
Nie chodzi o wiedzę z przedmiotu, ale o to, jak się jej uczy. Nowe badanie OECD pokazuje, że kompetencje pedagogiczne nauczycieli różnią się w zależności od tego, czego uczą i nie są to drobne rozbieżności.
Czy wszyscy nauczyciele są przygotowani do pracy z uczniami w taki sam sposób? Najnowsze badanie TKS (Teacher Knowledge Survey) prowadzone przez OECD pokazuje, że niekoniecznie. Różnice między nauczycielami poszczególnych przedmiotów są wyraźne i dotyczą nie tyle wiedzy merytorycznej, co umiejętności pedagogicznych.
Badana grupa nauczycieli klas 5–8
Badanie objęło nauczycieli klas 5-8 szkół podstawowych i opierało się na bezpośrednim sprawdzeniu ich wiedzy o nauczaniu – rozumieniu procesu uczenia się, planowaniu lekcji, ocenianiu czy zarządzaniu klasą. To ważna zmiana, bo wcześniej podobne analizy bazowały głównie na deklaracjach.
Wyniki pokazują jedną z najbardziej wyraźnych zależności – nauczyciele różnych przedmiotów osiągają różne wyniki.
Wyniki TKS w podziale na przedmioty
Najlepiej wypadli nauczyciele języków obcych nowożytnych – uzyskali średnio 274–275 punktów. Wynik tym bardziej zaskakuje, że codzienne doświadczenia rodziców bywają sprzeczne z tym obrazem, czego dowodem są historie pokazujące, że dzieci w szkole nie uczą się angielskiego, 8 lat nauki a dziecko mówi jak tłumacz Google – mimo wieloletnich zajęć efekty bywają mizerne.
Na drugim biegunie znaleźli się nauczyciele wychowania fizycznego (258–264 punkty), religii lub etyki (259–264 punkty) oraz sztuki (262–268 punktów). Niski wynik nauczycieli WF-u rezonuje z głośnymi w mediach historiami, w których plan zajęć i podejście wuefisty potrafią skutecznie zniechęcić uczniów – plan lekcji ich załamał, przez to uczniowie nie lubią WF-u i matematyki to jedna z głośnych dyskusji ostatnich miesięcy.
W przypadku katechetów dochodzi dodatkowy, czysto polski wątek. Od miesięcy toczą się rozmowy o tym, czy religia albo etyka wlicza się do średniej, MEN wyjaśnia wątpliwości rodziców, ale teraz dochodzi też pytanie o przygotowanie pedagogiczne tej grupy nauczycieli.
Pozostali nauczyciele, czyli języka polskiego, matematyki, przedmiotów przyrodniczych, społecznych czy informatyki, lokują się bliżej środka zestawienia, bez tak wyraźnych odchyleń.
Co ważne, podobne zależności pojawiają się także w innych krajach objętych badaniem. Wyjątkiem jest niższy wynik nauczycieli religii lub etyki, który – jak wskazują autorzy raportu – dotyczy wyłącznie Polski.
Nie chodzi o to, kto jest lepszym nauczycielem
Autorzy badania podkreślają jednak jedną rzecz. Raport nie mówi, kto uczy lepiej. Pokazuje jedynie różnice w poziomie ogólnej wiedzy pedagogicznej, czyli tego, co stanowi fundament pracy nauczyciela, niezależnie od przedmiotu.
Chodzi o umiejętność tłumaczenia, dostosowania tempa nauki, oceniania postępów czy motywowania uczniów. A to właśnie te kompetencje w największym stopniu wpływają na to, jak dzieci i młodzież uczą się w praktyce. Tym bardziej że codzienna praca w klasie obciąża też z innych powodów – nie zawsze są nimi sami uczniowie. Wymowny jest tu głos jednej z mam, która przyznaje wprost: nauczycieli nie wykańczają uczniowie, tylko rodzice, byłam jedną z tych roszczeniowych mam.
Skąd biorą się różnice w przygotowaniu pedagogicznym
Autorzy raportu wskazują kilka możliwych przyczyn. Choć formalnie przygotowanie pedagogiczne nauczycieli powinno być podobne, w rzeczywistości jego jakość może się różnić. Może być ono zależne od kierunku studiów czy sposobu zdobywania kwalifikacji. Znaczenie może mieć także dostęp do szkoleń i rozwijania kompetencji zawodowych już w trakcie pracy.
Do klasycznych wyzwań związanych z zarządzaniem klasą dochodzą zaś nowe, dla których system kształcenia nauczycieli zwykle nie nadąża z aktualizacją – jak choćby fakt, że nauczyciele nagrywani i upokarzani na lekcjach, wszystko dla lajków i zasięgów to dziś realne zagrożenie, z którym pedagog musi sobie poradzić bez konkretnej osłony prawnej.
Wnioski dla systemu edukacji
Wnioski płynące z badania są dość jasne. Nauczyciele nie tworzą jednolitej grupy pod względem przygotowania do pracy dydaktycznej. A to oznacza, że system edukacji powinien bardziej precyzyjnie reagować na realne potrzeby, zamiast stosować jednakowe rozwiązania dla wszystkich.
Źródło: strefaedukacji.pl na podstawie ibe.edu.pl
