Poród przed terminem, jest w zasadzie taki sam jak poród w terminie. Też jest nerwowo, też boli, też jest krew. Tylko, że jest porodem większego ryzyka, jeśli chodzi o zdrowie dziecka. Dziecko nie trafia na ciepłe ciało mamy, a na podgrzewany materacyk inkubatora i liczne badania, a ojciec zamiast w przejęciu przecinać pępowinę i z czułością tulić swoich najbliższych, musi pędzić za tym inkubatorem i wypełniać i podpisać sterty dokumentów.

REKLAMA
Niewiele ponad tydzień temu fundacja Rodzić po Ludzku obchodziła 18 urodziny. Ta bardzo ważna inicjatywa starała się i zrobiła wiele dla komfortu rodziców, dla komfortu rodzących. Zmiany były spektakularne i postępowały wręcz lawinowo, a szpitale prześcigały się w udogodnieniach dla rodzących, żeby znaleźć się jak najwyżej w rankingach i żeby przyciągnąć do siebie rodziny, bo to za nimi na oddziały trafiają pieniądze.
Rodziłam 3 i 2 lata temu, oba moje porody odbyły się przed terminem i poprzedzone były pobytem na oddziałach patologii ciąży w dwóch różnych szpitalach. Trudno nawet oczekiwać, że porody wcześniaków będą odbywały się w takich samych warunkach, jak porody z ciąż donoszonych i zdrowych, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że kiedy "bum" na akcję "Rodzić po ludzku" minął, kiedy matki nie śledzą już rankingów z wypiekami, standard opieki okołoporodowej spada.
Skansenami wręcz są niektóre oddziały patologii ciąży. Na jednym, na którym dane mi było leżeć, i to o dziwo ten z wyższym stopniem referencyjności, zasada "leżeć i nie marudzić" była tak święta, że musiałam szybko nauczyć się posługiwać basenem i miską z wodą do mycia na leżąco w towarzystwie jeszcze dwóch innych pacjentek na sali, a wszelkie próby protestów spotykały się z niechęcią i ostracyzmem ze strony personelu. Do dzisiaj zastanawiam się, czy wykonywanie wszystkich czynności fizjologicznych i higienicznych w łóżku, w którym spędza się godziny, dni, tygodnie jest wskazane np. biorąc pod uwagę związane z tym ryzyko infekcji.
Natomiast generalnym i naczelnym grzechem położnictwa, nie tylko jeśli chodzi o porody przedwczesne, ale o porody w ogóle, jest ignorowanie tego, co mówią rodzące. Położne i lekarze są głusi na informacje od kobiet, często informacje, które mogą pomóc. Kobieta rodzi, boli ją, więc na pewno nie myśli logicznie, a cesarki domaga się, bo chce mieć łatwo - tak, wg mojego odczucia, traktowane są w większości rodzące. Zwłaszcza przez położne, które z założenia powinny być najbliżej matek i być ich podstawowym wsparciem, a traktują kobiety z góry, zwłaszcza pierworódki, które nie mają nic do powiedzenia wobec majestatu doświadczenia położnej.
Zarówno przy pierwszym, jak i przy drugim moim porodzie nikt nie chciał słuchać, kiedy mówiłam, że rodzę. Przy pierwszym porodzie dawałam się zbywać kilka godzin, ponieważ sama nie wiedziałam wtedy, że to już, a położnej, która nie widziała skurczów na monitorze KTG, jej święte doświadczenie nie podpowiedziało, że taka sytuacja jest możliwa. Kiedy usłyszałam wprost, że to nie skurcze, tylko dziecko mnie kopie, zwątpiłam w geniusz mojej córki oraz w to, że umie odliczyć między kopnięciami 120 sekund, zażądałam kategorycznie badania lekarskiego i półtorej godziny później urodziłam bezpiecznie dziecko.
Rok później sytuacja była niemal identyczna i identycznie ignorowano moje komunikaty, chociaż wiedziałam już dokładnie, co się ze mną dzieje i bardzo spokojnie i szczegółowo informowałam położne i lekarzy. Dopiero kiedy zaczęłam już nerwowo niemalże krzyczeć, że rodzę, zbadano mnie i w ciągu 5 minut byłam na stole operacyjnym. Nawet nie chcę myśleć, co by było, gdyby jeszcze te 5 minut zwlekano.
Wracam do tamtych wspomnień, rozmawiam z innymi matkami i zastanawia mnie "dlaczego?".
Dlaczego tak bardzo nie słucha się kobiet?
Dlaczego tak doświadczone położne nie potrafią odróżnić, kiedy kobiety zwyczajnie panikują, a kiedy warto ich posłuchać?
Dlaczego traktuje się je jak nieprzytomne, opętane bólem więc również niemyślące?
Dlaczego postępuje się tak rutynowo i bezrefleksyjnie w sytuacjach tak niestandardowych, jak przedwczesne porody?
Dlaczego, w czasach, kiedy co 10 dziecko rodzi się przedwcześnie z bardzo różnych powodów, można zadać rodzącej oskarżające pytanie: ale co pani zrobiła, że tak szybko rodzi?
Droga fundacjo Rodzić po Ludzku, życzę Ci wszystkiego najlepszego. Nie składaj broni. Walcz dalej o rodzące, bo dobrze wiesz, że w chwili, kiedy one leżą na fotelu i kiedy już urodzą, nie myślą o standardach opieki, tylko o swoim dziecku. Przyglądaj się oddziałom patologii ciąży. Powalcz o standard porodów przedwczesnych. Wierzę w Ciebie i dziękuję.
Dziękuję, że przez to "krwawe piekło porodu" mogłam przejść z moim mężem u boku! Że mógł być na miejscu z dziećmi, które po narodzinach miały przy sobie, chociaż w oddali, przynajmniej jednego rodzica.