Mateusz Morawiecki
Obowiązkowa edukacja zdrowotna dzieli Polaków. Były premier alarmuje: chodzi o prawa rodziców. fot. nstagram.com/morawieckipl

Zmiany wprowadzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej dotyczące obowiązkowej edukacji zdrowotnej wywołały duże emocje. Głos w sprawie zabrał Mateusz Morawiecki, który ostro skrytykował decyzję resortu kierowanego przez Barbarę Nowacką. Były premier wskazuje na zagrożenie dla praw rodziców i prywatności dzieci.

REKLAMA

Minister edukacji Barbara Nowacka poinformowała, że od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa od września. Zajęcia mają być prowadzone od czwartej klasy szkoły podstawowej i przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych. Komponent dotyczący wiedzy seksualnej ma pozostać nieobowiązkowy — uczniowie będą mogli zapisać się na niego dobrowolnie.

Reforma, która zastąpiła nieobowiązkowy przedmiot

Nowe przepisy wywołały sprzeciw części rodziców i środowisk konserwatywnych. Krytycy wskazują, że obecna, nieobowiązkowa forma edukacji zdrowotnej nie cieszyła się dużym zainteresowaniem. Dane MEN potwierdzają ten obraz: na zajęcia uczęszczało zaledwie około 30 proc. uprawnionych uczniów. To właśnie klęska reformy MEN i masowe bojkotowanie przedmiotu przez uczniów stały się głównym argumentem za wprowadzeniem obowiązku. W opinii krytyków zamiast analizy przyczyn niskiej frekwencji, resort zdecydował się na narzucenie uczestnictwa odgórnie.

Mocna reakcja Mateusza Morawieckiego

Do sprawy odniósł się Mateusz Morawiecki, były premier i wiceprezes PiS. Jego stanowisko jest jednoznaczne i bardzo krytyczne wobec działań rządu.

Jak napisał: „To zaczyna być poważny problem wkraczający w podstawowe prawa rodziców, obronę instytucji rodziny i bezpieczeństwo naszych dzieci".

Polityk zarzuca rządowi, że zmiany są wprowadzane bez konsultacji z rodzicami. Najmocniejsze słowa padły w kontekście roli szkoły w wychowaniu dzieci.

Mateusz Morawiecki podkreśla: „Powiedzmy to jasno: szkoła nie może wchodzić z butami w prywatność rodzin i intymność dzieci. Rodzice mają prawo wychowywać swoje dzieci zgodnie z własnymi wartościami! To rodzic, a nie urzędnik i ministerstwo, ponosi przede wszystkim odpowiedzialność za wychowanie młodego człowieka i kształtowanie jego moralności".

Warto zauważyć, że debata o granicach między rolą szkoły a rodziców nie jest nowa — o tym, jak szkoła nie może obejść się bez dyscypliny, a jednocześnie coraz więcej ciężaru wychowawczego spada na nauczycieli, eksperci piszą od lat.

Obawy o zbieranie danych o uczniach

Były premier zwrócił uwagę także na inny aspekt zmian w systemie edukacji. Chodzi o obowiązkową ocenę funkcjonowania ucznia.

Jak twierdzi: „zbieranie szerokich, wrażliwych danych o dziecku i jego rodzinie: zdrowiu, emocjach, relacjach i sytuacji w domu" — to, jego zdaniem, może budzić poważne wątpliwości dotyczące prywatności.

Podział przedmiotu — próba kompromisu

Jak opisuje natemat.pl, edukacja zdrowotna wchodzi na pełnej — choć z ważnym zastrzeżeniem. Kluczowym elementem reformy jest podział zajęć na dwie części: obowiązkową, obejmującą zdrowie fizyczne, psychiczne, żywienie i cyberbezpieczeństwo, oraz dobrowolną, dotyczącą zdrowia seksualnego. W przypadku pełnoletnich uczniów decyzję o uczestnictwie w tej drugiej części będą mogli podejmować samodzielnie.

Środowiska lekarskie od lat popierają taki przedmiot w szkołach — część rodziców, która poznała podstawę programową, zmieniała zdanie. Jak zauważają eksperci, nie wypiszę dziecka z edukacji zdrowotnej — to postawa możliwa do obrony, pod warunkiem że zajęcia będą prowadzone przez wykwalifikowanych specjalistów, a nie nauczycieli z jedynie podstawowym przeszkoleniem.

Pytanie bez odpowiedzi: gdzie kończy się rola szkoły?

W centrum całej dyskusji jest pytanie: gdzie kończy się rola szkoły, a zaczyna odpowiedzialność rodziców. Mateusz Morawiecki zapowiada, że jako „rodzic i przedstawiciel odpowiedzialnej opozycji" będzie sprzeciwiał się rozszerzaniu kontroli państwa nad życiem rodzin. Podkreśla też, że szkoła powinna przede wszystkim uczyć, a nie ingerować w sfery światopoglądowe.

Źródło: dorzeczy.pl

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl