![Fot. Pexels / [url=https://www.pexels.com/photo/hands-closeup-girl-woman-27736/]unsplash.com[/url]/[url=https://www.pexels.com/photo-license/]CC0 License[/url]](https://m.mamadu.pl/4f7fee42aa0ea9f4ae7f1bb76713fc6c,1500,0,0,0.jpg)
To jedna z tych kawiarni o których śmiało możesz powiedzieć „hispterska”. Chcesz zająć stolik? Musisz swoje odstać. Stoję więc i czekam. I kiedy już w mojej głowie pojawia się cała masa niezbyt cenzuralnych myśli, pika telefon. „Jadę już, jadę! Misio wrócił później. Wiesz jak jest!”. Jasne, wiem jak jest.
REKLAMA
Jest on i jest ona. Ona jest w nim zakochana „zabójczo” i "do szaleństwa" i On w niej też. Tyle że ona da mu gwiazdkę z nieba, a on jej niekoniecznie.
Jest. Wbiega rozemocjonowana i siada przy naszym (w końcu!) stoliku. Dobrze wiem co zaraz nastąpi. Misio to, Misio tamto. Misio głodny, Misio brudny (?), Misiem zająć się trzeba. Chcę przerwać, ale każda moja próba wydobycia z siebie choć jednej głoski jest zagłuszana przez „A wiesz, że Misio…” Czekam więc aż ten dramatyczno-komediowy teatr dobiegnie końca.
Jest. Wbiega rozemocjonowana i siada przy naszym (w końcu!) stoliku. Dobrze wiem co zaraz nastąpi. Misio to, Misio tamto. Misio głodny, Misio brudny (?), Misiem zająć się trzeba. Chcę przerwać, ale każda moja próba wydobycia z siebie choć jednej głoski jest zagłuszana przez „A wiesz, że Misio…” Czekam więc aż ten dramatyczno-komediowy teatr dobiegnie końca.
I kiedy bierze łyk wody, przystępuje do ataku
„Patrz tam, pod ścianą. Widzisz tę parę? To Ty i Misio”, mówię. Patrzy na mnie i wiem, że nie wie co powiedzieć. Śmiało więc kontynuuje: „Patrz, wylał sok. Co robi ona? Klęka i wyciera. Chwilę później chciałby trochę soli. Co robi ona? Idzie do baru i prosi o sól. Rozładował mu się telefon. Co robi ona? Biegnie do samochodu i przynosi mu ładowarkę. Co w zamian dostaje? Ciche „dzięki” i…tyle. Widzisz jak jest w niego zapatrzona? Taka ładna, a taka głupia.
„Patrz tam, pod ścianą. Widzisz tę parę? To Ty i Misio”, mówię. Patrzy na mnie i wiem, że nie wie co powiedzieć. Śmiało więc kontynuuje: „Patrz, wylał sok. Co robi ona? Klęka i wyciera. Chwilę później chciałby trochę soli. Co robi ona? Idzie do baru i prosi o sól. Rozładował mu się telefon. Co robi ona? Biegnie do samochodu i przynosi mu ładowarkę. Co w zamian dostaje? Ciche „dzięki” i…tyle. Widzisz jak jest w niego zapatrzona? Taka ładna, a taka głupia.
Może zainteresować cię także: Przestańcie mówić, że odejdziecie. Przecież potraficie! Krzycz, płacz, ale szanuj się
Teraz następuje tzw. kobiecy foch, tylko w bardziej zaawansowanej postaci. Moja (była już?) przyjaciółka łapie za torbę i ucieka. Bez słowa, tylko ze łzami w oczach. A ja wciąż siedzę i wciąż patrzę na tę parę pod ścianą. To początek ich związku? A może pierwszy kryzys? Szczerze mówiąc mam ogromną nadzieję, że zbliżają się do spektakularnego końca.
Drogie Panie, dlaczego jesteście takie głupie?
Pierzecie, gotujecie, prasujcie i wiecznie podstawiacie pod nos. Co macie w zamian? W najlepszym wypadku „dzięki”. I zanim zostanę zaatakowana przez oburzonych mężczyzn i jeszcze bardziej oburzone kobiety, dajcie mi chwilę na wytłumaczenie. Wcale nie czepiam się tych w szczęśliwych związkach, a raczej tych, którzy w związku są nieszczęśliwi, mimo że ich partner jest w pełni usatysfakcjonowany.
Pierzecie, gotujecie, prasujcie i wiecznie podstawiacie pod nos. Co macie w zamian? W najlepszym wypadku „dzięki”. I zanim zostanę zaatakowana przez oburzonych mężczyzn i jeszcze bardziej oburzone kobiety, dajcie mi chwilę na wytłumaczenie. Wcale nie czepiam się tych w szczęśliwych związkach, a raczej tych, którzy w związku są nieszczęśliwi, mimo że ich partner jest w pełni usatysfakcjonowany.
Mężczyźni nie lubią zbyt miłych kobiet. Na chwilę, owszem – to dobre rozwiązanie. A na dłużej? Bez żartów. Powód? Oczywisty – są po prostu nudne.
„Moja eks, kiedy jeszcze eks wcale nie była, wciąż pytała: Co byś zjadł? Nie za zimno? Może okno zamknąć? A którą koszulę jutro założysz? Uprasuję. Chwilę mam, to nie problem! Dla ciebie wszystko!” – zwierza się mój dobry znajomy i jak dodaje: „Najgorsze było to, że ja tego „wszystkiego” wcale nie chciałem. Kurcze, jasne – fajnie wrócić po pracy do czystego domu, zjeść ciepłą kolację, a lodówkę mieć wypchaną browarami, ale wówczas zbliżamy się do niebezpiecznej granicy, za którą świeci wielki napis „NUDA”.
„Moja eks, kiedy jeszcze eks wcale nie była, wciąż pytała: Co byś zjadł? Nie za zimno? Może okno zamknąć? A którą koszulę jutro założysz? Uprasuję. Chwilę mam, to nie problem! Dla ciebie wszystko!” – zwierza się mój dobry znajomy i jak dodaje: „Najgorsze było to, że ja tego „wszystkiego” wcale nie chciałem. Kurcze, jasne – fajnie wrócić po pracy do czystego domu, zjeść ciepłą kolację, a lodówkę mieć wypchaną browarami, ale wówczas zbliżamy się do niebezpiecznej granicy, za którą świeci wielki napis „NUDA”.
Gdyby on chociaż wracał do domu z bukietem kwiatów. Gdyby on chociaż w łóżku robił jej rzeczy, o których wstyd głośno mówić. Gdyby on chociaż obiecał, że razem już do grobowej deski. Dajcie spokój. Był najbardziej biernym facetem, jakiego kiedykolwiek poznałam. A ona? Ona szybko z atrakcyjnej, spontanicznej dziewczyny stała się służącą. Na własne życzenie, rzecz jasna.
W obawie, że stracicie miłość swojego życia wyrządzacie, Drogie Panie, wielką krzywdę. I sobie i temu biednemu potencjalnemu kandydatowi na męża. To kwestia niskiego poczucia wartości? A może obawy, że zostaniecie same? Pozwólcie mi zrozumieć.
Przejrzyjcie na oczy. Może już czas skończyć z poniżaniem się i udawaniem, że spotykając tego oto wyjątkowego mężczyznę złapałyście "Pana Boga za nogi". Taki wyjątkowy? Niech kocha. Niech dba. Niech docenia.
A jeśli wciąż chcecie prać jego skarpety, a chwilę potem słyszeć: "Znowu nie dobrałaś w pary", życzę ci (wam) powodzenia. I mojej (byłej?) przyjaciółce, która teraz pewnie robi Misiowi stos kanapek, też.
