
Pięciomiesięczny Ignacy dostał drugą szansę na życie dzięki przeszczepowi serca. To była pierwsza operacja z tak małym organem, jaką wykonano dotąd w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Dawcą był noworodek z wadą letalną. Historię chłopca poznała cała Polska po materiale wyemitowanym w "Faktach" TVN.
Historia pięciomiesięcznego Ignacego poruszyła tysiące osób w całej Polsce. Chłopiec urodził się z ciężką wadą serca – niedorozwojem lewej komory, która uniemożliwiała prawidłowe pompowanie krwi. Lekarze nie mieli wątpliwości, że jedyną szansą na przeżycie dla chłopca był przeszczep. Problem polegał jednak na tym, że tak mali dawcy zdarzają się niezwykle rzadko. W tym przypadku jednak się udało.
Serce było wielkości piąstki noworodka
Operację przeprowadzono w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przeprowadzono. Zespół kardiochirurgów pod kierownictwem prof. Mariusz Kuśmierczyk wykonał przeszczep najmniejszego serca w historii szpitala. Jak podkreślają lekarze, przeszczepione serce było wielkości piąstki noworodka.
dr Michał Buczyński
zastępca kierownika Oddziału Klinicznego Kardiochirurgii Dziecięcej WUM
Tak niewielki przeszczep wymagał ogromnej precyzji i pracy całego zespołu specjalistów. Lekarze podkreślają, że zabieg był wyjątkowym wyzwaniem zarówno technicznie, jak i organizacyjnie. Dziś Ignacy wraca do zdrowia pod opieką lekarzy i rodziców.
Dawcą był noworodek z wadą letalną
Najbardziej poruszająca w tej historii jest jednak decyzja anonimowej mamy noworodka, który został dawcą serca. Dziecko przyszło na świat z tzw. wadą letalną. Była ona tak ciężka, że maluch nie miał szans na przeżycie. Noworodek zmarł tuż po porodzie na rękach swojej mamy. Kobieta zdecydowała jednak, że serce jej dziecka może uratować inne życie.
"Dawcą był noworodek, który zmarł na rękach matki" – przekazał prof. Mariusz Kuśmierczyk w rozmowie z TVN24.
Mama Ignacego nie ukrywa wzruszenia i wdzięczności wobec rodziny dawcy.
"Do końca życia będę modlić się za tę rodzinę i za to dzieciątko, dzięki któremu mój syn może żyć" – powiedziała Karolina Droździel, mama chłopca.
Historię Ignacego pokazały "Fakty" TVN
O Ignacym zrobiło się głośno na początku kwietnia po materiale wyemitowanym w Fakty TVN. Lekarze i rodzice chłopca opowiadali wtedy o dramatycznej sytuacji i apelowali o pomoc.
Prof. Kuśmierczyk zwrócił się wówczas do kobiet spodziewających się dzieci z wadami letalnymi, by – jeśli będą gotowe – rozważyły możliwość przekazania organów do przeszczepu. Podkreślał, że dla innych dzieci może to być jedyna szansa na życie.
Mama Ignacego przyznała później, że dawca znalazł się zaledwie tydzień po emisji materiału.
W Polsce co roku umierają setki noworodków z wadami letalnymi
Lekarze przypominają, że w Polsce każdego roku rodzą się tysiące dzieci z ciężkimi wadami wrodzonymi. Według danych Polskiego Rejestru Wrodzonych Wad Rozwojowych duże wady rozwojowe występują u około 2-4 proc. noworodków. Część noworodków żyje kilka godzin, czasem kilka dni lub tygodni. Jednocześnie w szpitalach cały czas są dzieci oczekujące na przeszczepy narządów, które mogłyby uratować im życie. Każdego dnia w Polsce rodzi się około 10 dzieci z wadą serca, co daje ponad 3 tysiące małych pacjentów rocznie.
Specjaliści podkreślają jednak, że decyzja o oddaniu organów zawsze należy wyłącznie do rodziców i wymaga ogromnej siły. W przypadku Ignacego właśnie taka decyzja anonimowej mamy sprawiła, że pięciomiesięczny chłopiec dostał szansę na dalsze życie.
Źródło: tvn24.pl za: uckwum.pl oraz Polski Rejestr Wrodzonych Wad Rozwojowych
Zobacz także
