
Całkiem niedawno w naszym domu rozpanoszył się jakiś niechciany wirus. Nie pomogły domowe metody, dlatego po kilku dniach walki z wiatrakami zakończonej ostatecznie wizytą u pediatry do domowej apteczki dołączył syrop na kaszel. Pani doktor była oszczędna w słowach, podobnie jak Pani magister w aptece. A ja, matka, z tym tysiącem pytań musiałam poradzić sobie sama.
REKLAMA
Sięgnęłam po ulotkę z założeniem, że nie zajrzę do Internetu. Ale zajrzałam, tak na wszelki wypadek. Nie mam doświadczenia z chorującym dzieckiem, więc jak każdy pierwszy raz, również i ten był dla mnie trudny.
Dlaczego w ogóle syrop?
Jego konsystencja i ewentualne dodatkowe walory smakowe sprawiają, że najprościej podać specyfik małemu chorowitkowi. I choć większość z nich jest bezpiecznych dla małych organizmów zdarza się, że wiele maluchów trafia do szpitali z powodu pojawiających się skutków ubocznych stosowania syropów. Jak to możliwe? Owszem, ale przede wszystkim nie są testowane na najmłodszych. A po drugie często wina leży po naszej stronie i nieodpowiednim dawkowaniu specyfiku.
Jego konsystencja i ewentualne dodatkowe walory smakowe sprawiają, że najprościej podać specyfik małemu chorowitkowi. I choć większość z nich jest bezpiecznych dla małych organizmów zdarza się, że wiele maluchów trafia do szpitali z powodu pojawiających się skutków ubocznych stosowania syropów. Jak to możliwe? Owszem, ale przede wszystkim nie są testowane na najmłodszych. A po drugie często wina leży po naszej stronie i nieodpowiednim dawkowaniu specyfiku.
Jak dawkować syrop?
Przede wszystkim pamiętajmy, że zbyt duża ilość podanego dziecku syropu lub zbyt częste jego podawanie to podstawowy błąd większości rodziców. Bardzo często, gdy malec choruje, stosujemy więcej niż jeden specyfik. Upewnijmy się więc, czy możemy je łączyć – jeśli bowiem mają w składzie tę samą substancję czynną dużo bardziej prawdopodobne będzie jej przedawkowanie.
Przede wszystkim pamiętajmy, że zbyt duża ilość podanego dziecku syropu lub zbyt częste jego podawanie to podstawowy błąd większości rodziców. Bardzo często, gdy malec choruje, stosujemy więcej niż jeden specyfik. Upewnijmy się więc, czy możemy je łączyć – jeśli bowiem mają w składzie tę samą substancję czynną dużo bardziej prawdopodobne będzie jej przedawkowanie.
Może zainteresować cię także: Martwisz się, że masz chorowite dziecko? Zobacz, z których dolegliwości po prostu wyrośnie
Syrop dla dzieci to lek jak każdy inny. Dlatego zachowajcie czujność i uważnie przeczytajcie ulotkę. Nawet, jeśli jest to syrop dostępny na rynku bez recepty. Ne ma to bowiem znaczenia dla zdrowia dziecka!
Zawsze odmierzaj dawkę leku zalecaną przez lekarza lub przewidzianą w ulotce (odpowiednią dla wagi i wieku dziecka). Korzystaj z miarki lub zakraplacza. Jeżeli twoja pociecha ma mniej niż dwa lata nie podawaj jej nic bez konsultacji z pediatrą. I pod żadnym pozorem nie podawaj dziecku leków dla dorosłych, nawet tych „samych”, ale w wersji dorosłej. Jeżeli objawy choroby po kilku dniach nie zmniejszą się, albo co gorsza – nasilą, koniecznie udaj się do lekarza.
Skład syropów
Tu znów odwołuję się do ulotki. Zwróć uwagę, czy w składzie nie ma przypadkiem jakiejś substancji, na którą twój malec jest uczulony. Nawet w syropach dla dzieci oprócz naturalnych czynnych składników pochodzenia roślinnego, mogą znaleźć się: cukier, konserwanty (np. benzoesan sodu, który u dzieci z wrażliwymi żołądkami może narobić wiele zamieszania) i barwniki lub aromaty (wpływają na alergie i uczulenia).
Tu znów odwołuję się do ulotki. Zwróć uwagę, czy w składzie nie ma przypadkiem jakiejś substancji, na którą twój malec jest uczulony. Nawet w syropach dla dzieci oprócz naturalnych czynnych składników pochodzenia roślinnego, mogą znaleźć się: cukier, konserwanty (np. benzoesan sodu, który u dzieci z wrażliwymi żołądkami może narobić wiele zamieszania) i barwniki lub aromaty (wpływają na alergie i uczulenia).
Tam, gdzie się uda, warto unikać tych składników. Jeśli uda nam się dostać syrop dla dzieci, który ich nie zawiera, warto po niego sięgnąć.
Na szczęście jest jeszcze instytucja babci, z której postanowiliśmy skorzystać my – rodzice. Pamiętacie syrop z młodych pędów sosny? Najlepszy lek na kaszel! Tyle tylko, ze nasz pociecha jest jeszcze za mała, by raczyć się lekiem, który ma w składzie odrobinę alkoholu. Choć jak znam moją babcię, to nieco większą odrobinę. Dlatego mała do domowych specyfików musi jeszcze dorosnąć.
