Na zdjęciu dziewczynka leży z tabletem na łóżku.
Sąd przyznał kobiecie odszkodowanie za skutki używania social mediów. unsplash.com

Zaczęła korzystać z YouTube’a jako kilkuletnie dziecko. Dziś ma 20 lat i wygrała głośny proces przeciwko gigantom technologicznym. Sąd uznał, że media społecznościowe przyczyniły się do poważnych problemów psychicznych i przyznał jej wielomilionowe odszkodowanie.

REKLAMA

To pierwszy taki wyrok i wiele wskazuje na to, że nie ostatni. Ława przysięgłych w Los Angeles uznała, że Meta i YouTube ponoszą odpowiedzialność za szkody psychiczne młodej kobiety, która korzystała z ich platform od dziecka. Zasądzono dla niej odszkodowanie liczone w milionach dolarów.

Zaczęło się niewinnie. Miała 6 lat

Dziewczyna zaczęła korzystać z YouTube’a w wieku zaledwie 6 lat. Później doszedł Instagram. Z czasem media społecznościowe zaczęły zajmować coraz więcej miejsca w jej życiu. Według jej zeznań nie było to zwykłe scrollowanie. To był proces, który stopniowo ją wciągał. Z czasem pojawiły się poważne problemy: lęki, zaburzenia postrzegania własnego ciała, a nawet myśli sam^&*^&$%e.

Sąd uznał, że to nie była tylko kwestia indywidualnych problemów. Ława przysięgłych stwierdziła, że platformy były projektowane w sposób, który sprzyja uzależnieniu użytkowników, szczególnie tych najmłodszych.

Chodzi o mechanizmy, które każdy z nas dobrze zna:, czyli nieskończone przewijanie, automatyczne odtwarzanie filmów czy algorytmy podsyłające coraz więcej dopasowanych treści. To one miały sprawić, że użytkownik zostaje w telefonie czy tablecie na długo.

Miliony dolarów i możliwy efekt domina

Wysokość odszkodowania robi wrażenie. Łącznie młoda kobieta ma otrzymać około 6 milionów dolarów, czyli ponad 20 milionów złotych. Na tę sumę składają się dwa elementy: 3 mln dolarów odszkodowania kompensacyjnego oraz kolejne 3 mln dolarów odszkodowania karnego.

Większą część tej kwoty (70 proc.) ma zapłacić Meta, pozostałą Google, właściciel YouTube’a.

Ale jeszcze ważniejsze od samej kwoty jest to, co może wydarzyć się dalej. Ten wyrok może otworzyć drogę kolejnym pozwom. Już teraz w USA toczą się setki podobnych spraw, a ta może być dla nich punktem odniesienia.

Niektórzy porównują tę sytuację do procesów przeciwko koncernom tytoniowym sprzed lat.

Meta i Google nie zgadzają się z wyrokiem. Twierdzą, że problemy dziewczyny wynikały z innych czynników, m.in. sytuacji rodzinnej, a nie z działania platform. Podkreślają też, że wprowadzają narzędzia mające chronić młodych użytkowników.

Obie firmy zapowiadają dalsze kroki prawne, więc to jeszcze nie koniec tej historii.

Do tej pory o wpływie social mediów na dzieci mówiło się głównie w kontekście badań i opinii ekspertów. Teraz pojawił się wyrok, który mówi wprost, że platformy mogą ponosić za to odpowiedzialność. To może zmienić bardzo dużo.

Bo jeśli kolejne sprawy zakończą się podobnie, presja na zmiany w działaniu social mediów będzie tylko rosła.