
Pięcioraczki z Horyńca zna dziś niemal każdy. Mało kto pamięta jednak, że ponad 50 lat temu narodziny pięciorga dzieci w Gdańsku wywołały prawdziwe ogólnopolskie szaleństwo. O rodzinie Rychertów mówił cały świat, a ich życie śledziły media, politycy i tysiące zwykłych Polaków.
Narodziny wieloraczków wciąż budzą ogromne emocje. Wystarczy przypomnieć sobie historię pięcioraczków z Horyńca, o których kilka lat temu mówiła cała Polska. Niewiele osób pamięta jednak, że ponad pół wieku temu podobne wydarzenie zelektryzowało nie tylko kraj, ale i zagraniczne media. Gdy w maju 1971 roku w Gdańsku na świat przyszło pięcioro dzieci podczas jednego porodu, dla wielu było to wydarzenie wręcz niewiarygodne.
Niespodziewany poród bez USG i bez wiedzy o liczbie dzieci
Nie bez powodu. W czasach, gdy nie wykonywano jeszcze badań USG, lekarze mogli jedynie przypuszczać, że Leokadia Rychert spodziewa się ciąży mnogiej. Mówiono o bliźniętach, może trojaczkach. Nikt nie spodziewał się tego, co wydarzyło się 12 maja 1971 roku. Dziś takie sytuacje są praktycznie wykluczone – opieka medyczna nad mamą i dziećmi w ciąży wielopłodowej wygląda zupełnie inaczej, czego przykładem jest Poradnia Ciąż Wielopłodowych w Szpitalu Bielańskim, działająca nie tylko dla Warszawy.
Pierwszy na świat przyszedł Adam. Kilkanaście minut później urodził się Piotr. Gdy lekarze myśleli, że poród dobiega końca, pojawił się kolejny chłopiec – Roman. Chwilę później przyszły na świat Agnieszka i Ewa. Łącznie troje chłopców i dwie dziewczynki. Tego samego dnia wieczorem wiadomość obiegła całą Polskę.
Pierwsze pięcioraczki w Polsce, ósme na świecie
Pięcioraczki z Gdańska uznano za pierwsze oficjalnie urodzone pięcioraczki w kraju i jedne z nielicznych na świecie. Dziś wiemy, jak niezwykle rzadkie są takie narodziny. Ciąże zakończone narodzinami naturalnie poczętych pięcioraczków zdarzają się średnio raz na dziesiątki milionów porodów. Skala tego, jak rzadkim wydarzeniem był ten poród, jest jeszcze lepiej widoczna w kontekście historycznym – w analizie zatytułowanej "pierwsze sześcioraczki i pięcioraczki w Polsce — to ewenement na skalę kraju" przypomniano, że na poprawę "rekordu" Rychertów czekano w Polsce aż 48 lat.
Cała Polska oszalała na ich punkcie
Dzieci ważyły od 1380 do 2000 gramów, dlatego od pierwszych chwil wymagały specjalistycznej opieki. Trafiły do inkubatorów, których w szpitalu zaczęło brakować. O życie maluchów walczył cały zespół lekarzy i pielęgniarek.
Tymczasem telefony w szpitalu nie milkły. Gratulacje płynęły z całej Polski. Rodziną zainteresowali się politycy, dziennikarze i zagraniczne agencje prasowe. O narodzinach gdańskich pięcioraczków mówił cały świat.
Ówczesna prasa pisała, że dzieci są "chlubą Gdańska i Polski Ludowej". Honorowymi ojcami chrzestnymi zostali premier Piotr Jaroszewicz oraz Wojciech Jaruzelski.
Kiedy po kilku miesiącach rodzeństwo opuszczało szpital, pod budynkiem zgromadziły się tłumy ciekawskich. Na ulicach było tak tłoczno, że milicja musiała kierować ruchem. Przejazd do nowego domu transmitowała telewizja.
Rodzina dostała niemal wszystko
Władze PRL szybko dostrzegły propagandowy potencjał tej historii. Rodzina otrzymała większe mieszkanie, pomoc finansową, sprzęty domowe, ubranka, zabawki, a nawet telefon i nowoczesną pralkę. Zakłady pracy prześcigały się w prezentach.
Do pokoju dziecięcego trafiło pięć łóżeczek i ogromny kojec. Dostarczano mleko w proszku, pieluchy i wszystko, czego potrzebowała wielodzietna rodzina.
Pomoc była realna, ale miała też swoją cenę. Rodzina znalazła się pod nieustanną obserwacją mediów i ciekawskich sąsiadów. Każdy ich krok budził zainteresowanie.
Wychowywali dzieci po swojemu
Choć władze chętnie pokazywały rodzinę przed kamerami, państwo Rychertowie nie zamierzali podporządkowywać swojego życia politycznym oczekiwaniom.
W tajemnicy ochrzcili dzieci w Wigilię 1971 roku. Wychowywali je zgodnie z własnymi przekonaniami, posyłali na religię i do kościoła. Chłopcy służyli jako ministranci.
Z czasem rodzice coraz bardziej chronili swoją prywatność. Mimo ogromnej popularności starali się stworzyć dzieciom możliwie normalny dom. Późniejsi rodzice wieloraczków obierali zresztą podobną strategię – wystarczy przypomnieć, że to oni zostali rodzicami 5-raczków, i nie była to ich pierwsza mnoga ciąża; państwo Clarke z Krakowa, wychowujący już siódemkę dzieci, również starali się chronić prywatność rodziny przed mediami.
Dorosłe życie z dala od kamer
Przez całe dzieciństwo byli rozpoznawani na ulicach. Wiele osób traktowało ich jak ciekawostkę, a nie odrębne osoby. Nic więc dziwnego, że w dorosłym życiu rodzeństwo wybrało spokój.
Adam i Piotr związali się z marynarką wojenną, Roman został policjantem. Agnieszka pracowała jako laborantka, a Ewa została nauczycielką. Wszyscy założyli własne rodziny i konsekwentnie unikali mediów.
Symbol medycznego cudu i propagandy PRL
Dziś niewielu pamięta, że ponad 50 lat temu narodziny piątki dzieci podczas jednego porodu były jednym z największych wydarzeń społecznych w Polsce. Dla jednych były symbolem medycznego sukcesu, dla innych propagandowym sukcesem PRL. Dla samych Rychertów pozostały przede wszystkim historią zwyczajnej rodziny, która nagle znalazła się w centrum uwagi całego kraju.
Współczesna medycyna pozwala dziś znacznie bezpieczniej prowadzić ciążę bliźniaczą, której objawy, ryzyko i przebieg, a także sam poród przy ciąży mnogiej są dziś dobrze rozpoznane przez specjalistów. A że granice ludzkich rekordów wciąż się przesuwają, pokazała kilka lat temu historia, w której kobieta Gosiame Thamara Sithole urodziła pierwsze na świecie dziesięcioraczki – choć tamta sprawa do dziś budzi sporo kontrowersji.
Zobacz także


