Na zdjęciu goście podczas przyjęcia w domu.
Polacy słyną ze swojej gościnności, ale też specyficznych nawyków. unsplash.com

Polacy uchodzą za niezwykle gościnnych i słusznie, bo tak w rzeczywistości jest. Jednak, gdyby tak spojrzeć na tę naszą gościnność z boku, można zauważyć parę charakterystycznych (niektórzy powiedzą, że dziwnych) zachowań.

REKLAMA

Polacy słyną ze swojej gościnności i trudno się z tym nie zgodzić. Lubimy przyjmować gości, zastawiać stoły i dbać o to, żeby nikt nie wyszedł głodny. Patrząc jednak na nasze zwyczaje z zewnątrz, można odnieść wrażenie, że rządzą się one jakimiś dziwnymi zasadami. Niektóre z nich są tak oczywiste, że nawet ich nie zauważamy. A jednak dla kogoś z boku mogą wydawać się co najmniej zaskakujące.

Nie siadaj na rogu stołu

To jedna z tych zasad, których wielu z nas przestrzega na wszelki wypadek. W końcu nie ma co ryzykować zostania starą panną, czy kusić pecha. Nawet jeśli nie wszyscy w to wierzą, mało kto ryzykuje zająć taką miejscówkę.

W kapciach lub na bosaka

Wejście do czyjegoś domu niemal automatycznie oznacza zdejmowanie butów, nawet jeśli gospodarze mówią, że nie trzeba. W wielu domach czekają już nawet przygotowane kapcie dla gości. Dla nas to kwestia higieny i komfortu, dla obcokrajowców często spore zaskoczenie.

Nie witaj się przez próg

Podawanie ręki przez próg? Absolutnie nie. Ten zwyczaj ma przynosić pecha, dlatego najpierw trzeba przekroczyć próg, a dopiero potem się przywitać. Ten przesąd bywa przez nas bardzo mocno pilnowany.

Przynieś coś ze sobą

Pójście w gości z pustymi rękami wciąż wielu osobom wydaje się nie do pomyślenia. Kwiaty, ciasto, wino – nieważne co, ważne, żeby coś było. To taki trochę niepisany obowiązek, którego większość z nas przestrzega.

"Zjedz jeszcze trochę, nic nie zjadłeś"

To zdanie zna chyba każdy. Nawet jeśli jesteś najedzona do granic możliwości, gospodarz i tak będzie przekonywał, że "prawie nic nie zjadłaś". Odmowa czasem bywa niestety trudniejsza niż przyjęcie kolejnej dokładki.

Pakowanie jedzenia na wynos

Kiedy spotkanie dobiega końca, bardzo często pojawia rytualne pakowanie i poszukiwanie pojemników. Ciasto, sałatka, kawałek obiadu. Gospodarze nie chcą zostać ze stertą niezjedzonego jedzenia, a gościom głupio jest odmówić. I biorą, nawet jeśli lodówka w domu jest pełna.

Sprzątanie jak przed wizytą sanepidu

Przyjęcie gości to nie tylko samo spotkanie, ale też wcześniejsze przygotowania. I to często na najwyższym poziomie. Sprzątanie przed wizytą gości bywa zdecydowanie bardziej intensywne niż codzienne porządki. Wszystko ma być dopięte na ostatni guzik, no bo co sobie pomyślą o nas ludzie, kiedy znajdą niewytarty kurz?

"Nie trzeba pomagać"… ale i tak pomożesz

Mimo, że gospodarz zwykle zapewnia, że sobie poradzi: "usiądź, rozgość się, nic nie rób". Gość i tak ląduje w kuchni. Pomaga kroić, podawać, zmywa. To trochę taka gra pozorów, którą wszyscy znają i w której wszyscy uczestniczą.

Herbata do wszystkiego

Niezależnie od okazji i pory dnia, herbata pojawia się niemal zawsze. Do obiadu, do ciasta, do rozmowy. To taki uniwersalny element każdego spotkania. No bo jak tak bez herbaty?

"To my się już będziemy zbierać"… mówimy na godzinę przed wyjściem

Kiedy pada to słynne zdanie "to my już będziemy się zbierać", możemy się spodziewać, że do momentu do realnego wyjścia minie jeszcze sporo czasu. Zawsze pojawi się jeszcze jeden temat do omówienia, jeszcze jakaś plotka, ktoś coś ciekawego przypomni.

Kiedy popatrzymy z boku na te nasze gościnne rytuały, mogą się faktycznie wydawać trochę dziwne. Jednocześnie jednak to właśnie te drobne gesty budują atmosferę spotkań. I choć nikt ich oficjalnie nie ustalał, większość z nas doskonale wie, jak się w nich odnaleźć.