
Trzyletni Miecio zmarł 23 października, kilka dni po tym, jak został potrącony przez kierowcę karetki na terenie przedszkola w Jedliczu. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się uratować chłopca. Jego rodzice poinformowali w mediach społecznościowych, że zdecydowali o przekazaniu narządów synka do transplantacji.
Nie żyje 3-letni Miecio z Jedlicza. Rodzice podjęli trudną decyzję
Tragiczna wiadomość o śmierci trzyletniego Miecia poruszyła wiele osób. Chłopiec został potrącony 19 października na terenie przedszkola w Jedliczu. W ciężkim stanie przetransportowano go do szpitala w Rzeszowie, gdzie lekarze przez kilka dni walczyli o jego życie. Niestety, mimo wysiłków medyków dziecka nie udało się uratować. Miecio zmarł w piątek, 23 października.
Rodzice chłopca przekazali w mediach społecznościowych poruszającą wiadomość. Poinformowali, że ich synek został dawcą narządów, które miały zostać przekazane do transplantacji. W swoim wpisie podkreślili, że dzięki tej decyzji chłopiec może pomóc uratować życie innym dzieciom.
"Mieciu… Chcemy Ci powiedzieć, że wszyscy jesteśmy z Ciebie dumni. Odszedłeś od nas i od razu stałeś się bohaterem. Swoimi małymi rączkami już robisz cuda. Tym cudem będzie uratowanie innych dzieci" – napisali rodzice.
Jak przekazali, do przekazania narządów miało dojść w sobotę, dzień po śmierci chłopca.
"Jego serduszko będzie biło w innym ciele, jego cząstka będzie podróżowała po całym świecie. Uratujesz nie jedno, a kilka istnień. Pamiętaj, jesteś wyjątkowy. Dziękujemy Ci za to" – napisali.
Mama pożegnała synka
Po jego śmierci mama opublikowała w sieci przejmujące pożegnanie, w którym wyraziła miłość do synka i poprosiła o modlitwę.
W swoim wpisie przekazała słowa, które trudno czytać bez wzruszenia:
"Nasz Mieciu dziś o godzinie 8:01 powiększył grono Aniołków".
Kobieta poprosiła również o modlitwę za ukochanego synka. Do wpisu dołączyła zdjęcie ze szpitala, na którym trzyma chłopca za rączkę. Fotografia i wiadomość o śmierci dziecka stały się dla wielu osób poruszającym świadectwem bólu rodziny, która straciła małego synka.
"Choć Ciebie nie widzę, obok Ciebie stoję"
Matka napisała:
"Czuję Twą obecność, jestem obok Ciebie, i swą małą rączką wycierasz łzy moje. Choć Ciebie nie widzę, obok Ciebie stoję".
W dalszej części pożegnania znalazły się kolejne pełne tęsknoty słowa:
"Czuję Twą miłość, czerpię ją zachłannie. Mój mały Aniołku, tak bardzo Cię kocham. Staram się uśmiechać, choć serce mi szlocha".
Do wpisu kobieta dołączyła fragment utworu Sanah "Aniołom szepnij to”. Piosenka zawiera słowa, które w obliczu straty nabierają szczególnie bolesnego znaczenia:
"Ile ja bym dała, by widzieć Ciebie znów".
Pod wpisem pojawiły się liczne komentarze osób, które próbują wesprzeć kobietę w tym niezwykle trudnym czasie. Internauci dzielą się współczuciem i podkreślają, jak bolesna jest śmierć tak małego dziecka.
W komentarzach można przeczytać między innymi:
"Serce pęka".
Jedna z osób napisała:
"Chciałabym umieć cofać czas".
Chłopca pożegnała również placówka, do której uczęszczał. W opublikowanym komunikacie przedstawiciele przedszkola wyrazili współczucie rodzinie i podkreślili, że w takiej sytuacji trudno znaleźć odpowiednie słowa.
"Żadne słowa nie są w stanie ukoić bólu po tak bolesnej stracie. Łączymy się w smutku, żałobie i modlitwie, życząc siły, ukojenia i nadziei, które pomogą przetrwać ten niezwykle trudny czas".
Prokuratura bada okoliczności potrącenia 3-latka
Sprawą potrącenia Miecia na terenie przedszkola w Jedliczu zajmuje się prokuratura. Jak wynika z przekazanych informacji, postępowanie jest prowadzone w sprawie, co oznacza, że na tym etapie nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Po zdarzeniu zatrzymano kierowcę pojazdu, który potrącił chłopca, oraz dwie opiekunki z przedszkola. Wszystkie te osoby zostały następnie zwolnione do domu. Prokuratura dotychczas nie postawiła nikomu zarzutów.
Okoliczności tragedii są przedmiotem prowadzonego postępowania. Na tym etapie należy oddzielić potwierdzone informacje od ustaleń, które dopiero mogą zostać poczynione przez śledczych.




