Przyszedł czas na przemyślenia o idealności matek... przeklętej.
REKLAMA
Miałam czas w końcu przeczytać o perfekcjoniźmie Kasi Troszczyńskiej i o pragnieniu Country Girl. I powiem tak.
Jestem pewna, że wiele lat temu nad moim łóżeczkiem, kiedy smacznie spałam, a w domu roznosił się zapach bytności noworodka, stanęła wiedźma i powiedziała: A Ty… A Ty
I w tym przypadku pozory mylą i nie ma co liczyć na przypływ dobrych wiedźmowych uczuć. Bycie Matką Idealną jest zwyczajnie najzwyczajniejszym przekleństwem, które ciąży nad kobietą niczym topór kata, czyhając na okazję odcięcia głowy hybrydzie. Bo taką staje się Matka Idealna, której perfekcja przenosi się na życie zawodowe, małżeńskie i towarzyskie.
I w tym przypadku pozory mylą i nie ma co liczyć na przypływ dobrych wiedźmowych uczuć. Bycie Matką Idealną jest zwyczajnie najzwyczajniejszym przekleństwem, które ciąży nad kobietą niczym topór kata, czyhając na okazję odcięcia głowy hybrydzie. Bo taką staje się Matka Idealna, której perfekcja przenosi się na życie zawodowe, małżeńskie i towarzyskie.
Poranek. Budzik dzwoni, kiedy wszyscy jeszcze śpią. Bo trzeba dokończyć obiad, przygotować śniadanie dla Dzików, kanapki do szkoły. Przecież nikt nie zrobi lepszych kanapek, bo kto oprócz Matki Idealnej będzie pamiętał o sałacie, szpinaku, papryce, jabłku, mandarynce? Dziś dzień pracy poza domem, więc trzeba się ubrać, wymalować, zdążyć wypić kawę – bo przecież jest matką, która pamięta o sobie, ma dla siebie czas i nie podporządkowuje każdej chwili swoim dzieciom… I jeszcze szybko liścik do Dzików – kocham, tęsknię, kanapki są z tym i tym, kakao w kubkach – mleko podgrzejcie, wrócę jak najszybciej się da. Uff – wybiega z domu, spoglądając nerwowo na zegarek i sprawdzając, czy zdąży. Bo tego, czego Idealna nienawidzi to spóźnialstwo. Jak można nie szanować cudzego czasu? Korek? Do przewidzenia. Wcześniej można wyjechać.
Siedzi za biurkiem. Nie pójdzie na łatwiznę, tematy muszą być z wyższej półki, a nie jakieś tam pierdoły… Trzy telefony. Do Babci: wyszli? zdążyli? Do Dzików: i jak w szkole? Dużo zadane? I jeszcze jeden – znowu do Dzików: pamiętajcie – rzeczy na trening przygotujcie, psu dajcie jeść, odkurzcie. Bo przecież ze stereotypem trzeba walczyć, że niby mężczyzna tylko od leżenia? Nie w świecie Idealnej Matki, dumnej z samodzielności swoich dzieci. Kontrolowanej.
Powrót do domu. Szybka ocena sytuacji codzienności. Grali na tablecie. Lekcje zrobione. Bałagan na biurku. Kot bez picia. Siadają, rozmawiają. Młodszy Dzik mówi o historii jakiegoś obejrzanego zwierzaka, Starszy o koleżance z klasy, która mu się podoba. Idealna Mama je obiad, marzy o kawie i proponuje naleśniki pełnoziarniste na podwieczorek. Jedną ręką trzyma mikser, drugą sprawdza zadania domowe, tłumacząc, co można poprawić, pytając, dlaczego Młodszy się spieszył pisząc. I jeszcze sms do znajomej, która urodziny dzisiaj ma, nie można zapomnieć. Młodszy czyta zadaną czytankę, Starszy się denerwuje, bo nie wie, jak zacząć opowiadanie o szóstce przyjaciół z Bullerbyn.
Jednak Matka Idealna Świadoma wie, że ma pełne prawo do chwili ciszy i spokoju, zatem idzie biegać wieczorem. Słuchawki na uszy, pies u boku. Byle nie dłużej niż godzinę i dziesięć minut, żeby Dziki za długo po kąpieli nie siedzieli przed telewizorem.
Przekleństwo. To jedno ciśnie mi się dzisiaj na usta. Dzisiaj, kiedy z Najstarszym Dzikiem pokłóciłam się o budę dla naszego psa. Bo on robi ją kolejny dzień, wcześniej oglądając filmiki, jak wykonać najlepiej, później kupując materiały. Idealnej pętla zaciska się na szyi. Bo ona znalazłaby najtańszą wersję odpowiedniej budy, zamówiła gotową – wystarczy złożyć elementy i już dawno byłoby po sprawie. Temat budy zamknęłaby ponad miesiąc temu.
Ale dla Idealnej Matki nikt nie powołał do życia przeklętego perfekcyjnego świata. Obok jej ramienia nie stoi Idealny Ojciec, który ZAWSZE pamięta godziny zajęć pozalekcyjnych dzieci i wie, jak mają na imię najlepsi przyjaciele synów. Jest Dzik - ten Najstarszy, który robi ogromną budę dla ukochanego psa, idzie rano po świeże pieczywo i gotuje obiad w niedzielę. I chociaż czasami on sam ma ochotę w tej budzie zamieszkać, bo Idealna strzela focha za fochem, to docenia jej próby zmian i walkę o to, by być jeszcze odrobinę bardziej cierpliwą i wyrozumiałą.
Dla Idealnej Matki nie ma też idealnych dzieci. Są te, które buty zostawiają w przejściu, brudne skarpetki rzucają chociażby pod łóżko i zapominają myć zęby. Ale Dziki – Starszy i Młodszy – umyli okna u siebie w pokoju przed Świętami, poukładali ubrania w szafie, kupili ulubione lody nie zapominając o rodzicach, w wichurze zbierali pieniądze na WOŚP i poczytali wieczorem książkę – swojej mamie, która zaległa na dywanie przykryta przez nich kocem.
I niestety nie ma tu recepty, zaklęcia odczarowującego, nikt nie znajdzie danych wiedźmy w IPN nie przytarga jej za włosy. Przekleństwo, z którym należy nauczyć się żyć, na stałe gości w codzienności. Przyjaciółka powiedziała: To, że wiesz, że taka jesteś, to już naprawdę dużo. Tego się trzymam. Idealność przekuwam na złość, a tę na kłótnię, aby móc wykrzyczeć, że to przekleństwo, że rozumiem, że przepraszam, ale inaczej nie umiem. Pomaga. Idealna wtedy chowa się za plecami tej normalniejszej.
Z życzeniami umiejętności powiedzenia: Nie mam siły. Brudne naczynia ogarnę jutro, a teraz zalegnę przed telewizorem oglądając nawet powtórkę „Rolnik szuka żony”…
