
Jakiś czas temu popełniłam felieton, który wywołał sporo emocji. Skrajnych emocji. Był to tekst o kobietach, które nazywają siebie samotnymi matkami. Z różnych powodów – by uzyskać jakieś przywileje, by się dowartościować, by po prostu ponarzekać albo ze względu na to, że tak jest modnie. Serio. O tym akurat dowiedziałam się z jednej z wiadomości.
A propos wiadomości – za wszystkie wielkie dzięki. Za te przesłane na maila i te wpisane jako komentarz do tekstu. Wiele z tych wiadomości mnie poruszyło, kilka podniosło mi ciśnienie, jeszcze inne wywołały uśmiech na twarzach czytających. Cieszę się z nich wszystkich tym bardziej, że nie spodziewałam się aż tak burzliwej dyskusji.
Ale wiadomość od Pani Renaty jakoś szczególnie dała mi do myślenia. A brzmiała mniej więcej tak: „Ten apel do samotnych matek był ważny. Ale nie do nich trzeba apelować. Tylko do tych, które robią z siebie ofiary i cierpiętnice. Facet cię zdradza, a ty chodzisz, beczysz, użalasz się nad sobą. On twierdzi że cię nie kocha, a ty błagasz, żeby nie odchodził. I deklarujesz, że oczywiście chcesz się z nim zestarzeć. Szanuj się kobieto, bo jak sama tego nie zrobisz, to nie masz prawa oczekiwać od innych, że będą ciebie szanowali.”
W pierwszej chwili pomyślałam – w sumie racja. Skoro mają ochotę cierpieć na własne życzenie, to niech cierpią. Ale temat jakoś nie ulotnił się z mojej głowy i zaczęłam się zastanawiać, czy one rzeczywiście cierpią. Czy kobieta zdradzona, która tak otwarcie mówi o tym co czuje, która wypiera ze świadomości to, że facet jej nie chce, rzeczywiście cierpi? Może ten emocjonalny ekshibicjonizm sprawia, że problem przestaje istnieć. A może boi się coś zmienić zgodnie z zasadą, że lepsze znane niż nieznane?
Może zainteresować cię także: Naprawdę jesteś samotną matką? Mam cię dość - przestań już robić z siebie ofiarę!
Zapytałam o to psycholog rodzinną, Aleksandrę Wronę. Byłam ciekawa jak ona ze swojego zawodowego punktu widzenia patrzy na problem. I co o tym wszystkim sądzi. Dlaczego jej zdaniem kobiety boją się odejść? Albo właściwie to czego się boją? Czy to jakaś forma przemocy, uzależnienia?
Aleksandra Wrona
psycholog rodzinny
Ktoś powie – chwila moment, to nie takie proste. Łatwo powiedzieć, że powinna odejść. A co jeśli jest dziecko? Dwoje? Czy lepsze dla dzieci będzie życie w domu, którym ojciec poniża matkę? W domu, w którym nie szanuje się kobiety? Czy takie życie rzeczywiście chcą pokazać własnym dzieciom? By w przyszłości dążyły do zakładania własnych rodzin i budowały życie z drugą osobą na takich podstawach?
Dlaczego kobietom brakuje odwagi? Tyle się mówi, że są silne, że zawsze sobie świetnie radzą, że to mężczyźni są głową, ale kobiety szyją. Że to my, baby, mamy w sobie moc i możemy zmieniać świat. Wiem doskonale, że zdrada boli, że trzeba wycierpieć swoje, wylać wiadro łez i pójść dalej. Czy niektórym naprawdę wydaje się, że jak facet mówi że nie kocha, to tylko mówi. A nawet jeśli tak myśli, to pewnie za jakiś czas zmieni zdanie.
Nie! Tak się nie stanie. Jeśli facet zdradził raz, zdradzi kolejny. Jeśli powiedział, że przestał kochać, to przestał i nie zakocha się od nowa. Jeżeli mówi, że cię nie chce, to dlaczego próbujesz mu wmówić że jest inaczej. Czasem to już nie jest walka o związek, o rodzinę, o mężczyznę - to tylko iluzja. Pani Renata miała rację – jeżeli ty sama nie będziesz siebie szanowała, to żaden facet nie potraktuje cię z szacunkiem. Bo niby dlaczego? Dlaczego ma cenić i szanować kobietę, która się przed nim płaszczy? Która wiesza się u jego mankietu nie pozwalając mu odejść i godząc się na bycie zdradzaną i poniżaną.
Przestańcie mówić, że odejdziecie. Odejdźcie. Przecież potraficie. Macie w sobie siłę. Jesteście fantastycznymi kobietami. Płaczcie – to pomaga. Ale szanujcie się. Przestańcie błagać o miłość. Zwłaszcza tę – toksyczną.
