"Lekarze ukrywali przede mną prawdę. Moje dziecko żyło tylko kilka miesięcy"

Magdalena Woźniak
16 stycznia 2023, 13:04 • 1 minuta czytania
Zamknij oczy i wyobraź sobie, co czuje kobieta, której dziecko rodzi się tak obciążone licznymi wadami, że nie potrafi samodzielnie oddychać. Jego ciało jest zdeformowane, oczy pełne bólu. Od pierwszej minuty życia. Agata była tą kobietą.
Agata mogła być każdą z nas. Fot. Larm Marh/ Unplash.com
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Historia 32-letniej Agaty dowodzi czystego okrucieństwa systemu i ludzi.

Post opublikowały przedstawicielki fundacji FEDERA działającej od 1991 na rzecz zdrowia i praw reprodukcyjnych i seksualnych oraz praw pacjenckich w Polsce.


Historia Agaty

"Okazało się, że są takie wady, że nie ma w zasadzie szans, żebym urodziła dziecko, które będzie w stanie godnie funkcjonować. Byłam załamana, ale podjęłam decyzję, że nie urodzę dziecka, skazując je na cierpienie i powolną śmierć. Lekarz powiedział mi, że mam się zgłosić do szpitala, że tam przeprowadzą zabieg, bo mam do niego prawo – płód miał wady śmiertelne, nikt nie mógł tego kwestionować.

Przepłakałam kilka dni i poszłam do szpitala. Tam przeszłam bardzo dużo kolejnych badań i nagle lekarze powiedzieli mi, że to wszystko była pomyłka, że na ich nowoczesnym sprzęcie wszystko się okazało. Nie było żadnych wad, miałam urodzić zdrowe dziecko, obiecywali mi pomoc. Komentowali to też bardzo nieprzyjemnie, że jak mogłam tak przyjść z żądaniem aborcji, nie chcieć jeszcze potwierdzać. Czułam się winna, bo wmawiali mi, że chciałam bez namysłu zabić swoje dziecko."

(...) Byłam już w szóstym miesiącu ciąży, kiedy zaczęłam dostrzegać, że coś jest nie tak. Lekarze nie patrzyli mi w oczy, dziwnie reagowali na moją radość i opowieści o przygotowaniach do porodu. Wreszcie jeden z nich nie wytrzymał i wykrzyczał mi na korytarzu, że mam się tak nie cieszyć, bo urodzę bardzo chore dziecko, które nie dożyje trzeciego roku życia. Zemdlałam. Nie mogłam uwierzyć, że tak mnie oszukali.

(...) Moje dziecko żyło tylko kilka miesięcy."

Sytuacja kobiet w Polsce

Po opublikowaniu pseudowyroku Trybunału Konstytucyjnego o sygn. akt K 1/20, czyli od dnia 27 stycznia 2021 r. aborcja z powodu wad płodu jest niemożliwa w publicznym szpitalu w Polsce.

Aborcja w Polsce dostępna jest ze względu na zły stan psychiczny lub fizyczny osoby w ciąży. Ciąże z ciężko i nieodwracalnie uszkodzonym płodem są ciążami podwyższonego ryzyka. Mogą być, i najczęściej są, źródłem traum i depresji u przyszłych matek.

Lekarze w naszym kraju mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za każdy zabieg przerwania ciąży, który nie zostanie wykonany w ściśle określonych ustawą kryteriach.

Ryzyko jest duże. Lekarze mogą trafić na salę sądową, do więzienia. Boją się.

Kobiety też się boją. A życie pozostaje życiem, ze wszystkimi swoimi okrucieństwami. Gwałtami, również tymi małżeńskimi, biedą, niedolą, brakiem edukacji i środków finansowych na zapewnienie godnego życia kolejnym pokoleniom.

Rząd w Polsce tego nie widzi? Nie chce widzieć?

Na lęku jeszcze niczego dobrego nie zbudowano.

Czytaj także: https://mamadu.pl/156619,legalna-aborcja-w-polsce-nadal-jest-dostepna-wywiad-z-aktywistka-aborcyjna