
Podczas wiosennych porządków wyniosłam na balkon łyżworolki mojego starszego syna. Zajmowały dużo miejsca w szafie, poza tym chciałam, żeby się przewietrzyły. Postawiłam je w rogu balkonu i zupełnie o nich zapomniałam, tym bardziej, że syn w tym roku wychodził wyłącznie na rower.
W ciągu ostatniego tygodnia zdarzyło się dwa lub trzy razy, że moja młodsza córeczka z piskiem uciekła z balkonu krzycząc, że widziała „duzą pscołę”. Zaczęłam się niepokoić i uważnie obserwować balkon i wtedy zauważyłam latającego w jego okolicy szerszenia. Pomyślałam, że może mają gniazdo gdzieś w okolicy. Poprosiłam dzieci, żeby nie otwierały okien i nie wychodziły bez potrzeby na balkon.
Wczoraj, mojemu synowi przypomniało się, że ma rolki i chce na nich pojeździć. Pozwoliłam mu szybko po nie pójść. Nie spodziewałam się, że może to skończyć się tragedią!!! Syn wbiegł do mieszkania blady z przerażenia. Z jednej jego łyżworolek wyleciał szerszeń, okazało się, że zbudowały tam GNIAZDO!!!
Nie wiem, czy moje dzieci są uczulone na jad i na szczęście nie było mi dane się przekonać! Nawet nie chcę myśleć, do jakiej tragedii mogło wczoraj dojść! RODZICE! Sprawdzajcie uważnie swoje balkony! Usuwajcie wszystkie ciasne, ciemne zakamarki, stare buty, łyżworolki, zwinięte dywany i inne miejsca w których mogą zadomowić się szerszenie! Mieszkam w wieżowcu, w centrum miasta, a jednak to na mój balkon padł ich wybór! Po tej akcji usunęłam z balkonu wszystkie niepotrzebne rzeczy!
Może zainteresuje cię także: Uważajcie podczas zabaw w ogrodzie! To dziecko zostało poparzone gorącą wodą z węża ogrodowego