To nie matczyna troska, a bezczelna zdrada. Tymi postami na facebookowych grupach niszczycie dzieci

Sandra Skorupa
Pytacie na grupach, co zrobić z owłosieniem córki, jej potliwością, dbaniem o higienę czy żalicie się na ich problemy ginekologiczne i ich nastoletnie związki. Oszalałyście? To nie matczyna troska, to bezczelna zdrada swojego dziecka!
Zdjęcia i posty matek o problemach dzieci w sieci. To nie troska, a zdrada Zrzut z ekranu/Facebook/Dan Ferrer

Posty matek na forach i grupach

— Mama często radziła się na różnych forach internetowych, gdzie występowała pod swoim imieniem i nazwiskiem, radziła się w sprawach kłopotów ginekologicznych córki, opisując dokładnie dolegliwości – tak zaczyna się wpis psycholog Aleksandry Iwin.

Przytacza ona historię swojej pacjentki Julii (imię zmyślone), która jako dorosła kobieta wciąż ogromnie przeżywa łamanie jej prawa do intymności przez matkę w dzieciństwie.

— Mama kiedyś na zamkniętej grupie opowiedziała o nadmiernej potliwości stóp córki. Poprosiła o sposób, jak pozbyć się tej dolegliwości i ... zaczęło się. Wieść o potliwych stopach rozeszła się szybko. Po 3 dniach Julka w szkole stała się ofiarą drwin, szykan, hejtu. Wołali za nią "śmierdząca gira". Któryś z prześladowców Julki, na jej opór, złość, odpowiedział jej: "jesteś śmierdzielem, przecież twoja mamusia szuka ratunku w Internecie, bo nie może twojego smrodu znieść"  — wyjawia psycholożka. Do dziś Julia opowiada o tym wszystkim z płaczem, mówiąc o upokorzeniu i zdradzie matki. W końcu doszło też do tego, że chłopcy doszukali się w sieci wpisu matki, w którym ze szczegółami opisywała problemy ginekologiczne swoich dzieci.


Dziewczyna stała się takim obiektem drwin, że zaczęły się od niej odwracać szkolne koleżanki z obawy przed hejtem i wyzwiskami również w ich stronę.

Ten wpis to przestroga dla innych mam, które dziś masowo chętnie dzielą się nie tylko problemami swoich dzieci na różnych grupach i forach, ale też wrzucają ich zawstydzające zdjęcia.

Może znajomi i użytkownicy ze środowiska mamy dadzą kilka lajków i wstawią miłe komentarze, ale w środowisku dziecka to może oznaczać koszmar, hejt i drwinę. Dzieci potrafią być okrutne i z pozoru słodko wyglądające zdjęcie, czy "troskliwy" wpis mogą wykorzystać, jako narzędzie gnębienia.

Dlaczego to nie matczyna troskliwość, a zdrada rodzicielek? Bo to po prostu zdrada intymności dziecka, które posiada ją tak samo, jak matka i ojciec i każdy inny człowiek, co doskonale na końcu wpisu wyraża Aleksandra Iwik.

— Przeraża mnie dokładność, skrupulatność tych opisów.  Po kilku chwilach można ustalić, o jakie dziecko chodzi, jakiej szkoły jest uczniem... Z drugiej strony nie spotkałam nigdy żadnego pytania z imienia i nazwiska ze zdjęciem z zapytaniem co robić z impotencją partnera, z jego penisem, wzwodem...  Tak, dbamy o intymność własną i partnera a co z intymnością dziecka, nastolatka?  — podsumowuje psycholożka.