
W jednym ze żłobków w Ząbkach pod Warszawą doszło do tragedii, która poruszyła rodziców w całej Polsce. Chłopiec wyszedł przez niedomkniętą furtkę z terenu placówki i wpadł do oczka wodnego na sąsiedniej posesji. Mimo długiej reanimacji nie udało się go uratować.
Śmierć dziecka porusza zawsze, w każdych okolicznościach. Szczególnie jednak wtedy, gdy do tragedii dochodzi w miejscu, które miało być dla dziecka bezpieczne. W Ząbkach pod Warszawą zginął niespełna dwuletni chłopiec. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja i prokuratura.
Tragiczny w skutkach wypadek w Ząbkach
Do tragedii doszło w jednym ze żłobków na terenie Ząbek. Na miejsce bardzo szybko przyjechały służby ratunkowe. Funkcjonariusze przejęli reanimację dziecka od opiekunek i prowadzili ją do czasu przyjazdu pogotowia. Niestety mimo ponad godzinnej akcji ratunkowej życia chłopca nie udało się uratować.
Według ustaleń przekazywanych przez media, opiekunki miały na chwilę stracić dziecko z oczu. Chłopiec wyszedł z terenu żłobka przez niedomkniętą furtkę i dostał się na sąsiednią posesję. Tam znajdowało się oczko wodne, do którego wpadł.
Początkowo w części mediów pojawiły się informacje, że oczko wodne mogło znajdować się na terenie placówki. Późniejsze ustalenia wskazują jednak, że znajdowało się ono na sąsiadującej posesji.
Trwa śledztwo w sprawie
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Wołominie. Śledczy ustalają teraz dokładny przebieg zdarzeń i sprawdzają, jak doszło do tego, że tak małe dziecko opuściło teren żłobka bez reakcji dorosłych.
Policja poinformowała również, że zarówno rodzina chłopca, jak i pracownicy placówki zostali objęci pomocą psychologiczną.
Źródło: tvn24.pl
Zobacz także
