
Od września uczniowie klas czwartych będą uczyć się według nowej podstawy programowej, która stawia większy nacisk na czytanie książek. Problem w tym, że przepisy nie gwarantują, iż szkolna biblioteka będzie miała tyle egzemplarzy, by każdy uczeń mógł jednocześnie wypożyczyć lekturę.
Od nowego roku szkolnego uczniów czekają kolejne zmiany. W klasach IV szkoły podstawowej zacznie obowiązywać nowa podstawa programowa. Jednym z jej ważniejszych elementów są tzw. praktyki lekturowe, czyli większy nacisk na samodzielne czytanie i wspólne omawianie książek.
Na papierze wszystko wygląda dobrze. W praktyce pojawia się jednak pytanie, które zadają sobie nauczyciele i rodzice – co zrobić, jeśli szkolna biblioteka nie ma wystarczającej liczby egzemplarzy?
Uczniowie mają czytać więcej
Nowa podstawa programowa zakłada, że uczniowie klas IV-VI w każdym roku szkolnym przeczytają co najmniej cztery dłuższe utwory literackie. Co ważne, część z nich ma być wybierana wspólnie przez uczniów i nauczyciela, tak aby zachęcić dzieci do czytania, a nie tylko odhaczania kolejnych obowiązkowych pozycji.
To rozwiązanie podoba się wielu polonistom. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy wybranej książki po prostu... nie ma w bibliotece.
Przepisy nie gwarantują książki dla każdego
Choć szkoły mają obowiązek prowadzenia bibliotek i wyposażania ich w książki, przepisy nie określają, ile egzemplarzy konkretnej lektury powinno znajdować się na półkach.
Ministerstwo Edukacji już wcześniej potwierdziło, że prawo nie reguluje ani wielkości księgozbioru, ani liczby egzemplarzy poszczególnych tytułów. Oznacza to, że biblioteka może mieć kilka książek dla całej klasy i jednocześnie działać zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Podobne stanowisko przedstawiło również Biuro Rzecznika Praw Dziecka. W odpowiedzi na jedno z pism wskazano wprost, że szkoła nie ma obowiązku zapewnienia każdemu uczniowi własnego egzemplarza lektury.
W jednej szkole były tylko cztery książki dla całej klasy
Problem nie jest wyłącznie teoretyczny. We wniosku skierowanym do rządu opisano sytuację szkoły, w której piętnastoosobowa klasa miała do dyspozycji zaledwie cztery egzemplarze jednej z lektur. Uczniowie musieli wymieniać się książkami, przez co realizacja programu znacznie się wydłużyła. Ostatecznie udało się omówić tylko jedną z planowanych pozycji.
Autorka wniosku postuluje, aby zmienić przepisy i zagwarantować każdemu uczniowi dostęp do papierowego egzemplarza lektury za pośrednictwem biblioteki szkolnej. Na razie są to jednak jedynie propozycje.
Kto odpowiada za zakup lektur?
Za wyposażenie bibliotek odpowiadają organy prowadzące szkoły, czyli najczęściej samorządy. To one finansują zakup książek, korzystając również z programów wsparcia, takich jak Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa.
Nie oznacza to jednak, że każda szkoła musi kupić tyle egzemplarzy, by wystarczyło dla wszystkich uczniów w klasie. Wiele zależy od możliwości finansowych samorządu, potrzeb szkoły i decyzji dyrektora.
Rodzice mogą stanąć przed dodatkowym wydatkiem
Jeżeli w szkolnej bibliotece zabraknie egzemplarzy wybranej lektury, nauczyciele często korzystają z bibliotek publicznych, e-booków lub audiobooków. Zdarza się również, że rodzice kupują książki we własnym zakresie albo uczniowie wymieniają się egzemplarzami.
Nowa podstawa programowa ma zachęcać dzieci do częstszego czytania i większej swobody w wyborze lektur. Część nauczycieli zwraca jednak uwagę, że bez odpowiednio wyposażonych bibliotek realizacja tych założeń może okazać się znacznie trudniejsza niż zakładano.
Źródło: strefaedukacji.pl
Zobacz także


