Prawo autorskie: vividpixels / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: vividpixels / 123RF Zdjęcie Seryjne

Noworodek wypadł z rąk położnej. Do wypadku doszło w szpitalu UCK przy Klinicznej w Gdańsku. Dziewczynka przeżyła i rozwija się prawidłowo. Miała krwiaka na głowie, który zdaniem matki, powstał w wyniku upadku. No właśnie matka jedno, położne drugie. Jak było naprawdę – wyjaśni śledztwo. Rodzice dziewczynki złożyli zawiadomienie do prokuratury.

REKLAMA
Dziennikarze z Radia Gdańsk dotarli do wypisu ze szpitala, w którym reporter jest napisane, że po urodzeniu dziecko wyślizgnęło się z rąk położnej, upadło na stolik porodowy, a następnie spadło na podłogę. Podczas upadku doszło do urwania pępowiny.
Matka maleńkiej dziewczynki uważa, że to skandal. Jak relacjonuje dziennikarzom Radia, usłyszała tylko upadek i nie miała pojęcia co się dzieje. Kiedy dostała córeczkę, mała nie oddychała. Nie wydała z siebie również pierwszego okrzyku. Lekarze zabrali dziewczynkę matce i umieścili w inkubatorze. Mała została przewieziona na oddział neonatologiczny. Jak mówi dalej, mąż pobiegł za córką, a salowa sprzątając podłogę zapytała się, czy cyt: „była tu rzeźnia”, bo podobno na podłodze było tyle krwi, że wszyscy myśleli, że dziecko miało rozbitą głowę.
Placówka miała wypłacić rodzicom 1500 zł odszkodowania. Matka dziewczynki podkreśla, że ma żal, że nie udzielono jej psychologicznego wsparcia.
D wypadku doszło ponad rok temu. Lenka rośnie zdrowa i radosna, natomiast cały czas nie chodzi. Szef kliniki profesor Krzysztof Preis nie potrafił wytłumaczyć reporterowi Radia Gdańsk, dlaczego doszło do incydentu.
Źródło: Radio Gdańsk