
Więź między siostrami Stephanie Buckman i Sammie Nowakowski jest tak silna, że ich życie wygląda niemal identycznie. Wykonują ten sam zawód, mają dzieci w niemal w tym samym wieku, a swoich mężów poznały tego samego dnia.
Przez 30 lat myślały, że są bliźniaczkami dwujajowymi. Test DNA wszystko zmienił
Życie Stephanie Buckman i Sammie Nowakowski wygląda jak scenariusz filmowy napisany przez kogoś, kto postanowił nie zostawiać niczego przypadkowi. Te same zainteresowania, ten sam zawód, mężowie poznani tego samego dnia — i teraz jeszcze jedno odkrycie, które złożyło to wszystko w całość.
"Przez całe życie nas okłamywano"
Siostry, obecnie 33-latki, mieszkają obok siebie w Jacksonville na Florydzie. Łączy je więź, której — jak same mówią — większość ludzi nie potrafi do końca pojąć. Buckman i Nowakowski wybrały tę samą uczelnię, całe życie miały podobne zainteresowania. Tylko jeden element ich historii nie do końca się układał.
"Przez całe życie rodzice mówili nam, że jesteśmy bliźniętami dwujajowymi. Dorastając, zawsze to kwestionowałyśmy, ponieważ wyglądałyśmy naprawdę bardzo podobnie. Szczerze mówiąc, nikt nigdy nam nie wierzył, kiedy mówiłyśmy, że nie jesteśmy jednojajowe" — wspominają w rozmowie z magazynem People.
Ten sam dzień, ci sami mężowie
Jednak ich podobieństwo ujawniało się nie tylko w wyglądzie. Na studiach na Florida State University obie wybrały się na misję medyczną do Ekwadoru — i właśnie tam, w 2014 roku, obie poznały swoich przyszłych mężów. Dokładnie tego samego dnia.
"Nasi mężowie nie znali się przed wyjazdem, my też ich nie znałyśmy. To był zupełny przypadek. Po powrocie do domu zaczęliśmy spędzać razem czas, a kilka lat później wzięliśmy ślub" — opowiadają siostry. Oboje pracują jako asystentki lekarza. Wybudowały domy obok siebie. Dwa razy zachodziły w ciążę niemal jednocześnie — pierwsze dzieci urodziły się w odstępie dwóch tygodni, drugie w odstępie dziewięciu dni.
Czy ciąża bliźniacza mogła to wyjaśnić?
Naukowcy od lat zadają sobie pytanie, ile zależy od wychowania, a ile od genotypu. W przypadku bliźniąt jednojajowych odpowiedź nie jest prosta — identyczne DNA nie oznacza identycznych ludzi, ale wyraźnie wyznacza pewne tory. Zbieżność losów sióstr Buckman i Nowakowski jest tak duża, że można by ją uznać za celowe działanie — gdyby nie fakt, że wiele z tych zdarzeń miało miejsce zupełnie niezależnie.
Co ciekawe, nawet samo pytanie "jednojajowe czy dwujajowe?" nie jest tak oczywiste, jak się wydaje. Bliźnięta jednojajowe są inne — wystarczy chcieć je rozróżnić — różnią się charakterem, zachowaniem, szczegółami. Ale niemal identyczna ścieżka życiowa dwóch dorosłych kobiet to zupełnie inna skala podobieństwa.
Test rozwiał wszystkie wątpliwości
Kiedy siostry skończyły 30 lat, zdecydowały się na test genetyczny. Wyniki wykazały, że są bliźniaczkami jednojajowymi. Rodzice początkowo nie wierzyli — więc siostry powtórzyły test w innym laboratorium. Wynik był identyczny.
"Nadało to sens tak wielu rzeczom w naszym życiu. Zrozumiałyśmy w końcu, dlaczego jesteśmy do siebie aż tak bardzo podobne, ale też dlaczego nasze losy układają się w ten sam, niemal identyczny sposób" — mówią.
Warto pamiętać, że rodzeństwo z tych samych rodziców potrafi być od siebie kompletnie różne, bo każde dziecko dostaje unikalną mieszankę genów. Tymczasem bliźniaczki jednojajowe — mające identyczne DNA — i tak potrafią rozwijać osobne tożsamości. Historia sióstr z Florydy jest pod tym względem wyjątkowa: nie tylko wygląd, ale i koleje życia potoczyły się jak lustrzane odbicia.
I choć historia sióstr Gibbons, słynnych milczących bliźniaczek, pokazuje, że niezwykła więź może być też źródłem bólu — przypadek Buckman i Nowakowski jest przykładem na to, że ta sama więź może być po prostu darem.
Źródło: people.com
Zobacz także
