Zapomnij, że zobaczysz swoje dziecko! Czy walka o prawo do widzenia dziecka, to dla ojców nadal walka z wiatrakami?

Fot.Pixabay / [url=/http://bit.ly/1MveHG4/]Pezibear[/url] / [url=http://bit.ly/CC0-PD]CC0 Public Domain[/url]
Fot.Pixabay / Pezibear / CC0 Public Domain Czy ojcowie mają prawo do opieki nad swoimi dziećmi?
Ponad 67% kobiet ogranicza kontakty ojcom z ich dziećmi ze zwykłej zemsty. Jak podają statystyki, w momencie rozstania się rodziców, w Polsce zaledwie 6% mężczyzn przyznawana jest opieka nad dzieckiem.

Najczęściej dotyczy to skrajnych przypadków, kiedy matka porzuciła dziecko, jest chora psychicznie lub niezdolna do opieki. W innych sytuacjach, jeśli ojcowie liczą na stałe kontakty z dzieckiem, o ich losie przesądza matka dziecka, którą w Polsce chroni prawo. Ojciec jest rodzicem drugorzędnej kategorii.

I choć, jak mówi Ewa Onaszkiewicz Członek Zarządu Centralnego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca i Dziecka, często mężczyźni swoim postępowaniem w małżeństwie, sami sobie zgotowali taki los, to nie zmienia to faktu, że w rozwodowej przepychance dorosłych powinno być najważniejsze dziecko. Niestety, to "powinno", nie zawsze przekłada się na „jest”.

Zgadzam się, że są ojcowie, którzy skrzywdzili swoje żony czy partnerki. Istnieją też kobiety, które porzuciły mężów zabierając ze sobą dziecko. Tylko dlaczego matki, którym w 94% przyznawane jest prawo do opieki nad dzieckiem, zapominają o tym, że przy ustalaniu kontaktów z ojcem, należy przede wszystkim pamiętać o dobru dziecka.

Tomasz

Od jego rozwodu minęło kilka miesięcy. Z pozwem wystąpiła żona, tłumacząc rozpad małżeństwa niezgodnością charakterów. Mają pięcioletnią córkę – Karolinę. – Zastanawiałem się nad wystąpieniem o opiekę naprzemienną. Jednak kierując się dobrem mojej córki, czytając i wysłuchując opinii, że tak małe dziecko musi mieć poczucie stabilizacji, zrezygnowałem z tego pomysłu – opowiada mężczyzna. Tomasz postanowił jednak wynająć mieszkanie w mieście, w którym mieszka jego była żona z córką, aby móc spędzać z Karoliną jak najwięcej czasu.


Przed sprawą rozwodową wraz z mamą Karoliny ustalili plan wychowawczy, na podstawie którego spędza z córką co drugi weekend plus każdy wtorek po południu. On sam chciałby porozumieć się w sprawie jednego dodatkowego popołudnia, kiedy nie widzi się z córką pod koniec tygodnia. Wszystko wskazywałoby, że rodzice porozumieli się. Niestety nic bardziej błędnego. Matka dziewczynki rozgrywa każdy spór z byłym mężem ich dzieckiem.

– Poprosiła o wspólne rozliczenie zeszłorocznego PITu, uprzedzając, że jeśli odmówię , to ona już sprawi, że Karolina nie będzie chciała się ze mną widywać – tłumaczy.
Tomasz
ojciec Karoliny

Kiedy poprosiłem byłą żonę o możliwość odwiezienia córki dwie godziny później w niedzielę, żeby mała miała okazję spotkać się z moimi rodzicami, usłyszałem, że nie mam takiego prawa i że córkę mam odwieźć do niani (w planie mam ustalone, że dziecko oddaję matce) o ustalonej godzinie, bo inaczej wezwie policję.

Matka córki Tomka próbuje wymusić wiele niekorzystnych dla niego decyzji, w tym także finansowych, strasząc wprost ograniczeniem mu kontaktów.

– Mam wielkie poczucie niesprawiedliwości. Najchętniej bym wyjechał i wszystko zostawił, ale przecież nie mogę porzucić córki.

Jedynym wyjściem – zmiana prawa
Janina Fabisiak Prezes Stowarzyszenie Forummatek Przeciw Dyskryminacji Ojców mówi: - Historia jednego ojca, jest historią trzech milionów ojca, którym ogranicza się kontakty z dzieckiem. Stowarzyszenie ma na celu działania zmierzające do zmiany prawa w zakresie sprawowania opieki nad dzieckiem, kiedy ich rodzice się rozwodzą.

Obecnie już na pierwszej rozprawie Sąd ustala, że miejsce zamieszkania dziecka jest przy matce. Ponadto w celu zabezpieczenia powództwa, ustalane są alimenty na dziecko wypłacane matce, a ojciec najczęściej dostaje widzenie z dzieckiem co drugi weekend. Matka jest na z góry wygranej pozycji.
Janina Fabisiak
Prezes Stowarzyszenie Forummatek Przeciw Dyskryminacji Ojców

Precz z kontaktami ojca z dzieckiem, kontakty zostawmy dla elektryków. Dlaczego w naszym kraju przy rozstaniu się rodziców nie jest ustalana opieka naprzemienna? Dlaczego nie wychodzi się od tego stanu ustalając z matką i ojcem ostateczny kształt takiej opieki? Dziecko jest najważniejsze, to jego dobro powinno mieć się na uwadze. Nie jestem przeciwko matkom. Jestem za prawem do wspólnej opieki nad dzieckiem obojga rodziców.

Jak zauważa Pani Prezes: - Kodeks Rodzinny powstał w 1964, kiedy miałam 18 lat, byłam wtedy piękna i młoda. Teraz mam 70 lat i jestem staruszką, można spojrzeć jak ja wyglądam – tak wygląda kodeks rodzinny.

Rafał

– Zdradziłem moją żonę, dlatego przy złożeniu pozwu o rozwód sam zadecydowałem o orzeczeniu mojej winy. W naszym małżeństwie nie układało się od dawna, ale mieliśmy córkę, ona nas trzymała razem. W trakcie rozwodu miała 6 lat – zaczyna swoją historię Rafał. – To, że nie okazałem się dobrym mężem, przecież nie świadczy, że jestem złym ojcem – myślał naiwnie. Prawda sądowa okazała się jednak zupełnie inna. Sąd orzekł kontakty z córką w dwie soboty i dwie niedziele w miesiącu w godzinach od 11:00 do 18:00. Na wniosek matki godziny zmieniono na od 14:00 od 18:00, jednym z argumentów podanych przez mamę Oli było, że ojciec nie zapewni córce podczas spotkań odpowiednich posiłków.

Jeszcze przed rozwodem Ola spotykała się z obecną żoną Rafała. - Chodziłyśmy razem nad jezioro, na grzyby, nie odczułam, żeby mała nie lubiła tych spotkań – opowiada Marta. Wszystko się jednak zmieniło po rozwodzie. Była żona Rafała wnioskowała, aby sąd przy ustalaniu kontaktów, zakazał spotykania się Rafała z córką w obecności Marty. – Moja była żona tłumaczyła, że nasza córka nie chce się spotykać z Martą, żeby dla jej dobra i oszczędzenia jej stresu nie dopuszczać do takiej sytuacji. Sąd co prawda nie mógł ująć takiego zakazu, ale orzekł, że dla dobra dziecka, jeśli ono nie wyraża chęci, niech nie spotka się ze swoim tatą w obecności nowej partnerki.
Rafał
ojciec Oli

Ola przyszła do nas raz, kiedy jej brat miał dwa tygodnie, chciała go poznać. Kiedy odprowadziłem ją do domu usłyszałem, jak chwali się mamie, że była u nas w domu. Matka zaczęła na nią krzyczeć, że jak się mogła z NIĄ spotkać. Próbowałem interweniować, ale drzwi zostały przede mną zamknięte. Od tamtego czasu Ola mówi, że nie chce do nas przychodzić. Ma drugiego brata, który ma osiem miesięcy – jeszcze go nie widziała.

Rafał z Martą mają związane ręce, chcieliby wyjechać wspólnie na weekend, zabrać Olę, ale nie mogą. Matka dziewczyny w Sądzie zeznała, że nie pozwala na wspólne weekendy córki i ojca, bo mała ma astmę, a on nie będzie wiedział, jak jej podać lekarstwa. Ojciec dziewczynki, wie od niej samej, że spędza noce u koleżanek, cioć, czy sąsiadki… - Rafał się poddał, widzę to po nim. Pogodził się z tym, że tak jest. Jego adwokat wchodząc na salę rozpraw, gdy zobaczył panią sędzinę powiedział: No to już nic nie ugramy – dodaje na koniec Marta.

Brak silnych rodzin


Prawo jest fatalne – tak mówią wszyscy, którzy walczą o jego zmianę. Wyrok, jaki zapadają, dotyczą przecież dziecka, nie powinien być zależny od widzimisię sędziego, nie może być loterią. Ewa Onaszkiewicz nie może pogodzić się z jedną rzeczą:
Ewa Onaszkiewicz
Centralne Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca i Dziecka

Państwo jest silne, jak silne są rodziny. Obecnie trudno wyprosić Sąd o wysłanie pary na terapię małżeńską. Sędzia najczęściej się asekuruje i zadaje idiotyczne pytanie matce: „Czy wyraża Pani zgodę na udział w terapii”, ona mówi, że nie i na pierwszej rozprawie orzekany jest rozwód. A powinien powiedzieć: "Dla dobra waszych dzieci kieruję was na terapię. Powinniście nauczyć się ze sobą komunikować, żyć, próbować ratować i naprawić ten związek".

Organizacje wspierające ojców, a takim jest Centralne Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca i Dziecka reprezentują swoich członków w sądach, udzielają porad prawnych. – Jako organizacja pozarządowa nie otrzymujemy żadnych środków na prowadzenie naszej działalności. Utrzymujemy się tylko i wyłącznie ze składek – tłumaczy Ewa Onaszkiewicz, która podkreśla, że w ciągu roku potrafi objechać całą Polskę dając wsparcie ojcom walczącym widzenie się ze swoim dzieckiem.

Mikołaj

Z Anią są małżeństwem z dwójką dzieci. Mikołaj ma jeszcze córkę z poprzedniego małżeństwa. Rozwiódł się, kiedy Małgosia miała 4 lata. Na początku była żona nie utrudniała mu kontaktów, sytuacja się zmieniła, kiedy pojawił się nowy partner bardzo pilnujący swojego rodzinnego terenu. Małgosia zaczęła do niego mówić tato, z czasem ciesząc się, że ma dwóch – jednego w domu, drugiego, który przychodzi i kupuje fajne rzeczy.

– Mogłem z córką spotykać się tylko w obecności mojej byłej żony i jej partnera. Zmieniło się to trochę, kiedy oni mieli już swoje dzieci, mogłem ją zabrać czasami do kina – opowiada Mikołaj. Obecnie moja córka jest już nastolatką, przyszła pewnego dnia i spytała: „Jak to Ty jesteś moim tatą skoro mnie nie wychowywałeś, to tamten tata był cały czas, ty się tylko pojawiałeś od święta, nigdzie mnie nie zabrałeś!” To była trudna rozmowa. We mnie wyrzuty sumienia zostaną na zawsze, że nie walczyłem. Kogo interesuje, że nie zrobiłem tego dla dobra mojej córki, nie chcąc by była kartą przetargową, by brała udział w szarpaninie między nami.

Bez prawnego profesjonalizmu

Dziecko często już po rozwodzie staje się świadkiem rozmów, w których oczerniany jest ojciec i nierzadko jego rodzin. Brak mu jednak asertywności, rozeznania w sytuacji na poziomie dojrzałej osoby. Dlatego czasami dzieje się tak, że jeśli ojcu uda się po kilku latach wywalczyć opiekę naprzemienną, a Sąd poprosi dziecko o wyrażenie opinii na temat spędzania połowy swojego czasu z tatą, to może usłyszeć: - Ale ja nie chcę do taty. U mamy jest mi dobrze, tata mnie nie kocha.

Ci, którym zależy na zmianie obowiązującego prawa, wskazują, jako jedno z głównych źródeł krzywdzenia dzieci i rodziców, Rodzinne Ośrodki Diagnostyczno-Konsultacyjne, które działają na zlecenie sądów rodzinnych i prokuratury. Ich zadaniem jest wykonanie badań psychologicznych, pedagogicznych, jak i lekarskich i na ich podstawie wydawanie opinii, która stanowi podstawę przy podejmowaniu przez Sąd decyzji o podziale rodzicielskiej opieki nad dzieckiem. Tak się jednak składa, że ojciec skierowany na badania otrzymuje opinię psychologów, którzy nie muszą być zaprzysiężonymi przez sąd biegłymi, co więcej nie posiadają obowiązujących uprawnień. RODK zarzuca się stronniczość i niekompetentność, a także przestarzałe metody badań.
Ewa Onaszkiewicz
Centralne Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca i Dzieci

Kiedyś premierowi Millerowi podetknęłam pod nos rysunek, radząc, żeby powiedział, co widzi i dobrze zastanowił się nad odpowiedzią, bo od niej będzie zależeć, czy będzie mógł widzieć się ze swoim dzieckiem. Powiedział, że chyba żartuję. Nie żartowałam, tak działają RODK.

Marcin

Jego małżeństwo rozpadło się po trzech latach, tyle też miał wtedy jego syn Krzyś. Powód podany przez Marcina – ingerencja rodziny żony w ich małżeństwo. Wyprowadziła się, kiedy wyjechał na szkolenie.
Marcin
ojciec Krzysia

Wróciłem do domu. Stanąłem w drzwiach. W domu nie było nikogo. Zabrane rzeczy żony, synka i babci, która u nas mieszkała. Usiadłem na łóżku Krzysia i poczułem się, jakby umarło mi dziecko. Tego nie da się opisać.

Marcin prosił żonę, by wróciła, by spróbowali wszystko ułożyć od nowa. Ona jednak była pewna swej decyzji. Pierwsza i ostatnia sprawa rozwodowa zakończyła małżeństwo. Opiekę nad dzieckiem powierzono obojgu rodzicom, z tym, że miejsce pobytu dziecka ustalono przy matce – pięćset kilometrów od miejsca zamieszkania ojca. – Sąd nie ustalił kontaktów, mieliśmy się w tej sprawie sami porozumieć – mówi Marcin.

Pojechał do syna na Dzień Dziecka, zabrał go na cały dzień, a wieczorem dostał sms, że już się z synem nie zobaczy, bo syn gorączkuje i majaczy przez sen. – Krzyś miał wtedy niecałe cztery lata. Na drugi dzień mogłem się z nim spotkać w domu teściów, krócej niż było ustalone. Krzyś nie miał oznak jakiekolwiek przeziębienia, a tym bardziej choroby.

Każda kolejna próba spotkania się z synem była w pełni pisemnie akceptowana przez matkę. Jednak ostatecznie okazywało się, że we wskazanym czasie Krzyś z mamą i jej nowym mężem gdzieś wyjeżdża. Matka proponowała spotkanie w wakacje, kiedy będzie z synem na wakacjach w pobliżu miasta, w którym mieszka Marcin. Okazywało się to jednak niemożliwe, bo ona sama nie była w stanie podać konkretnej daty pobytu. Taka zabawa w kotką i myszkę. Tylko, kto się dobrze bawił?
Marcin
ojciec Krzysia

Wystąpiłem o sądowne ustalenie kontaktów z synem. W odpowiedzi otrzymałem wniosek o podwyższenie alimentów. Sąd nie ustalił kontaktów, gdyż według opinii biegłego psychologa mój syn chociaż był wtedy świadkiem rozmów, w których niepochlebnie wypowiadano się na mój i mojej rodziny temat, to jednak doprowadziło to do jego niechęci wobec mojej osoby. Napisano w opinii, że Krzyś ma bardzo dobry kontakt z mężem mojej byłej żony. Sąd mając na względzie dobro dziecko i jego niezachwiany złymi emocjami rozwój, nie przychylił się do mojego wniosku.

Marcin ze względów finansowych nie mógł odwiedzać często syna. Dzwonił do niego.

- Pytałem: chcesz, żebym przyjechał? A on odpowiadał: a nie zabierzesz mnie? Pójdziemy na spacer synku, tłumaczyłem. A on krzyczał: „Mamo widzisz, tata mnie jednak nie zabierze, źle mówiłaś”. Później, kiedy dzwoniłem to w tle pytał: „Mamo, a mogę to powiedzieć tacie?” W albumie rodzinnym moje zdjęcia są odwrócone, pewnie teraz już w ogóle wyciągnięte.

Na prośbę Marcina o podanie terminu pierwszej komunii syna, jego matka podała błędną datę. Nie przekazała także do jakiej szkoły chodzi. Na sugestię ojca chłopca, że chciałby porozmawiać z dyrektorem szkoły, dowiedzieć się czegoś o Krzysiu, pytała, po co mu to. Marcin wysyłał listy synowi, była żona powiedziała, że to niepotrzebne, bo ona i tak wyrzuca je do śmieci nie otwierając.

Krzyś ma 10 lat. Nie chciał rozmawiać ze swoim tatą w Boże Narodzenie. Spotkali się na korytarzu urzędu. Marcin pojechał podpisać zgodę na wydanie synowi paszportu. Kiedy chłopiec go zobaczył, nie przywitał się z tatą, nie podszedł, wykrzyczał: - Nigdy Ci nie wybaczę, że zostawiłeś mnie i mamę, że odszedłeś!

Marcin nie ułożył sobie życia, nie potrafi zaufać innej kobiecie, choć chciałby jeszcze stworzyć zwykłą rodzinę. Zrobił bilans. Odmowa wydania pierwszego paszportu synowi i reakcja matki wnioskiem o podwyższenie alimentów. Na paszport się zgodził, alimenty podwyższono. Kiedy wystąpił do Sądu o ustalenie kontaktów, ona ponownie złożyła wniosek o podwyższenie alimentów. Kontaktów nie ustalono, wysokość alimentów wzrosła.

- Ojciec jest sam, nikt i nic mu nie pomaga – mówi dodając, że nie ma siły dłużej walczyć. - Wycofałem się. Wiem, że syn wychowuje się w pełnej rodzinie, w której jest szczęśliwy.
Wyprowadzając się od Marcina jego była żona zostawiła mu list, który zaczynał się słowami: „Odchodzę od Ciebie, bo już Cię nie kocham”. Mężczyzna liczy, że przyjdzie taki dzień, kiedy syn zapuka do jego drzwi. Wszystkie dokumenty będące dowodem starań o kontakty ma poukładane i przygotowane. – Będę czekał, ważne, żeby przyszedł, mogę wtedy mieć nawet siedemdziesiąt lat.

PS: Oczywiście byłe żony wypowiadających się byłych mężów mogłyby wytoczyć armaty argumentów – dlaczego odeszły, dlaczego uważają ich za najgorsze kreatury. Ale UWAGA my mówimy o dzieciach! O prawie dziecka do bycia wychowywanym przez oboje rodziców!
Trwa ładowanie komentarzy...