
Mama Mai Mecan zabrała głos po ogromnej akcji charytatywnej, która poruszyła tysiące osób. W programie telewizyjnym podziękowała za wsparcie i zwróciła uwagę na gesty solidarności, które – jak podkreśla – mają ogromne znaczenie dla dzieci walczących z chorobą.
Historia Mai poruszyła tysiące osób w całej Polsce. Jej walka z chorobą nowotworową i utwór "diss na raka" stały się impulsem do jednej z największych akcji charytatywnych w ostatnim czasie. Teraz głos zabrała jej mama, która nie kryje wzruszenia tym, co wydarzyło się wokół jej córki.
Katarzyna Mecan była gościem programu Fakty po Faktach w TVN24, gdzie opowiedziała o skali wsparcia, jakie otrzymała jej rodzina. Jak przyznała, liczba wiadomości i gestów solidarności przerosła ich najśmielsze oczekiwania.
"Ludzie piszą do nas, że nas wspierają, że nam kibicują, że w nas wierzą. To ma naprawdę ogromną moc i daje nadzieję na lepsze jutro" – mówiła w programie.
Akcja, która poruszyła miliony
Wszystko zaczęło się od piosenki nagranej przez Maję razem z Bedoes 2115. Utwór szybko stał się symbolem walki i nadziei, a wokół niego narodziła się ogromna inicjatywa charytatywna. Akcję rozwinął youtuber Łatwogang, organizując 9-dniowy maraton streamingowy, na której zebrano ponad 250 milionów złotych na rzecz Cancer Fighters.
Mama Mai przyznała, że nie spodziewała się takiej skali. "Bardzo się cieszę, że ta piosenka wybrzmiała tak daleko i tak głęboko" – podkreśliła.
"Ona naprawdę się tym cieszyła"
Jak opowiada Katarzyna Mecan, sama Maja od początku była podekscytowana projektem. Najpierw samą piosenką, potem współpracą z raperem, a w końcu tym, jak wiele dobra zaczęło się wokół niej dziać. "Praktycznie codziennie mówiła, że bardzo się cieszy, że cały świat ją ujrzał" – relacjonowała.
Jej zdaniem historia Mai może być ważnym wsparciem dla innych chorych dzieci. Pokazuje, że nawet w najtrudniejszych momentach można próbować iść do przodu z uśmiechem i nadzieją.
Gest, który zmienia myślenie
Szczególne znaczenie miały dla niej akcje solidarności, w których ludzie golili głowy. Jak podkreśliła, to nie tylko symboliczny gest, ale coś, co realnie wpływa na sposób myślenia dzieci chorujących na raka. "Dzięki temu dzieci nie będą czuły, że brak włosów czyni je innymi albo gorszymi" – zaznaczyła.
To ważne także dla rodziców, którzy każdego dnia mierzą się z chorobą swojego dziecka. Każde słowo wsparcia i każdy gest mają ogromne znaczenie. Dają siłę wtedy, gdy jej najbardziej brakuje.
"Nie jesteśmy z tym sami"
Mama Mai nie ukrywa, że wsparcie ludzi ma dla nich ogromną wartość. Świadomość, że nie są w tym wszystkim sami, pomaga przetrwać najtrudniejsze momenty.
Jednocześnie zaapelowała o rejestrację w bazie dawców szpiku. Jak podkreśliła, w przypadku wielu dzieci czas ma kluczowe znaczenie. Czasem jeden dzień może zadecydować o wszystkim.
Na ten moment rodzina czeka na kolejne decyzje lekarzy. Przed Mają badania, które zdecydują o dalszym leczeniu.
Źródło: tvn24
Zobacz także
