
W Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku każdego roku leczonych jest kilkudziesięciu małych pacjentów, którzy połknęli niebezpieczne przedmioty. Lekarze podkreślają, że problem dotyczy głównie dzieci poniżej piątego roku życia. Największe zagrożenie stanowią baterie i magnesy, które mogą powodować poważne uszkodzenia organizmu.
Dzieci połykają przedmioty – lekarze alarmują
Specjaliści z Białegostoku mówią wprost, że sytuacja od lat pozostaje poważna. Jak podkreślił prof. Dariusz Lebensztejn:
"Problem jest od wielu lat, natomiast on niestety nie maleje".
Zdarza się nawet, że te same dzieci trafiają do szpitala więcej niż raz.
Co najczęściej trafia do dziecięcych żołądków?
Lista połkniętych przedmiotów jest bardzo długa i zaskakująca. Lekarze usuwali z przewodów pokarmowych m.in. monety, klucze, śrubki, guziki, klocki, biżuterię, a nawet elementy aparatu ortodontycznego. Zdarzały się też bardziej nieoczywiste przypadki, jak długa kredka czy karta pamięci.
Lekarze zwracają uwagę, że dzieci często nieświadomie sięgają po rzeczy przypominające jedzenie. Szczególnie niebezpieczne są kolorowe środki chemiczne, które mogą wyglądać jak cukierki.
Eksperci podkreślają, że takie zachowania są naturalnym etapem rozwoju. Dr Katarzyna Kondej-Muszyńska wyjaśnia:
"Połykanie ciał obcych jest związane z naturą dziecka. Czyli po prostu wszystkiego chcą próbować".
Aż 95 proc. pacjentów to dzieci poniżej 5. roku życia.
Najbardziej niebezpieczne są baterie i magnesy neodymowe. Mogą powodować poważne uszkodzenia przewodu pokarmowego, a w skrajnych przypadkach wymagać operacji. Lekarze ostrzegają też przed niecertyfikowanymi zabawkami i drobnymi elementami z magnesami.
W wielu przypadkach ciało obce samo przechodzi przez organizm.
Jak zaznacza dr Uścinowicz:
"Chyba 80 proc. ciał obcych wychodzi drogą naturalną".
Jednak część przypadków wymaga interwencji medycznej, a lekarze muszą dokładnie wiedzieć, co i kiedy zostało połknięte.
Zobacz także
Źródło: PAP


