. Teraz o jednego z ich podopiecznych, niepełnosprawnego chłopca, zaczęła ubiegać się ciotka. 12 lat żył w tragicznych warunkach bez wody i toalety. Nie mówi normalnie, a dopiero zaczyna sylabizować. Wcześniej nie chodził do szkoły. W specjalnej placówce zorientowano się, że był też bity przez ojca, co potwierdzono na obdukcjach. Ma on również problemy z kontrolowaniem potrzeb fizjologicznych i nadal chodzi w pieluszkach, ale dopiero teraz, w nowym domu nauczył się prosić o jej wymianę. Wcześniej zdarzało się, że tą samą miał od południa,aż do następnego dnia, gdy pojawiał się w szkole specjalnej.

Teraz ciotka twierdzi, że go wszyscy kochają i chcą mieć u siebie, a że bity nie był, tylko często spadał z łóżka. Sylwia wątpi w to, że te 500 zł ciocia przeznaczy na leczenie chłopca, który zaczął robić malutkie postępy. A ona właśnie na ten cel by je przeznaczyła. Wyborczej mówi: "W rodzinach gdzie jest patologia, pieniądze nie pójdą na potrzeby dzieci".


Ciocie, wujkowie, a ilu takich rodziców się pojawi? Wszystkie największe stacje, gazety, portale od kilku dni informują o coraz większej liczbie takich przypadków. Wychodzi na to, że dzieci, które od kilku lat były w domach dziecka, czy rodzinach zastępczych i miały względny spokój od swoich patologicznych rodziców, często oprawców, znów będą musiały stoczyć batalie. Tą psychiczną, emocjonalną, tą najtrudniejszą jaką można sobie tylko wyobrazić dla młodego człowieka. Dziecko często wciąż kocha, naiwnie ufa... A jest duże prawdopodobieństwo, że czeka je wielkie rozczarowanie.

Przykład? Pani Sylwia opowiada w wyborczej, o kobiecie, której jedno z dzieci jest teraz pod jej opieką, ale ma ona jeszcze sześcioro. Już kupiła samochód na raty i dogadała się, że jak będzie otrzymywała te 500 na całą szóstkę, to te 3 tysiące raty będzie spłacać... Ile z tego zostanie dla dzieci? Równe 0.
Prezeska Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych, Dorota Hildebrand-Mrowiec, w wyborczej mówi: "Może w niektórych miejscach te pieniądze naprawdę pomogą. Rodzice upomną się o swoje dzieci nie dla pieniędzy samych w sobie, tylko dlatego, że pierwszy raz od lat mieliby środki, by móc się dziećmi zająć dobrze. I to ich zmotywuje do pracy nad sobą, odbudowania rodziny".

A ja myślę, że w większości przypadków rodzice potraktują swoje dzieci instrumentalnie. Część z nich do tej pory niemiała złotówki na podstawowe utrzymanie dziecka, a także siebie. Są też przypadki rodziców bezdomnych, zgłaszających się do sierocińców po dzieci... Czy oni chcą za te "marne" 500 zł utrzymać siebie i dziecko? Nie wierze w to, że tacy ludzie będą dobrze gospodarować tymi środkami. Przez całe życie nie potrafili, a nagle ma to się odmienić jak za pstryknięciem palcami? Nie wierzę! Bo nie potrafili być za grosz odpowiedzialni, żeby zająć się własnym dzieckiem. Wybierali własny interes, uzależnienia, albo w ogóle wszystko im zwisało. Moim zdaniem naiwna jest wiara w ich dobre intencje, a ich wspieranie będzie tragiczne w skutkach.

Podobno, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej chcę się zabezpieczyć na ewentualne patologie i rodziny dysfunkcyjne. Gdy środki z 500 plus będą marnotrawione i zostanie to udowodnione, to rodzina będzie otrzymywać wsparcie rzeczowe albo w formie np. opłaty za przedszkole.

Pozostaje mieć też nadzieję, że w tych przypadkach, gdzie dzieci były bite, molestowane, sąd będzie stał na straży ich bezpieczeństwa i nie pozostanie głuchy na ich głos.

Źródło: wyborcza.pl, fakty.tvn24.pl
Trwa ładowanie komentarzy...