minipiekarnik
Air fryer do odstawki? Teraz króluje inny sprzęt. fot. Pexels.com

Air fryer był hitem ostatnich lat, ale na rynku pojawił się sprzęt, który może go zastąpić. To nowoczesny minipiekarnik łączy funkcje kilku urządzeń i pozwala gotować szybciej oraz taniej. Coraz więcej osób rozważa wymianę oklepanego już air fryera właśnie na to rozwiązanie.

REKLAMA

Air fryer odchodzi do lamusa? Minipiekarnik depcze mu po piętach

Air fryer przez ostatnie lata był absolutnym królem małych kuchni. Sama mam taki sprzęt od kilku lat i naprawdę sporo w nim robię – od góry frytek, gdy do mojego synka przyjdą koledzy, po większe obiady dla całej rodziny. To wygodne, szybkie i daje fajny efekt chrupiącego jedzenia bez dużej ilości tłuszczu (i to się ceni).

Nic dziwnego, że Polacy go pokochali. Ten sprzęt – a właściwie frytkownica beztłuszczowa, bo tak brzmi jego oficjalna polska nazwa – działa na zasadzie obiegu gorącego powietrza, które równomiernie opieka jedzenie.

Jest tani, prosty w obsłudze i dostępny praktycznie wszędzie, od dużych sklepów po zwykłe dyskonty. Wystarczy kilka kliknięć w internecie i można zobaczyć tysiące recenzji i przepisów. Niektóre kuchenne patenty naprawdę zaskakują – widziałam np., jak zrobić jajka we frytkownicy beztłuszczowej bez gotowania w wodzie. Sporo funkcji w jednym niewielkim urządzeniu.

Ostatnio jednak z air fryerami bywa różnie. Niedawno pojawił się nawet pilny apel o nieużywanie air fryera – chodziło o konkretny model wycofywany ze sprzedaży, ale sama informacja pokazuje, jak bardzo ten sprzęt wrósł w nasze kuchnie. I że jednocześnie warto trzymać rękę na pulsie.

Tymczasem na horyzoncie pojawiło się coś nowego. I wygląda na to, że może sporo namieszać.

Co zamiast air fryera? Minipiekarnik

Coraz więcej ostatnio mówi się o minipiekarnikach. To takie małe, kompaktowe urządzenia, które potrafią naprawdę dużo. Można w nich piec, grillować, smażyć gorącym powietrzem, a nawet gotować na parze.

Największa różnica? Wykorzystują promieniowanie podczerwone. Dzięki temu jedzenie robi się szybciej i – co ważne – zużywa się mniej prądu. A przy dzisiejszych rachunkach to robi dużą różnicę. Po odmrożeniu cen prądu w 2026 roku – rachunek czy rabunek? – wiele rodzin realnie odczuło podwyżki, głównie przez wzrost opłaty mocowej. Każda kilowatogodzina oszczędzona w kuchni to dziś konkretna ulga dla portfela.

I nagle okazuje się, że jedno urządzenie może zastąpić zarówno air fryera, jak i mikrofalówkę. Czyli mniej sprzętów na blacie i więcej miejsca w kuchni.

Czy to się opłaca?

Na pierwszy rzut oka nie do końca. Minipiekarniki są droższe – ceny zaczynają się od około 500–600 zł. Dla porównania, air fryer czy mikrofalówkę można kupić już za 200–300 zł.

Ale z drugiej strony – jeśli sprzęt zużywa mniej energii i działa szybciej, to w dłuższej perspektywie może się zwrócić. Zwłaszcza jeśli korzysta się z niego codziennie.

Droższe modele mają jeszcze różne dodatki, np. czujniki, które same pilnują, żeby jedzenie się nie przypaliło. W praktyce oznacza to mniej stresu i więcej wygody.

Tu warto powiedzieć jedno. Nowsze generacje frytkownic beztłuszczowych same idą w stronę energooszczędności. Ultracicha frytkownica beztłuszczowa Tefal Easy Fry Silence Vision XL – jako przykład tej wyższej półki – zużywa nawet do 70 proc. mniej energii niż tradycyjny piekarnik. Ma 10 programów automatycznych i okienko podglądu, dzięki któremu nie trzeba otwierać urządzenia, żeby sprawdzić, co dzieje się w środku.

Innymi słowy: wymiana sprzętu na minipiekarnik to niejedyna droga do oszczędności. Czasem wystarczy przesiadka na nowszy, sprawniejszy air fryer.

Nie tylko minipiekarnik. Co jeszcze sprawdza się w domu z dziećmi?

Rewolucja w kuchni nie zaczyna się ani nie kończy na minipiekarniku. Wiele mam odkrywa, że idealnym do kuchni dla rodzin z dziećmi jest też wolnowar – do którego wrzuca się składniki, ustawia czas i wraca do gotowego obiadu. Nie nagrzewa kuchni latem, nie wymaga pilnowania, a pracując nocą korzysta z tańszej taryfy. To pokazuje, że trend w kuchennym AGD wyraźnie idzie w stronę urządzeń, które robią więcej za mniej – naszego czasu i naszej energii (tej elektrycznej również).

Podsumowując

Mam wrażenie, że kuchnia cały czas się zmienia i pojawiają się coraz sprytniejsze rozwiązania. Fajnie, że sprzęty zaczynają być bardziej uniwersalne i oszczędne.

Sama jeszcze nie odstawiam na bok air fryera – po prostu za dużo razem przeszliśmy. Ale zaczynam się już rozglądać za czymś nowym. Może właśnie za minipiekarnikiem. A może po prostu za nowszym air fryerem, który zużywa mniej prądu. Bo wygląda na to, że jedna dobra zmiana może naprawdę uprościć codzienne gotowanie – i jednocześnie trochę odciążyć domowy budżet.

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl