
Coraz więcej dzieci ma problem z odczytaniem godziny z tradycyjnego zegara. Zauważają to nie tylko rodzice, ale i nauczyciele. W świecie cyfrowych wyświetlaczy to umiejętność, która powoli zanika, choć wciąż bardzo się przydaje.
Coraz więcej rodziców łapie się na tym samym – siedzą z dzieckiem np. w poczekalni, spoglądają na zegar na ścianie i nagle okazuje się, że ich dziecko nie ma pojęcia, która jest godzina. Nauczyciele też to widzą. Mówią wprost, że dzieci często nie potrafią odczytać godziny po polsku, więc jak mają ćwiczyć ją np. po angielsku?
W sumie to trudno się temu dziwić. Analogowe zegary powoli znikają z naszego otoczenia. Zastąpiły je cyfrowe wyświetlacze w telefonach, piekarnikach i samochodach. Tyle że umiejętność czytania tradycyjnego zegara nadal jest potrzebna i warto ją ćwiczyć jak najwcześniej.
Najlepiej uczyć w praktyce
Tu nie ma wielkiej filozofii. Dzieci uczą się przez kontakt i powtarzalność. Dokładnie tak samo jak z nauką np. języka obcego. Jeśli chcemy, żeby dziecko swobodnie odczytywało godzinę, musi mieć z zegarem styczność na co dzień.
Najprościej jest powiesić w domu choć jeden klasyczny zegar ze wskazówkami. Najlepiej w miejscu, gdzie spędzacie dużo czasu – w kuchni, salonie, przy biurku u dziecka.
Potem pytać dziecko przy różnych okazjach: "Która jest godzina?", "Za ile wychodzimy?"
Metoda pizzy, czyli tarcza podzielona na kawałki
Jednym z najprostszych sposobów nauki, która pomogła już wielu dzieciom, jest tzw. metoda pizzy. Działa świetnie, bo zamienia abstrakcyjny zegar w coś, co dziecko dobrze zna i rozumie. Dzieli "przestrzeń" zegara, która dla wielu dzieci wydaje się pojęciem bardzo abstrakcyjnym, na konkretne fizyczne kawałki.
Wyobraźcie sobie tarczę zegara jak pizzę podzieloną na 12 kawałków.
Wskazówka minutowa "zjada" kolejne kawałki. Jeśli jest na 3 to znaczy, że minęły 3 kawałki, czyli 15 minut. Jeśli na 6 to zostało zjedzone pół pizzy, czyli 30 minut (pół godziny).
Godziny też można tłumaczyć obrazowo. Każda wskazówka mówi, "przy którym kawałku jesteśmy". Jeśli jest między 3 a 4, jesteśmy "w trakcie trzeciego kawałka, ale czwartego jeszcze nie ruszyliśmy", czyli np. 3:20 czy 3:45.
Dla dzieci to dużo bardziej intuicyjne niż suche tłumaczenie "pięć po" albo "za piętnaście" itd.
To naprawdę przychodzi szybciej, niż myślisz
Najważniejsze jest, aby nie robić z tego sztywnej lekcji, a raczej traktować zegar jak część codzienności. Przypominać przy różnych okazjach.
"Jest wpół do szóstej, zaraz kolacja", "Zobacz, wskazówka jest na 12, czyli pełna godzina" – takie zdania działają lepiej niż suche tłumaczenie teorii.
Zobacz także
