Na zdjęciu dziecko bawi się zabawką.
Niektóre objawy możemy zaobserwować już u bardzo malutkich dzieci. storyblock.com

Wiele mam uważnie obserwuje rozwój swojego dziecka i zadaje sobie pytanie – czy wszystko przebiega tak, jak powinno? Analizują zachowania, porównują etapy rozwoju z innymi dziećmi. Jedna z mam zapytała inne kobiety, jak wyglądały pierwsze objawy autyzmu u ich dzieci. Oto, co jej powiedziały.

REKLAMA

Wiele mam przyznaje, że uważnie obserwuje rozwój swojego dziecka. Analizują zachowanie, porównują etapy rozwoju, zastanawiają się, czy wszystko przebiega tak jak powinno. To zupełnie normalne. W końcu wszystkim nam zależy na prawidłowym rozwoju dziecka.

Pierwsze objawy autyzmu

Jedna z mam zapytała na forum inne kobiety, jak wyglądały pierwsze sygnały autyzmu u ich dzieci. Odpowiedzi było wiele, ale łączyło je jedno. Każda mama stwierdziła, że objawy nie były jednoznaczne od początku, ale czuły intuicyjnie, że "coś jest nie tak". Oto niektóre wypowiedzi:

"Od początku czułam, że coś jest inaczej, ale wszyscy mówili: 'to normalne'"

"Od początku czułam, że mój syn jest trochę inny. Niby osiągał kamienie milowe w odpowiednim czasie – był kontakt wzrokowy, głużenie, gaworzenie, ale intuicja podpowiadała mi, że coś nie gra. Mimo, że ciągle słyszałam, także od lekarzy: 'to normalne, wyrośnie'.

Problemy zaczęły się pogłębiać po pójściu do przedszkola. Dopiero pytania zadawane przez psychiatrów, psychologów i neurologów uświadomiły mi, że te objawy były obecne właściwie od urodzenia, tylko miały niewielkie natężenie albo byłam zbywana przez pediatrę.

Już w szpitalu zwróciłam uwagę, że syn nie płacze jak inne noworodki – raczej cicho 'miauczał'. Nie domagał się karmienia ani tulenia. Nie miał problemu z rozłąką, nie przywiązywał się do jednego opiekuna. Kontakt wzrokowy był bardzo powierzchowny, reagował krótko albo patrzył jakby 'przez' człowieka.

Rozwijał się skokowo – z dnia na dzień, nie etapami. Nie próbował chodzić małymi krokami, tylko nagle po prostu zaczął chodzić. Tak samo z mową. Zawsze sprawiał wrażenie, że niczego nie potrzebuje, niczego nie chce."

"Najpierw nocne pobudki i napady śmiechu"

Inna mama opisuje: "Kiedy miał około 1,5 roku zaczął budzić się w nocy, siedział w łóżeczku i gadał do siebie, miał też napady śmiechu. Potem doszła wybiórczość pokarmowa. Działo się z dnia na dzień, po prostu zaczął odmawiać posiłków.

Przestał interesować się otoczeniem, wolał oglądać swoje rączki. Kiedy skończył dwa lata, już wiedziałam. Zapisałam go do poradni zajmującej się diagnozą autyzmu i się potwierdziło".

"Najpierw machanie rękami, potem brak mowy"

"U mojego syna zaczęło się od machania rękami. Potem pojawił się brak mowy, brak kontaktu wzrokowego, brak reakcji na imię. Kręcił się w kółko, układał przedmioty w rzędy.

Zaczęłam coś zauważać wcześniej, ale to były drobne szczegóły, które trudno było jednoznacznie nazwać."

"Wszystko robił później i jakby był poza światem"

"Mój synek wszystko robił później – później siadał, raczkował, chodził. Już jako niemowlę wydawał mi się inny. Sam się bujał, machał głową na boki, w wanience ciągle wychlapywał wodę.

Nie interesował się zabawkami albo tylko na chwilę, elektronicznych często się bał. Był wymagający, często marudził, jakby cały czas coś było dla niego za trudne."

"Najpierw diagnoza SI, dopiero potem sugestia autyzmu"

"U nas najpierw była diagnoza integracji sensorycznej. Dopiero terapeutka zasugerowała autyzm. Poza tym, że córka nie lubiła dotyku i przytulania, nie widziałam wcześniej żadnych innych wyraźnych objawów."

"Między 2. a 3. rokiem życia wszystko się cofnęło"

"Między drugim a trzecim rokiem życia wszystko, czego syn się nauczył jakby się cofnęło. Nawet mowa. Do tego momentu rozwijał się prawidłowo i nie miał takich objawów jak opisują inne mamy."

"Rozwijał się idealnie. Po prostu długo nie mówił"

"Mój syn rozwijał się prawidłowo, wręcz idealnie. Długo nie mówił. W wieku 1,5 roku to było kilka słów. Reagował na imię, polecenia, ale nie wydawał żadnych dźwięków.

Były badania słuchu, logopeda, neurologopeda, terapie. Do 6. roku życia właściwie milczał. A potem… buzia przestała mu się zamykać. Dziś mówi bez przerwy. Innych objawów nie było."

Warto zapamiętać, że te historie nie są diagnozą i nie powinny nią być. Pokazują po prostu, jak różnie może wyglądać droga do rozpoznania i jak ważne jest, by nie ignorować intuicji rodzica, nawet jeśli objawy nie wpisują się w gotowe schematy.

Czytaj także: