obrączka ślubna
Rozwód z klasą? Czasem to niestety rzadkość. Adwokatka zdradza kulisy spraw rozwodowych. fot. Pexels.com

Ona płacze w pustym mieszkaniu, on już podpisuje dokumenty rozwodowe. Jeszcze próbują udawać, że "wszystko jest pod kontrolą", ale decyzja już zapadła. Emocje wybuchają przy każdym spojrzeniu, wspomnienia kłują w serce, a jedno słowo może wywołać kolejną kłótnię. Adwokatka Patrycja Chabier tłumaczy, jakie błędy najczęściej zamieniają rozwód w wojnę, zamiast spokojnego rozstania.

REKLAMA

Szukając bohaterów do tego materiału wiedziałam, że nie będzie trudno ich znaleźć – liczba rozwodów i rosnąca popularność życia w związkach nieformalnych sprawiają, że historie rozwodników są wokół nas na każdym kroku.

Rozwody stają się w Polsce coraz bardziej powszechne, a jednocześnie coraz mniej osób decyduje się na zawarcie małżeństwa. Według najnowszych danych GUS, w ciągu ostatniej dekady liczba zawieranych małżeństw cywilnych spadła o około 30 proc., a jeszcze bardziej wyraźny jest spadek ślubów kościelnych, które zmniejszyły się niemal o połowę.

Coraz mniej ślubów, coraz więcej złamanych serc

Według szacunków, w 2025 r. rozwiodło się ok. 61 tys. par małżeńskich, tj. o ponad 3 tys. więcej niż rok wcześniej. Adwokatka Patrycja Chabier wyjaśnia, jakie pułapki najczęściej zamieniają rozwód w wojnę.

"Zdradziła mnie. Wszystko runęło"

Piotr, 42 lata

"Ślub wziąłem, kiedy miałem 35 lat. Na początku wszystko było dobrze – byłem szczęśliwy, myślałem, że znalazłem miłość na całe życie. Byliśmy blisko, spędzaliśmy razem dużo czasu, planowaliśmy przyszłość. Z czasem jednak coś zaczęło się psuć. Żona coraz częściej wyjeżdżała w delegacje, nie odbierała telefonów, a ja zostawałem sam z naszym dzieckiem. Na początku starałem się nie panikować, ale coś w jej zachowaniu budziło mój niepokój. W końcu pewnego dnia, na pulpicie jej telefonu zobaczyłem wiadomość, która wszystko zmieniła. Okazało się, że miała kochanka. Poczułem się oszukany i zdradzony. Miłość, którą do niej czułem, nagle zmieniła się w poczucie straty i gniewu. Wiedziałem, że dziecko będzie miało rozbitą rodzinę, a ja sam nie zdążyłem do końca przepracować emocji związanych z tym, że zostałem zdradzony. To był moment, w którym zdecydowałem się na rozwód, mimo że serce krzyczało inaczej".

O komentarz w tej sprawie poprosiłam adwokatkę Patrycję Chabier.

Anna Borkowska, Mama:Du.pl: Czy brak wsparcia psychicznego w trakcie rozwodu może wpłynąć na decyzje, które później trudno odwrócić?

Mec. Patrycja Chabier: Tak. Brak wsparcia psychicznego to jeden z najczęstszych błędów. Bardzo często ludzie podejmują decyzje pod wpływem chwili i emocji, i to są emocje skrajnie negatywne: złość, nienawiść, chęć odwetu, żal, gorycz. A wiadomo, że emocje nie są dobrym doradcą.

Dlatego tak ważna jest stabilizacja i poszukiwanie wsparcia wśród bliskich czy przyjaciół.

Patrycja Chabier

adwokatka

Szczerze zawsze zachęcam też do skorzystania ze wsparcia specjalisty, czyli psychoterapeuty. To działa jak bufor. Pomaga złapać dystans, przefiltrować emocje i przede wszystkim nie zrobić czegoś, czego później nie da się cofnąć.

Zdarza się bowiem, że trafiają do mnie klienci już po zakończeniu postępowania rozwodowego, reprezentowani wcześniej przez innych pełnomocników, i pytają: 'Pani mecenas, czy da się to jeszcze cofnąć?'.

Ekspertka dodaje, że po uprawomocnieniu się wyroku "pole manewru jest bardzo ograniczone", dlatego "tak ważne jest, by kluczowe decyzje podejmować świadomie już na początku postępowania".

"Jeden cwany ruch męża mógłby mnie zrujnować"

Aneta, 37 lat

"Ślub wzięłam, kiedy miałam 33 lata. Na początku było pięknie, ale z czasem coś zaczęło się psuć. Zaczęło się od drobnych manipulacji, później stało się jasne, że nasze wartości i plany na życie zupełnie się rozjechały. Ja chciałam stabilnej, partnerskiej relacji, on przede wszystkim myślał o karierze i pieniądzach. Z czasem odkryłam, że miał romans z koleżanką z pracy. Zdecydowałam się więc na rozwód. Mój mąż był bardzo cwany – jest prawnikiem i dodam tylko, że zarabiał dużo więcej ode mnie. Od razu próbował mnie przekonać: 'Zróbmy rozwód szybko i od razu podzielimy majątek, mój prawnik to załatwi'. Brzmiało rozsądnie, jednak od razu zdecydowałam, że nie zrezygnuję z własnego pełnomocnika i to była dobra decyzja. Dzięki temu mogłam zabezpieczyć swoje interesy finansowe i nie dać się zmanipulować jego cwanym planom. Dopiero później w pełni zrozumiałam, jak łatwo wpaść w pułapkę, gdy druga strona ma przewagę prawną i finansową.

Mama:Du.pl: Co Pani sądzi o uleganiu presji drugiego małżonka, by "załatwić wszystko szybko i kompleksowo"?

P.C.: W praktyce oznacza to często propozycję w stylu: 'Zróbmy rozwód, a przy okazji od razu podzielimy majątek'. Niejednokrotnie towarzyszy temu zapewnienie: 'Nie musisz iść do swojego prawnika i wydawać pieniędzy. Mój prawnik wszystkim się zajmie'. I proszę mi wierzyć, to wcale nie są odosobnione sytuacje".

Kolejną kwestią są relacje, w których istniała dysproporcja zarobków albo tradycyjny podział ról, gdy mężczyzna zarabiał i rozwijał karierę, a kobieta zajmowała się domem i dziećmi.

Chabier twierdzi, że taka sugestia "trafia na bardzo podatny grunt". Brzmi racjonalnie, oszczędnie, 'po partnersku'. W rzeczywistości jednak brak własnego, niezależnego pełnomocnika może prowadzić do ustaleń skrajnie niekorzystnych, zwłaszcza w wymiarze majątkowym. Późniejsze podważanie takich ustaleń jest wyjątkowo trudne, a w większości wypadków wręcz niemożliwe.

Największe ofiary rozwodu? To zawsze dzieci

Mama:Du.pl: Czy w trakcie rozwodu dzieci często ponoszą największe koszty emocjonalne, i co rodzice robią, czego powinni unikać?

P.C.: Zdecydowanie. Największe koszty zawsze ponoszą dzieci. Najczęstszym błędem osób działających pod wpływem emocji jest więc wciąganie dzieci w konflikt rozwodowy. W środowisku prawników rodzinnych funkcjonuje powiedzenie: 'mężczyźni walczą pieniędzmi, kobiety walczą dziećmi'. To oczywiście pewne uproszczenie, ale oddaje mechanizm, który często obserwuję w praktyce.

Ekspertka dodaje, że zdarza się, że jedna strona koncentruje się na odcięciu drugiej od majątku i środków finansowych, a druga: na ograniczaniu kontaktu z dziećmi, a w skrajnych przypadkach, całkowitemu wyeliminowaniu męża czy żony z życia dzieci.

Wiele zależy od tego, czy decyzja o rozwodzie była wspólna, czy jednostronna, na przykład w następstwie zdrady.

Jeżeli rozwód jest konsekwencją niewierności, romansu, to bardzo często towarzyszy mu silne poczucie krzywdy i potrzeba odwetu.

Patrycja Chabier

adwokatka

W takich sytuacjach pojawia się pokusa budowania koalicji z dzieckiem przeciwko drugiemu rodzicowi. Narracja bywa bardzo prosta: 'Zostawił NAS dla nowej pani', 'Już NAS nie kocha', 'Ma nową rodzinę'. Nie da się ukryć, że dla dziecka to sytuacja skrajnie obciążająca.

Mama:Du.pl.: Dlaczego?

P.C.: Bo wchodzi ono w konflikt lojalnościowy, nie wiedząc, jak poradzić sobie z własnymi emocjami, skoro nie radzą sobie z nimi dorośli. Szczególnie trudny jest okres dojrzewania i to właśnie wtedy najczęściej obserwuję poważne konsekwencje: problemy emocjonalne, zaburzenia odżywiania, zachowania autodestrukcyjne, sięganie po substancje psychoaktywne.

Kiedy dom staje się polem bitwy, szkoła też cierpi

Jak twierdzi ekspertka, te napięcia przenoszą się także na funkcjonowanie w szkole.

Pogarszają się wyniki w nauce, relacje z rówieśnikami, pojawia się przemoc rówieśnicza. Emocje, które powinny być bezpiecznie przepracowane w domu, znajdują ujście gdzie indziej.

Dziecko uwikłane w konflikt rozwodowy może stać się zarówno ofiarą przemocy, jak i w niektórych przypadkach, jej sprawcą.

Patrycja Chabier

adwokatka

Dlatego impulsywne decyzje podejmowane w emocjach bywają znacznie kosztowniejsze, niż komukolwiek się wydaje, bo ich konsekwencje mogą towarzyszyć dzieciom przez wiele lat – dodaje Chabier.

Nie opowiadaj historii, pokaż dowody

Magda, 43 lata

"Byłam w małżeństwie 15 lat i na początku wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Z czasem jednak zaczęły się powtarzać sytuacje, które nie dawały mi spokoju – mój mąż był coraz bardziej kontrolujący, kłamał w sprawach finansowych i w prywatnych relacjach. Czułam, że tracę swoją niezależność i nie mogę już dłużej tak żyć. Postanowiłam zakończyć małżeństwo. Tym razem nie chciałam działać na ślepo. Wiedziałam, że w sądzie prawda sama się nie obroni, dlatego zadbałam o solidne przygotowanie materiałów dowodowych. Zgromadziłam wiadomości SMS i e-maile, w których przyznawał się do nieprawidłowych wydatków i kłamstw. W sądzie przedstawiłam też zdjęcia z mediów społecznościowych, na których pozował z innymi kobietami. Przygotowałam też dokumenty bankowe i faktury, które udowadniały nieuczciwe zarządzanie wspólnym majątkiem. Dzięki temu, kiedy trafiłam do sądu, czułam się pewna i przygotowana. Sąd miał fakty, nie tylko moje słowa, i mogłam skutecznie przedstawić swoją wersję wydarzeń".

Mama:Du.pl: Wielu klientów uważa, że w sądzie wystarczy opowiedzieć historię małżeństwa. Czy to prawda i na co trzeba zwrócić uwagę, przygotowując sprawę rozwodową?

P.C.: Podstawowym błędem jest przekonanie, że w sądzie prawda zawsze obroni się sama, a sprawiedliwość automatycznie zwycięży.

Do sądu nie idzie się po sprawiedliwość, idzie się po wyrok.

Patrycja Chabier

adwokatka

A wyrok, jeśli nie jest wynikiem ugodowych ustaleń i wzajemnych ustępstw rozwodzących się małżonków, bardzo często okazuje się niesatysfakcjonujący dla obu stron. Błędem jest też wiara w to, że samo opowiedzenie historii kilku czy kilkunastu lat małżeństwa wystarczy. Sąd może uznać takie relacje za gołosłowne, jeśli nie są poparte dowodami.

Dlatego, zdaniem Chabier, zawsze "kluczowe jest zadbanie o warstwę dowodową":

Wiadomości SMS, maile, komunikatory, dokumenty, nagrania, zdjęcia z portali społecznościowych czy aplikacji randkowych, wszystko to może mieć znaczenie.

Nagrania audio czy wideo budzą jednak kontrowersje, zwłaszcza w kontekście sposobu ich pozyskania. Klasyczny podsłuch, polegający na potajemnym instalowaniu urządzenia nagrywającego, jest przestępstwem. Inaczej oceniane jest nagrywanie rozmowy, w której sami uczestniczymy.

Mama:Du.pl.: I co się dzieje dalej? Czy to wystarczy dla sądu?

P.C.: Ostatecznie to sąd decyduje, czy taki dowód dopuści. W praktyce zawsze pojawia się jednak pytanie o jego wiarygodność. Jeżeli jedna strona ma świadomość nagrywania, a druga nie, naturalna dynamika rozmowy może zostać zaburzona. Również ta okoliczność podlega ocenie sądu.

Świadkowie mogą cię zaskoczyć – i to boleśnie

Mama:Du.pl: Jaką rolę odgrywają świadkowie w sprawach rozwodowych i czy klienci często spotykają się z sytuacjami, które zaskakują ich w sądzie?

P.C.: Choć świadkowie są pouczani o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, praktyka bywa różna. Często oczekują scen znanych z amerykańskich filmów, tj. gwałtownych sprzeciwów czy dramatycznych reakcji pełnomocników.

W polskiej procedurze cywilnej tak to nie wygląda. Pełnomocnik może wnioskować o pominięcie pytania jako sugerującego lub nieistotnego, ale nie może 'zatrzymać' zeznań tylko dlatego, że jego klient uważa je za nieprawdziwe.

Jak dodaje: Dla wielu osób wysłuchiwanie świadka, który z dużą pewnością wypowiada się o ich charakterze czy kompetencjach rodzicielskich, bywa jednym z najtrudniejszych momentów procesu.

Wykazanie, że świadek mija się z prawdą albo został odpowiednio 'przygotowany', nie jest proste.

Patrycja Chabier

adwokatka

Źli doradcy to cisi sabotażyści twojego rozwodu

Mama:Du.pl: Gdyby miała Pani wskazać jeden błąd, który najczęściej niszczy szansę na spokojne zakończenie małżeństwa – co by to było?

P.C.: Zdecydowanie źli doradcy – osoby nieżyczliwe, pozbawione dystansu, a czasem także wiedzy i wyobraźni. I to bardzo szerokie grono: od rodziny i przyjaciół po profesjonalnych pełnomocników.

W praktyce wielokrotnie widziałam sytuacje, w których realne porozumienie było możliwe znacznie wcześniej, ale eskalująca postawa otoczenia skutecznie je blokowała. Czasem doradcy, kierując się emocjami, lojalnością wobec 'swojej' strony albo własną wizją sprawiedliwości, tylko podsycają konflikt zamiast go wygaszać.

Podłość w praktyce – rozwody, które szokują

Mama:Du.pl: A czy jest jakaś sytuacja lub sytuacje, które zaskoczyły Panią najbardziej w Pani praktyce, jeżeli chodzi o rozwody?

P.C.: Za każdym razem zaskakuje mnie skala podłości, do jakiej ludzie potrafią się posunąć wobec osoby, z którą jeszcze niedawno planowali wspólne życie. Czasem są to zachowania naprawdę trudne do wyobrażenia.

Zdarzały się sytuacje, w których mąż wprowadzał nową partnerkę do wspólnie wybudowanego domu w czasie, gdy żona przebywała w szpitalu z zagrożoną, długo wyczekiwaną ciążą. Ciążą, która była efektem procedury in vitro, a więc świadomą, wspólnie podjętą i zaplanowaną decyzją. Nawet po 16 latach pracy w zawodzie takie historie nadal mnie poruszają. Niezależnie od tego, jak potoczyła się relacja między małżonkami, zwyczajnie istnieją granice elementarnej przyzwoitości, których nie powinno się przekraczać. Cóż, przynajmniej istnieć powinny.

Jak dodaje, często zaskakują ją również, strategie procesowe nastawione wyłącznie na "zniszczenie drugiej strony".

Mam na myśli składanie zawiadomień o podejrzeniu poważnych przestępstw bez realnych podstaw, co w praktyce może prowadzić do wielomiesięcznego odcięcia jednego z rodziców od dziecka. Skutki takich działań są dramatyczne, przede wszystkim dla dziecka – mówi.

Alienacja rodzicielska to konflikt, który uderza w dzieci

Równie realnym problemem jest "alienacja rodzicielska" czy "izolowanie rodzicielskie".

To zjawisko, z którym mierzą się zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Przemoc domowa również nie ma jednej płci jest równie 'demokratyczna'. Zdarza się, że to matka izoluje dzieci od ojca, ale bywa też odwrotnie. Obecnie prowadzę sprawę, w której moja klientka od wielu miesięcy nie widziała swoich dzieci. To sytuacje, które pokazują, jak destrukcyjny potrafi być konflikt rozwodowy – mówi Chabier.

To kobiety częściej mówią: dość

Mama:Du.pl: Mówi się, że to kobiety częściej wnoszą sprawę rozwodową. Czy rzeczywiście tak jest?

P.C.: Tak, statystyki GUS-u rzeczywiście pokazują, że to kobiety częściej inicjują postępowania rozwodowe. Moim zdaniem wynika to z kilku czynników. Kobietom, mimo wszystko łatwiej jest podjąć decyzję o zmianie. Mężczyźni częściej trwają w kiepskiej relacji w imię stabilizacji, nawet jeśli ta stabilizacja oznacza życie w układzie, który od wielu lat nie daje im szczęścia i satysfakcji.

Chabier podkreśla w ostatnich dekadach, zmienił się też kontekst społeczny.

Status 'rozwódki' nie jest dziś obciążony tak silną stygmą jak kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu.

Patrycja Chabier

adwokatka

Rozwód przestał być powodem do wstydu, a coraz częściej jest postrzegany jako trudna, ale czasem konieczna decyzja o zadbaniu o własne bezpieczeństwo i dobrostan – nie tylko swój, lecz także dzieci.

Ekspertka zauważyła, że młodsze pokolenie kobiet coraz rzadziej pozostaje w nieszczęśliwym, a niekiedy przemocowym małżeństwie "dla dobra dzieci".

Paradoksalnie to właśnie w imię dobra dzieci podejmują decyzję o rozstaniu, wychodząc z założenia, że lepiej wychowywać je w dwóch spokojnych domach niż w jednym pełnym napięcia i konfliktu – mówi prawniczka.

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl