
Noworodek wypadł z rąk położnej. Do wypadku doszło w szpitalu UCK przy Klinicznej w Gdańsku. Dziewczynka przeżyła i rozwija się prawidłowo. Miała krwiaka na głowie, który zdaniem matki, powstał w wyniku upadku. No właśnie matka jedno, położne drugie. Jak było naprawdę – wyjaśni śledztwo. Rodzice dziewczynki złożyli zawiadomienie do prokuratury.
REKLAMA
Dziennikarze z Radia Gdańsk dotarli do wypisu ze szpitala, w którym reporter jest napisane, że po urodzeniu dziecko wyślizgnęło się z rąk położnej, upadło na stolik porodowy, a następnie spadło na podłogę. Podczas upadku doszło do urwania pępowiny.
Matka maleńkiej dziewczynki uważa, że to skandal. Jak relacjonuje dziennikarzom Radia, usłyszała tylko upadek i nie miała pojęcia co się dzieje. Kiedy dostała córeczkę, mała nie oddychała. Nie wydała z siebie również pierwszego okrzyku. Lekarze zabrali dziewczynkę matce i umieścili w inkubatorze. Mała została przewieziona na oddział neonatologiczny. Jak mówi dalej, mąż pobiegł za córką, a salowa sprzątając podłogę zapytała się, czy cyt: „była tu rzeźnia”, bo podobno na podłodze było tyle krwi, że wszyscy myśleli, że dziecko miało rozbitą głowę.
Może zainteresować cię także: 15 paluszków u rąk i 16 u stóp. Czteromiesięczny chłopczyk czeka na operację
Placówka miała wypłacić rodzicom 1500 zł odszkodowania. Matka dziewczynki podkreśla, że ma żal, że nie udzielono jej psychologicznego wsparcia.
D wypadku doszło ponad rok temu. Lenka rośnie zdrowa i radosna, natomiast cały czas nie chodzi. Szef kliniki profesor Krzysztof Preis nie potrafił wytłumaczyć reporterowi Radia Gdańsk, dlaczego doszło do incydentu.
Źródło: Radio Gdańsk