Narkotyki są dla młodzieży łatwo dostępne
Narkotyki są dla młodzieży łatwo dostępne Fot. / 123RF Zdjęcie Seryjne

Gdyby to był teatr, to byłoby tak: Na scenę wchodzą rodzice. Rodzic A: “Mój nastoletni syn nie kradnie, kąpie się codziennie i ma czyste paznokcie”. Rodzic B: “Moja nastoletnia córka nie przeklina, nie ma śladów po ukłuciach i dobrze się uczy”. Rodzice A + B chórem: “Więc w naszych domach nie ma problemu z narkotykami!”. Koniec przedstawienia. Nie ma oklasków, jest tylko śmiech. To rechocze rzeczywistość. I trochę jeszcze zgrzyta.

REKLAMA

Narkotyki zmieniają swoje oblicze Zmiany, zmiany, zmiany. Wskoczyliśmy – jako rodzice – w ciągu ostatnich kilkunastu lat do wielu wagoników z napisem “rozwój i postęp”. Nadążamy (prawie) za zmianami w technologiach i telekomunikacji. Akceptujemy nowe role społeczne i zmiany w funkcjonowaniu rodziny. Nauczyliśmy się nawet obsługiwać automatyczną skrzynię biegów i trafiać na zjazd na autostradę A2.

Jednej tylko zmiany – my, dorośli – jakoś do końca nie chcemy, albo nie możemy zobaczyć. W ciągu ostatnich kilkunastu lat narkotyki zmieniły swoje oblicze prawie tak samo, jak nasze telefony komórkowe. I stały się prawie tak samo dostępne. Tymczasem w wielu (za wielu) rodzicielskich głowach siedzi obraz narkomana, jako chudzielca, który trzęsącą się ręką wstrzykuje sobie “kompot”. Porównują ten obraz z widokiem swojego dziecka i jasno im wychodzi, że dziecko problemu z narkotykami mieć nie może.

30 proc. uczniów miało kontakt z narkotykami A może i często ma. Specjaliści od lat podkreślają, że narkotyki to problem ogólnospołeczny – dotyczy młodzieży z biednych i bogatych domów, inteligenckich i tych mniej inteligenckich, z wyżyn i nizin drabiny społecznej. Z miast, miasteczek i wsi.

Fot. [url=http://skroc.pl/a3919]andronicusmax[/url] / [url= http://goo.gl/OOAQfn]CC BY[/url]
Fot. [url=http://skroc.pl/a3919]andronicusmax[/url] / [url= http://goo.gl/OOAQfn]CC BY[/url]

Najwyższa Izba Kontroli obliczyła, że 30 proc. uczniów miało kontakt z amfetaminą, marihuaną i dopalaczami, a największy problem z narkotykami jest w gimnazjach. W liceach i technikach wcale nie jest lepiej – z badań CBOS wynika, że w ciągu ostatniego roku 24 proc. chłopców i 10 proc. dziewcząt w wieku 18/19 lat zażywało narkotyki.

Badania wskazują, że prawie połowa uczniów polskich szkół ponadgimnazjalnych wie, gdzie, od kogo i za ile można kupić narkotyki. Wysyłam więc maile do nastoletnich forumowiczów z portalu o narkotykach. Gwarantuję całkowitą anonimowość, tłumaczę, że piszę artykuł. Pytam o to, czy mają duży problem z zakupem narkotyków i jak się ukrywają z tym przed rodzicami. Przychodzi tylko kilka odpowiedzi (obraźliwe pomijam), w dodatku nie na wszystkie pytania.

“W szkole można kupić od Czarka, ale tego nie pisać :). Wszyscy wiedzą, ale nie wszyscy kupują. Najczęściej blanty, nieraz fetę”– pisze 16-letnia dziewczyna. Blanty to skręty z marihuany, feta to amfetamina.

Arturo ("nieważne ile mam lat"): “Trzeba znać sposoby, żeby nie było przypału. Nie napisze jak, ale da się, byle z głową i ostrożnie. I ważne, żeby uważali wszyscy, bo jak jeden wpadnie, to się od razu po rodzicach rozniesie i wszyscy będą mieli słabo”.

Narkotyki w internecie Narkotykowe wspomnienia i opisy krążą w internecie. Oczywiście wszystkie anonimowe. Ale wyglądają bardzo fachowo i profesjonalnie. Młodzi ludzie radzą sobie wzajemnie jak brać, co brać, kiedy brać i jak poradzić sobie z efektem odstawienia. Zdarzają się nawet porady “prozdrowotne”, czyli jakie witaminy i suplementy przyjmować, aby zminimalizować wyniszczenia organizmu. Są też – oczywiście – cenniki.

Screen z forum narkotyki.pl / http://goo.gl/8LWlMn

Gdzie w tym wszystkim są rodzice? Zdaje się, że nie nadążają. Walka z używkami kończy się na alkoholu i papierosach. Tradycyjne “chuchnij” zdaje się wyczerpywać arsenał śledczy. Eksperci podkreślają, że jedynym w miarę wiarygodnym sposobem sprawdzenia, czy dziecko brało narkotyki są testy narkotykowe. Bez nich łatwo pomylić efekty odurzenia np. ze zmęczeniem, a spustoszoną lodówkę zwalić na “zapotrzebowanie energetyczne w czasie dojrzewania” zamiast na „gastrofazę” związaną z paleniem marihuany. Substancji psychoaktywnych jest mnóstwo i każda inaczej działa na układ nerwowy. Jedne powodują rozszerzenie źrenic, inne je zwężają, jedne pobudzają, inne uspokajają... Trudno się połapać.

Problem w tym, że zakup testów, to wyzwanie. Przyznanie się do porażki, bezsilności. Nic dziwnego, że niewielu rodziców się na to decyduje. Terapeuci od uzależnień wspominają, że często mama i tata nie przyjmują do wiadomości, że ich dziecko może brać narkotyki. Odmawiają przeprowadzenia testów tłumacząc, że byłby to z ich strony dowód braku zaufania.

Nie ufaj dziecku Trochę może to głupio pisać w parentingowym portalu, ale od czasu do czasu warto nie zaufać nastolatkowi. A przynajmniej baczniej niż zwykle mu się przyjrzeć. Eksperci stworzyli listę “sygnałów ostrzegawczych”, które mogą, ALE NIE MUSZĄ świadczyć o narkotykowym problemie.

Zmiany w zachowaniu: – Nagłe, zmiany nastroju, drażliwość, nieadekwatna euforia lub dysforia. – Okresy nadmiernej aktywności, naprzemiennie z okresami apatii, braku chęci działania. – Agresja słowna, fizyczna. – Pogorszenie wyników nauczania, wagary. – Łamanie zasad i norm funkcjonowania w domu i w otoczenia społecznym. – Kłamstwa. – Kradzieże wartościowych rzeczy z domu. – Ciągłe gubienie telefonów komórkowych, odtwarzaczy, wartościowej biżuterii. – Tajemnicze krótkie telefony, nagłe wyjścia z domu. – Zmiana rytmu snu i czuwania, duża aktywność nocą, kłopoty z dobudzeniem rano, sen trwający do późnego popołudnia. – Okresy braku apetytu naprzemiennie z okresami objadania się. – Przysypianie podczas oglądania filmu, jedzenia posiłku. – Przewlekły katar, ciągłe pocieranie nosa, spierzchnięte, popękane usta. – Unikanie kontaktu z rodzicami i opiekunami, przemykanie się do swojego pokoju.

Zmiany w wyglądzie: – Spadek ciężaru ciała. – Częste przeziębienia, przewlekły katar, krwawienia z nosa. – Bóle różnych części ciała. – Zaburzenia pamięci oraz toku myślenia. – Przekrwione oczy. – Zwężone lub rozszerzone źrenice. – Bełkotliwa, niewyraźna mowa. – Słodkawa woń oddechu, włosów, ubrania.

Może, choć nie musi... Powtórzmy – wystąpienie jednego lub kilku z wymienionych punktów NIE JEST równoznaczne z tym, że dziecko bierze narkotyki. Ale warto to sprawdzić testami. Całość niestety może przypominać zabawę w kotka i myszkę, bo wraz z coraz doskonalszymi testami, młodzież wymyśla coraz doskonalsze metody ich oszukiwania. Szczególnie jeśli chodzi o marihuanę to w sieci łatwo można znaleźć porady, jak oszukać najpopularniejsze testy….

Jeden z ekspertów zamieścił nawet w internecie poradnik jak prawidłowo przeprowadzać testy tak, aby ograniczyć możliwość oszustwa. Swoje podpowiedzi kończy zdaniem:

Może się wydawać, że tak rygorystyczne procedury są bardziej adekwatne dla notorycznych przestępców i zdegenerowanych narkomanów niż dla osób używających narkotyków od niedawna. Praktyka nauczała mnie, że pomysłowość, inwencja, i zaangażowanie młodych ludzi w ukrywanie przed dorosłymi brania jest tak ogromne, że stosowanie tych procedur jest niezbędne. Unikamy sytuacji, kiedy rodzic, opiekun przez rok robi testy, których wyniki są negatywne, a w tym czasie jego podopieczny kontynuuje branie narkotyków. Czytaj więcej Specjalista psychoterapii uzależnień

Piotr Bakuła

Specjaliści podkreślają, że jeśli okaże się, że dziecko zażywało narkotyki, to NIE można wpadać w panikę.

Porozmawiaj, gdy brało Polskie Towarzystwo Zapobiegania Narkomanii radzi w takiej sytuacji: – wysłuchać dziecka i starać się spokojnie z nim porozmawiać (to trudne!) – zastanowić się, dlaczego dziecko sięgnęło po narkotyki – działać i nie liczyć na to, że problem sam się rozwiąże – szukać pomocy specjalistów (zgłosić się do poradni uzależnień lub punktu konsultacyjnego) – wspólnie ze specjalistą i dzieckiem ustalić zasady i reguły postępowania i konsekwentnie ich przestrzegać (np. ustalić określoną godzinę powrotów do domu, a w razie nie stosowania się do tej zasady, wyznaczyć konkretne konsekwencje tego zachowania i przestrzegać ich) – zastosować zasadę „ograniczonego zaufania” – zawsze wiedzieć gdzie jest dziecko i co robi.

Warto pamiętać, że to czy ktoś się uzależni to sprawa bardzo indywidualna i trudna do przewidzenia, jednak nawet jednokrotny kontakt z narkotykami powinien zmotywować do rozmowy na ten temat oraz do poświęcenia większej uwagi dziecku.